środa, 26 czerwca 2013

5.

~Oczami Zayn'a~
Tamtego dnia Niall poprosił mnie, żebym pojechał z nim po jego kuzynkę - Eleneor do jej przyjaciółki. Szczerze mówiąc, tego dnia nie miałem ochoty nigdzie wychodzić, tak jak przez ostatnie dni, tydzień a może kilka tygodni? Czas leciał bardzo szybko, a każda chwila ta dobra ale i ta gorsza mijała zdecydowanie za szybko.
I pomyśleć, że już minął miesiąc. Minął miesiąc od tego, okropnego dnia, kiedy ona zginęła. Mówiąc "ona" mam na myśli Elizabeth, ale każdy mówił na nią Eliza. Z nią przez ostatnie pół roku przeżyłem najpiękniejsze momenty w moim życiu. Była przepiękna, a także zabawna, miła, przyjazna dla każdego, szybko załapywała dobry kontakt. Według mnie była ona sobą, przez co stała się oryginalna. Do dziś żałuję tych wszystkich chwil, dla których ją pozostawiałem. Gdybym wiedział, że w najbliższym czasie stanie się taka tragedia to odwołałbym każde, nawet te najważniejsze spotkanie. Zrezygnowałbym nawet z trasy, ale nikt by nie mógł tego przewidzieć. Każdego dnia staram się iść nad jej grób i złożyć jej kwiaty, zapalić światło. Nigdy nie będzie mi obca.
Minął już miesiąc. Czas żyć zacząć nowym życiem, żebym mógł być znowu tym samym Zayn'em, którym byłem. Czasu już się nie cofnie. To co ma być, jest zapisane tam wysoko.
Na razie nie szukam dziewczyny, nawet nie chce jej mieć. Wątpię, bym poczuł to samo co do Elizy. Zobaczymy jak to będzie.
Po długich namowach, proszeniach Niall'a itd. postanowiłem pojechać z nim po Eleneor. Do tej pory nie wiem dlaczego mu tak na tym zależało, żebym z nim tam pojechał. W końcu mógł też się sam tam udać. Być może chciał mnie z którąś zeswatać? Sam już nie wiem.
Chłopak się bardzo ucieszył, że wreszcie wyjdę z domu. Martwił się o mnie, jak i pozostała trójka. Fajnie mieć takich braci, których poznało się nie całe 3 lata temu. Wszystko zaczęło się tak niespodziewanie, gdybym wtedy nie poszedł do X-Factor'a to wiadomo co by było. Dobra, dobra już zaczynam przynudzać, koniec tematu ''historia powstania One Direction''. :)Gdy dojechaliśmy na miejsce, moim oczom ukazał się nieduży dom jednorodzinny.  Z zewnątrz prezentował się bardzo ładnie. Wysiedliśmy z samochodu i pokierowaliśmy się w stronę wejścia. Po chwili znajdowaliśmy się przed drzwiami głównymi, za którymi były dziewczyny. Przyznam, że trochę się denerwowałem tym spotkaniem, za każdym razem chce zrobić na kimś miłe wrażenie. Od zawsze taki jestem.
Niall nacisnął nie duży guzik, który spowodował niegłośny dzwonek do drzwi. Na ich otworzenie nie musieliśmy długo czekać, od razu w ich progu stanęły dwie dziewczyny. Muszę przyznać, że ładną Niall ma tą kuzynkę, ale mi bardziej do gustu przypadła je przyjaciółka - Amy. Była ona nie za wysoka ale też nie za niska. Włosy miała upięte w wysokiego koka. A na sobie miała luźną bluzkę i szorty. Wyglądała bardzo słodko.
Przywitaliśmy się z dziewczynami, po czym Amy zaproponowała nam wejście do środka.
Usiedliśmy na wygodnych kanapach. Eleneor poszła do kuchni po sok i szklanki, po chwili Horan poszedł za nią. Pewnie chciał z nią na osobności o czymś porozmawiać, a ja zostałem w salonie razem z Amy, która na początku rozglądała się po całym pomieszczeniu. Od czasu do czasu nasze spojrzenia się spotykały. Chyba też nie wiedziała jak zacząć tą rozmowę...

~Oczami Amy~
Siedziałam wygodnie na kanapie, jednocześnie nerwowo bawiąc się rękami. Nie dziwcie się mi, chłopak przy, którym siedziałam był bardzo przystojny. A do tego pachniał tak jakoś wyjątkowo. Nie perfumami bo też je od niego czułam, ale pachniał on tak jakoś inaczej. Kocham zapach męskich perfum, jest to coś najpiękniejszego na świecie!
Robiła się coraz bardziej niezręczna cisza. Bałam się, że może sobie coś o mnie złego pomyśleć. Pewnie jemu też było głupio więc postanowił zacząć.
- Ciekawe o czym oni tak tam długo gadają. - powiedział Zayn, przy czym się lekko zaśmiał.
- Myślę, że o Louis'ie. El bez przerwy o nim nawija, razem z Alice już nie mamy siły. - odpowiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy, przy czym chłopak musiał go zauważyć.
- Piękny masz uśmiech. - powiedział, patrząc się na mnie tymi swoimi magicznymi, czekoladowymi tęczówkami. Nie mogłam przestać na nie patrzeć, ale na szczęście, w porę się ogarnęłam.
- Dziękuje. - odpowiedziałam.
I znów zrobił się ten niezręczny moment, gdy nie wiesz co masz powiedzieć. Bo chyba nie odpowiem "A ty ładnie pachniesz, jakich perfum używasz?". Wtedy bym zrobiła z siebie straszną idiotkę.
Na szczęście od razu Zayn znowu zaczął rozmowę, na temat programu, który akurat leciał w telewizji. Dotyczył on jakiegoś dokumentu o zwierzętach, żyjących na pustyni. Naszą uwagę przykuł gepard, który poruszał się bardzo zwinnie. Śmiałam się z chłopaka, ponieważ powiedział, że chciałby być lwem albo gepardem, tygrysem czy czymś podobnym. Nie umiałam się pohamować, dlaczego wybuchłam głośnym śmiechem, a potem Zayn zaraził się ode mnie i też nie mógł przestać się śmiać. Z waszej strony może to wyglądać dziwnie, że z takiego zwykłego tematu możemy się strasznie śmiać. Nie mam pojęcia dlatego to mnie tak rozbawiła, to on tak na mnie działa. Już wtedy zapowiadał się świetny początek naszej znajomości.
W pewnym momencie przybyła do nas reszta, to znaczy El i Niall. Dziewczyna niosła elegancko na tacy kilka szklanek i jakiś napój w większym naczyniu.
Siedziałam obok Zayna, w pewnym momencie tak się śmiałam, że razem się na siebie kładliśmy. Nawet raz mnie objął, wtedy poczułam coś przyjemnego w brzuchu tak zwane "motylki".  Gdy reszta weszła do pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy usiedli koło nas. Czyli obok mnie z jednej strony siedział Zayn a z drugiej El, natomiast Niall usiadł w puchatym fotelu. Z jego miny mogę wywnioskować, że bardzo mu on przypadł do gustu.
- Ja już dzisiaj nie wstaję!- powiedział Niall, na co zaczęliśmy się głośno śmiać.
- No właśnie a z czego wy się tak śmieliście? Słyszeliśmy was aż w kuchni- dodała El.
- Emmm.. No bo my... - chcieliśmy jakoś odpowiedzieć, ale zaczęliśmy się jąkać. Patrzyliśmy na siebie z Zayn'em, jak jakieś rozbawione dzieci, które nie wiedzą z czego się śmieją.
- Dobra, już rozumiemy, no wiecie, nie musicie się nam tłumaczyć. Wszystko jasne!- Przerwał nam Niall, jednocześnie poruszał brwiami.
I znowu nastał ten moment, zaczął się nasz atak śmiechu. El i Niall patrzyli się na nas jak na ostatnich idiotów.
- Ahaaaa... Wszystko jasne... - zacząła El, która patrzyła na Niall'a dziwnym wzrokiem.
Nagle z łazienki wyszła nasza królowa, Alice. Wyglądała tak jak zawsze, bardzo ładnie. Lubiłam jej styl.
- Co wam tu tak śmiesznie...?- powiedziała Alice patrząc na mnie i na Zayn'a.
- A no właśnie, Zayn poznaj Alice. - wskazałam szybkim ruchem ręki na dziewczynę.
Chłopak wstał i zapoznał się z nią, poprzez lekkie uściśnięcie dłoni. Ten sam gest wykonał Niall. Po chwili wszyscy wróciliśmy do poprzedniej pozycji, natomiast Alice położyła się wygodnie w drugim fotelu naprzeciwko Niall'a.  Śmiesznie to wyglądało.
Zaczęliśmy rozmawiać, nawet nie pamiętam o czym. Były to tematy mało ważne. Trochę mi się nudziło, dlatego zaproponowałam reszcie, że pójdę do kuchni po coś do jedzenia. Zgodzili się i szybko wstałam z kanapy i pokierowałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki zimną galaretkę, o smaku truskawkowym, pomarańczowym i agrestowym. Zaczęłam ją powoli kroić i przenosić do naczyń, przeznaczonych do tego typu deserów. Zaczęłam robić drugą porcję i w pewnym momencie poczułam ręce na swoich biodrach. Zaśmiałam się i poruszyłam lekko głową. Odwróciłam się i przede mną stał uradowany Zayn.
- Pomyślałem, że mógłbym ci w czymś pomóc.- powiedział chłopak, jednocześnie pokazując swoje białe ząbki.
- Nareszcie ktoś o mnie pomyślał.- zaśmiałam się.- No jasne, że możesz mi pomóc. - dokończyłam i uśmiechnęłam się, na co Zayn mnie przytulił.
Było mi tak dobrze w jego objęciach. Szybko się ogarnęliśmy i zaczęliśmy kończyć desery. Z kuchni nie wyszliśmy czyści, byliśmy cali w bitej śmietanie. Dziwię się w ogóle, że starczyło jej do deserów. Dobrze, że miałam się w co przebrać. Wróciliśmy do salonu z pysznymi przekąskami, spojrzenia naszych kochanych przyjaciół były bezcenne.
- Co wy tam znowu robiliście?!- Zaczął Niall.
- Lepiej w to nie wnikajmy. - dokończyła Alice.
- Dobra wszystko jest okej, nic się nie działo, spokojnie.. - powiedział Zayn jednocześnie śmiejąc się.
- Tak Zayn, wiemy.- powiedziała El.
Wszyscy zaczęli się śmiać, każdy wymyślał to nowe pomysły do tego, co działo się w kuchni.
- Ej zbieramy się, bo mamy tylko pół godziny - powiedziała Eleneor. Do reszty zapomniałam o tym, że miała się spotkać z Louis'em.
- No tak, no dobra wesoła gromado, zbieramy się.- rozkazał Niall, który wstał i bacznym ruchem wskazał drzwi, co oznaczało, żebyśmy się tam udali.
- Ej no już? - powiedziała smutna Alice.
- Nie martw się, wrócimy niedługo. - odpowiedział Niall, gładząc ją lekko po ramieniu. Alice się tylko uśmiechnęła.
Wszyscy się pożegnaliśmy z Alice i wolniejszym krokiem opuściliśmy jej dom. Wsiedliśmy do samochodu. Niall kierował a na siedzeniu obok niego siedziała El, natomiast ja z Zayn'em siedzieliśmy z tyłu. Chłopak co chwilę mnie obejmował. Wyglądało to słodko.
Pod domem El znaleźliśmy się szybko, dziewczyna pożegnała się z nami i ruszyła w stronę swojego domu.
- To gdzie teraz jedziemy?- zapytał się Niall.
- Możecie mnie odwieść do mnie do domu. - zaproponowałam.
- O nie moja droga. Teraz to ty jedziesz do nas do domu. - oznajmił nam Zayn.
- No Zayn, patrz na mnie jak ja wyglądam, jestem cała brudna. Z resztą ty tak samo. Nie możemy się spotkać innego dnia? - powiedziałam
- Nie, a umyjesz się u nas w domu. Możesz już jechać. - powiedział do Niall'a, na co chłopak od razu zaczął przygotowywać samochód do drogi. - Tak wiem, że mnie kochasz. - dodał.
- Nawet nie wiesz jak bardzo... - powiedziałam
* No i mamy 5 rozdział , a w nim rozwinął się wątek Amy i Zayn'a.
Następny postaram się dodać jakoś w weekend.
Komentujcieee :)
+ Wczoraj ujawniono zwiastun "This Is Us" ! Według mnie jest świetny. A wam jak się podoba? :)

xxxxx ♥


środa, 19 czerwca 2013

4.

~Oczami Eleanor~
A więc jest sobota godzina 7;54, a dziewczyny jeszcze śpią. Ja jakoś nie mogę spać, nie chce mi się. Wczoraj długo siedziałyśmy, a więc co my robiłyśmy? Raczej to co zawsze, gadałyśmy o głupotach, jadłyśmy ile się da i cieszyłyśmy się swoim towarzystwem. Zawsze, gdy się widzimy nie jest nudno, za każdym razem mamy o czym rozmawiać, a tematy nigdy się nie kończą. Wczorajszego wieczoru długo rozmawiałyśmy o One Direction. Alice nam się przyznała, że bardzo podoba jej się ten loczek, tak to Harry Styles. Mówiła też, że mój kuzyn Niall jest uroczy. No ma rację, bo jest on świetnym kuzynem i przyjacielem, a także bardzo przystojny. Obiecałam jej, że zapoznam ją przynajmniej z Niallerem, bo reszty oprócz Louis'a nie znam. Być może kiedyś poznam resztę zespołu.
Zazwyczaj śpię najdłużej, zawsze ktoś mnie musi budzić, bo sama nie wstanę. Dzisiaj chyba pierwszy raz nie wstałam ostatnia, być może to z powodu wysokiego bruneta o zjawiskowych, niebieskich oczach. Przez niego nie mogę się na niczym skupić, nie mogę przestać o nim myśleć. Nie mogę się doczekać, aż do mnie zadzwoni, aż da jakiś znak. - ''Matko, El ogarnij się, przestań cały czas o nim myśleć!'' - zaczęły mnie nachodzić takie myśli. No tak, muszę się zająć czymś innym.
 A więc wstałam z puszystego, miękkiego dywanu, o beżowym kolorze, na którym spałam tej nocy razem z Alice, natomiast nasza Amy spała w łóżku właścicielki. Muszę przyznać, że wygodnie było spędzić te kilka godzin na tym dywanie, bo był bardzo wygodny. Nawet lepiej mi się spało niż we własnym łóżku. Nie no, przesadzam. Nic nie będzie lepszego niż własne, ciepłe łóżko. To jest najlepsze co może być. Ale koniec o wszystkim co jest związane ze spaniem!
Kiedy już wiedziałam, że nie zasnę, postanowiłam na chwilę wstać do mojej torby, która leżała na biurku Alice. Było ono całe zawalone różnymi, jakimiś rzeczami. Leżała na nim między innymi kurtka Amy, kilka gazet dla nastolatek, na okładce którejś z nich byli przedstawieni chłopaki z One Direction. Wzięłam czasopismo do ręki i przez chwilę patrzyłam na okładkę, bez problemu odnalazłam mojego "ulubionego" z tego całego zespołu. Patrzyłam na niego trochę dłużej, niż może powinnam, no ale co ja poradzę, że on tak na mnie działa. Od razu uśmiech pojawił się na mojej bladej twarzy. Potem szybszym ruchem rzuciłam magazyn na podłogę i wróciłam do poszukiwań mojej torby. Szybko się z tym uwinęłam i wyjęłam moje słuchawki, jak zawsze poplątane, po czym wróciłam do wykonywania mojej poprzedniej czynności. Wygodnie położyłam się na puszystym podłożu i zaczęłam je rozplątywać. Nie długo mi to zajęło po czym włożyłam je do uszu, puściłam to co kocham i zamknęłam oczy. Zaczęłam sobie wyobrażać takie momenty, co by było gdyby... Nawet nie wiedziałam kiedy weszłam w przepiękną krainę snów.

~Oczami Alice~
Obudziłam się jakoś po 11. Wyspałam się, chociaż nie spodziewałam się, że tego sobotniego poranka nie będzie mi towarzyszył ból pleców. Na szczęście wszystko jest w porządku. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam, że dziewczyny jeszcze sobie słodko śpią. Nie chciałam ich budzić, więc jak najciszej postanowiłam wstać i zejść do kuchni zrobić śniadanie. Gdy wychodziłam z pokoju nie dało się nie zauważyć tego wielkiego bałaganu, który w każdym zakątku dał o sobie myśleć. -"Później to ogarnę"- Pomyślałam. Ale moją uwagę przykuł też telefon El., który już od dłuższego czasu nie daje o sobie zapomnieć. Nie chciałam, żeby się obudziła dlatego postanowiłam odebrać nie patrząc kto próbował się z nią skontaktować. Odebrałam.
- Halo? - zapytałam.
- Halo? Eleneor? - usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Postanowiłam sprawdzić z kim rozmawiam więc oddaliłam na chwilę telefon od ucha i sprawdziłam wyświetlacz, na którym widniało imię Louis a pod nim jego numer.
- Nie, tutaj jej przyjaciółka, Alice. El jeszcze śpi, a nie chcę jej budzić, więc jak byś mógł trochę później zadzwonić to mała na pewno odbierze. - nazywałam ją ''mała'', ponieważ zawsze traktowałam ją jak młodszą siostrę, chociaż była w moim wieku, ale ja się urodziłam w styczniu a ona w grudniu. Prawie rok różnicy :)
- No jasne, niech sobie jeszcze trochę pośpi, a i dzięki, że odebrałaś, bo bym dzwonił pewnie jeszcze dużo razy i by się prze ze mnie obudziła. - odpowiedział troskliwym głosem. Zaśmiałam się lekko.- Tylko miałbym jedną prośbę, czy mogłabyś przekazać El, że dzwoniłem? 
- No jasne, na pewno przekażę. - odpowiedziałam.
- Dobrze, będę czekać, jeszcze raz dzięki, muszę już kończyć bo mamy coś ważnego teraz do zrobienia. Cześć - pożegnał się grzecznie i rozłączył.
Pewnie liczył, że po drugiej stronie stoi Eleneor. Odłożyłam telefon obok przyjaciółki i cicho wyszłam z pokoju. Po drodze wstąpiłam do łazienki wziąć krótki, odświeżający prysznic, po czym się ubrałam w luźną  koszulkę i szorty. Wykonałam też lekki makijaż, czyli starannie nałożyłam podkład na twarz i pomalowałam rzęsy. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Zeszłam po schodach kierując się do kuchni. Już z daleka widziałam biały arkusz papieru, który swobodnie leżał na stole w jadalni, która jest połączona z kuchnią szerokim łukiem. Wzięłam kartkę do ręki i zaczęłam czytać;

Kochana Alice!
Razem z tatą i Kate postanowiliśmy wyjechać na tydzień na działkę nad jeziorem. Nie miej nam tego za złe, ponieważ tą decyzję o wyjeździe podjęliśmy dopiero wczoraj wieczorem, a nie chcieliśmy Tobie i dziewczyną przeszkadzać. Podejrzewaliśmy, że i tak wolałabyś zostać w domu, więc masz cały dom dla siebie przez cały tydzień.
Za tydzień w niedzielę wracamy, więc trzymaj się tam i mamy nadzieję, że do naszego powrotu dom będzie w jednym kawałku. Zostawiliśmy na blacie w kuchni pieniądze, a lodówka jest pełna i niczego Ci zabraknąć nie powinno, od czasu do czasu zrób sobie małe zakupy :)
Ufamy Tobie w 100%-ach! Baw się dobrze, pozdrów Eleneor i Amy.
Kochamy Cię ♥ 
Do zobaczenia za tydzień Córeczko, Mama, Tata i Kate :) xoxo


 Takim oto to krótkim listem rodzice poinformowali mnie o tym, że wypoczywają na działce. Nic lepszego nie mogło się wydarzyć. Byłam zadowolona bo dom był tylko dla mnie, uśmiech mi nie schodził z twarzy. Wszystko się wspaniale układało. Zaczynałam się zastanawiać jak powinnam ten czas odpowiednio wykorzystać. Pomyślałam, że pogadam o tym z dziewczynami jak wstaną, a teraz zrobię coś na śniadanie. 
Zajrzałam do lodówki i faktycznie była pełna. Kochani rodzice musieli wczoraj zrobić większe zakupy, żeby niczego podczas ich nieobecności mi nie brakowało. Choć nie przebywałam z nimi dużo czasu to jednak chcieliby, żebym miała jak najlepiej. Troszczą się o mnie. 
Postanowiłam, że moim kochanym przyjaciółką przyrządzę na śniadanie tosty, wiem, że je kochają. Wyjęłam z lodówki potrzebne składniki a z szafki chleb tostowy. Położyłam na blacie drewnianą deskę, na której poukładałam wszystkie składniki i zaczęłam bawić się w kucharza. Lubię gotować, chociaż przyrządzenie tostów nie można nazwać jakąś najtrudniejszą a zarazem najpyszniejszą potrawą na świecie, bo co trudnego w ich wykonaniu? 
Gdy wyjmowałam tosty z gorącego tostera, usłyszałam jak dziewczyny na górze rozmawiały, to był znak, że się obudziły i pewnie były głodne. Nie myliłam się, szybko zeszły na dół do kuchni mówiąc mi głośne Dzień Dobry! ♥ 
- No jak się dzisiaj spało? - zapytałam cały czas na nie patrząc.
- Powiem Ci Alice, że masz bardzo wygodne łóżko i ja osobiście się wyspałam - odpowiedziała zadowolona Amy.
- Cieszę się, że ci się podobało kochana. A Tobie El jak się spało ? - zapytałam , przynosząc wzrok na drugą przyjaciółkę.
- A mi się super spało na twoim dywanie, nawet wygodniejsze niż łóżko, Amy! Żałuj, że z nami nie spałaś. - zaczęłyśmy się głośno śmiać, w między czasie razem z talerzem na którym apetycznie leżały tosty, przeniosłyśmy się do salonu. Usiadłyśmy wygodnie na miękkich kanapach, jedząc pyszny posiłek i oglądając telewizję. Właśnie leciała końcówka jakiegoś programu śniadaniowego, który zazwyczaj każdego dnia leci o tej samej porze.
- Ej dziewczyny, zaraz wracam, bo zapomniałam wziąć z kuchni czegoś do picia. Za chwilę będę z powrotem - powiedziałam na co przyjaciółki pokiwały lekko głowami na znak, że wszystko w porządku.
Wyjmowałam z szafki szklanki, gdy w pewnym momencie usłyszałam głośny pisk z salonu. Wystraszyłam się, bo w pierwszej chwili myślałam, że coś się stało. Szybko przebiegłam te kilka kroków i zobaczyłam uradowaną El, która ciesząc się oglądała występ jakiegoś zespołu. Na początku w ogóle nie wiedziałam o co chodzi, ale szybko zorientowałam się, że to całe One Direction wzbudziło tyle entuzjazmu w Eleneor.
- Boże, uspokój się!- zaczęła ją uspokajać Amy śmiejąc się naraz przy tym.
-I przez to tyle zamieszania? El, nigdy więcej mnie tak nie strasz, bo nie wiem co zrobię następnym razem - powiedziałam.
- Jejku przepraszam was dziewczyny, ale nie spodziewałam się, że go tutaj teraz zobaczę .. Patrz Alice! Jest też twój loczek!- powiedziała El cały czas patrząc na mnie.
- No jak jest w tym zespole to trudno, żeby go tu teraz nie było. Ej to co ty zrobisz jak go zobaczysz albo jak do Ciebie zadzwoni Louis.- powiedziałam po czym razem z Amy wybuchłyśmy śmiechem.- No właśnie, El jak spałaś to Louis próbował się do Ciebie dodzwonić i odebrałam, powiedziałam, że do niego oddzwonisz jak się ogarniesz.
- I dopiero teraz mi o tym mówisz?! Zaraz wracam! - wybiegła i pobiegła chyba w stronę mojego pokoju.
- Dalej nie mam rację co do jej ''zakochania''? - zapytała Amy śmiesznie poruszając brwiami.
- No okej masz rację, bo jak dzisiaj z nim chwilę rozmawiałam to czułam, że on coś do niej czuje, nie wiem co to było ale wiem, że mu na niej zależy. - poinformowałam Amy, która bez przerwy się uśmiechała.
- Ale tobie też się ktoś podoba, prawda? - zapytała mnie, znowu poruszając tymi brwiami, zabawnie to wyglądało.
- Coo?! Amyy, o czym ty mówisz? - nie widziałam o co chodzi, ale szybko zorientowałam się, że może to dotyczyć tego loczka.
- No nie pamiętasz już o czym wczoraj rozmawiałyśmy? Przed chwilą go widziałaś w tv i widziałam jak się na niego patrzyłaś. - mówiła cały czas nie mogąc przestać się śmiać.
- Amy, przestań! Po prostu chciałam posłuchać jak śpiewa i muszę przyznać, że ma bardzo ładny głos. - odpowiedziałam.
- No jak ci tak bardzo na tym zależy to El może cię z nim zapoznać, skoro tak bardzo ci się podoba.
- Weź skończ! - Uśmiechnęłam się i rzuciłam w Amy poduszką, o którą się przez cały czas opierałam.
Zaczęłyśmy się głośno śmiać, kocham takie momenty gdy nie możemy się pohamować.
- No dziewczyny! Słychać was aż na górze. - nagle usłyszałyśmy zadowolony głos Eleneor, która chodziła po skodach kierowała się w naszą stronę.
- Ooo, nasza zakochana wraca. - powiedziała Amy - I jak? O czym rozmawiałaś z Louis'em?
- Zaprosił mnie dzisiaj na wieczorny spacer, ma po mnie przyjechać o 19. - powiedziała El, a uśmiech z twarzy jej nie schodził.
- Romantycznieee.. - odpowiedziałam razem z Amy w tym samym momencie.
Eleneor się tylko lekko uśmiechnęła
- Dobra, lecę się trochę ogarnąć i niedługo będę spadać do domu. - powiedziała El, po czym wstała z kanapy i powoli zaczęła kierować się w stronę mojego pokoju.
- Ej poczekaj, a jak wrócisz do domu? - zapytałam, nie chciałam żeby moja przyjaciółka wracała komunikacją miejską.
- Aa, zapomniałam wam powiedzieć, że Niall po mnie przyjedzie. Alice, nie obrazisz się prawda, że Cię wcześniej nie uprzedziłam? - zapytała mnie, przy czym szeroko otworzyła swoje piwne oczy, pokazując białe ząbki.
- No jasne mała! Jak bym mogła się na ciebie gniewać - przytuliłam ją mocno.
- To dobrze. Niall będzie tu około 16, dobra lecę się trochę ogarnąć.- poszła na górę.
Przez chwilę nie odzywałyśmy się do siebie, tylko patrzyłyśmy na siebie z ogromnym zdziwieniem. W końcu postanowiłam przerwać tą ciszę.
- I co o tym sądzisz Amy? Poznamy tego słynnego Niall'a!! - udawałam zachwyconą.
- No zobaczymy czy jest taki spoko, jak to każdy mówi. - powiedziała na co, odpowiedziałam tylko lekkim uśmiechem.
Niall jest bardzo przystojny. W głębi serca cieszyłam się, że będę miała tą przyjemność zapoznania się z nim bo wydaje się on bardzo fajnym i uroczym chłopakiem...
- Dobra Amy, wstajemy i musimy ogarnąć ten cały bałagan, zanim on tu przyjdzie to wszystko uda nam się posprzątać mała. - zaganiałam ją do pracy, mina Amy mówiła sama za siebie- "Nie no mamo błagam nie każ mi sprzątać''. Zaczęłam się głośno śmiać, dziewczyna zrobiła dziwną minę i duże oczy, wiedziała, że ja się śmieję z byle powodu.
- To zacznij już a ja się tylko tak szybko ubiorę, bo nie chce przesiedzieć cały dzień w piżamie - powiedziała i pokierowała się do łazienki.
Właśnie zaczynałam wycierać kurze z szafek, gdy moim oczom ukazała się Amy, przygotowana do pracy. Kocham ją po prostu, zawsze jest skłonna do pomocy i nigdy nie odmawia, cieszę się, że ją mam.

~Oczami Eleanor~
W sumie to Louis mógłby po mnie przyjechać tutaj, do domu Alice. Przecież wie gdzie ona mieszka bo wczoraj mnie do niej odwoził. Dobra trudno, przynajmniej wreszcie dziewczyny poznają Niall'a. Naszła mnie teraz taka myśl, ciekawe jak by to było, jakby mój kochany kuzyn był z którąś z moich przyjaciółek. Bardzo często nachodzą mnie takie dziwne myśli. Z reguły jestem dziwna, każdy mi to powtarza Większość ludzi mówi bądź myśli, że żyję sobie w innym świecie, który różni się od tego prawdziwego. Być może to prawda, ale nigdy mnie nie obchodziło co o mnie inni myślą, próbuję robić to, co robię gdy jestem szczęśliwa. :)
Była godzina 15;35 a ja byłam w totalnej rozsypce, wyglądałam okropnie, jak to każdego dnia po przebudzeniu.
Postanowiłam wziąć zimny, szybki prysznic. Potem wykonałam lekki makijaż. Nałożyłam podkład na twarz, zrobiłam sobie też kreski eyelinerem, a także pomalowałam rzęsy. -''No El, tak to możesz się pokazać światu''- powiedziałam sobie w myśląc, patrząc się na własne odbicie w lustrze.
Założyłam cienki, jasny sweterek a do tego czarne leginsy i białe, krótkie Conversy, w których już wcześniej przyszłam, a ubrania wzięłam w torbie na zmianę.
Wyszłam z łazienki i moim oczom ukazał się widok, pięknie posprzątanego salonu. Następni przeszłam do kuchni, która też grzeszyła czystością, to samo było z jadalnią i pozostałą częścią domu. -''No dziewczyny się postarały'''- pomyślałam. Stałam w przedpokoju, gdy uradowana Amy biegła w moją stronę i mnie przytuliła, dodam że Amy kochała się przytulać.
- A gdzie Alice?- puściła mnie po czym zapytałam.
- Myje się, no wiesz, chce ona pięknie wyglądać przy Niall'u - powiedziała zabawnie poruszając brwiami.
- A no tak, zapomniałam.- powiedziałam po czym przeniosłyśmy się na kanapę. Długo rozmawiałyśmy, opowiedziałam jej trochę więcej o Louisie. Słuchała mnie z zaciekawieniem, co chwilę mówiąc- ''O jejku, jak słodko, masz szczęście, że trafiłaś na takiego chłopaka''.- a ja jej ciągle powtarzałam, że na pewno w jej życiu też się ktoś taki pojawi, na co ona zaprzeczała. Jestem pewna, że Amy pozna jeszcze tego swojego jedynego, jest ona piękną dziewczyną i do tego o świetnym charakterze.
W pewnym momencie usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, za którymi stał prawdopodobnie Niall. Usłyszałam jak Alice krzyczała, żebyśmy otworzyły bo ona leży w wannie.
Spełniłam prośbę Alice i otworzyłam drzwi, za którymi stał nie tylko Niall, ale i jego przyjaciel. Był to chłopak o lekko ciemniejszej karnacji, o czarnych włosach i zjawisko, pięknych tęczówkach o kolorze mlecznej czekolady. Na pierwszy rzut oka, określałam go pozytywnie.
- No witaj El! - powiedział Niall przytulając mnie i całując w policzek, był bardzo szczęśliwy, że mnie widzi.
- No heeeej! Tak Niall, też się cieszę, że Cię widzę, ale możesz mnie już puścić.- próbowałam się wyrwać z objęć kuzyna, który zaczynał mnie coraz mocniej ściskać. W końcu udało mi się uwolnić, ponieważ chłopak ujrzał Amy.
- A więc Eleneor, to jest Zayn.- powiedział i pokazał ręką na chłopaka, który lekko uścisnął moją dłoń.
-Jestem Zayn, miło mi.- powiedział.
- A ja Eleneor. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. - A teraz wy poznajcie moją przyjaciółkę Amy.
Przedstawiła się i zapoznała się z chłopakami.
- To wchodźcie, bo chyba tak w wejściu nie będziemy stać.- powiedziała Amy i zaprosiła ich do środka.
Weszliśmy po czym zaprowadziłyśmy chłopaków do salonu.




* Kochani, dzisiaj dodaje kolejny rozdział. Ja osobiście nie jestem z niego zadowolona, prosiłabym was o komentowanie, ponieważ bardzo zależy mi na waszej opinii. Komentujcie, nawet dając negatywne komentarze, bo ja tak się uczę na swoich błędach i będę się starać nie popełniać ich w kolejnych rozdziałach :) Na następny rozdział musicie trochę poczekać, ponieważ w piątek wyjeżdżam na weekend i prawdopodobnie następny rozdział dodam jakoś w przyszłym tygodniu. 
W tym rozdziale pisałam tylko w osobach dziewczyn, w następnym na pewno napiszę w osobie Niall'a, Zayn'a i być może Louis'a. 5 rozdział jest w trakcie pisania przeze mnie i na pewno się niedługo pojawi.
+ Hahahahahahha jeśli tego nie widzieliście to musicie to obejrzeć, jest to nagranie z wczorajszego koncertu w Columbus. Sami to ogarnijcie !!



xxxxx ♥











niedziela, 16 czerwca 2013

3.

~Oczami Louis'a~
Eleanor jest przepiękna, jest ona najcudowniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek spotkałem. Przez te kilka godzin zbliżyliśmy się do siebie. Jakie ja mam szczęście, że poznałem Niall'a, bo dzięki niemu trafiłem na nią. Gdy jechaliśmy samochodem do domu jej przyjaciółki, w ogóle nie mogłem się skupić na drodze, cały czas o niej myślałem. Dokładnie analizowałem sobie każdą chwilę jaką spędziliśmy dzisiaj razem. Zastanawiałem się, czy pasowalibyśmy do siebie, w sumie znam ją tylko kilka godzin, ale czuję jakbyśmy znali się całe życie.  Wiem jedno, muszę ją jutro zobaczyć.
Teraz jadę na spotkanie z chłopakami i z naszym menadżerem, który chciał się z nami pilnie zobaczyć. Szczerze to nie mam pojęcia o co może mu chodzić, pewnie kolejna sesja zdjęciowa do jakiegoś magazynu dla nastolatek albo wywiad, koncert lub cokolwiek co jest ważniejsze od naszego prywatnego życia. Czasami się zastanawiam co by było gdybym nie był teraz tym kim teraz jestem. Bycie idolem milionów dziewczyn na całym świecie jest męczące. Nie powiem że to nie fajna rzecz, bo wtedy bym skłamał. Bycie rozpoznawalnym wszędzie, dla kogoś kto jest zwykłym człowiekiem może być to super przeżycie. Dla mnie też takie było na początku tego wszystkiego, gdy powoli zacząłem wchodzić w ten magiczny świat, lecz teraz gdy wiem na czym to polega, chciałbym być zwykłym chłopakiem. Miał bym przynajmniej spokój od natrętnych dziennikarzy, którzy chcieliby wszystko o tobie wiedzieć. Zero ale to zero prywatności.
Ale z drugiej strony robię to co zawsze chciałem robić, śpiewać! Robię to co kocham, bez tego moje życie nie miałoby sensu.
Gdy dojeżdżałem na nasze umówione spotkanie, spojrzałem na zegarek.
"Cholera!"- pomyślałem. Tak, byłem już spóźniony. Trudno, dla mnie Eleneor w tym momencie jest najważniejsza i chciałbym z nią spędzać jak najwięcej czasu, ale czy dla niej jestem tak samo ważny? Na takie wnioski będę musiał sobie jeszcze poczekać, ponieważ mało się znamy. Już się nie mogę doczekać naszego jutrzejszego spotkania, obiecałem jej, że zadzwonię jutro. Najchętniej to bym teraz do niej zadzwonił, ale nie chcę jej przeszkadzać, pewnie się dobrze bawi na spotkaniu z przyjaciółkami.
Właśnie dojechałem na miejsce. Wszyscy musieliśmy się spotkać w domu naszego menadżera. Cała droga zajęła mi 20- 30 min. Zaparkowałem samochód w odpowiednim miejscu, wysiadłem z niego i pokierowałem się w stronę drzwi wejściowych do domu Paul'a- tak się on nazywał. Może wyglądał on trochę groźnie, ale był on miłym i sympatycznym człowiekiem. Gdy ktoś go wkurzy, potrafi powiedzieć nawet najgorszą prawdę prosto w twarz. Zawsze musi postawić na swoim, choćby nawet wiedział, że nie ma racji.
Szybszym krokiem przeszedłem przez małe schodki, które prowadziły do drzwi wejściowych. Dom z zewnątrz robił pozytywne wrażenie. Był ogromny. Paul posiadał też piękny ogród, w którym znajdowało się kilka piaskowych ścieżek oraz dużo roślin, były to nawet najrzadsze okazy. Zawsze się zastanawiałem jak on może mieć na wszystko czas, skoro prawie w ogóle go nie ma w domu. Ma on od tego swoich specjalnych ludzi. Są to profesjonalni ogrodnicy, którzy każdego dnia zajmują się tym kawałkiem pola, na którym rośnie sobie roślinność. To wszystko robi niesamowite wrażenie.
Paul ma strasznie dużo kasy, nawet sobie tego nie mogę wyobrazić jak duża musi to być suma.W końcu pracował on z wieloma osobistościami. On sam nam powtarza, że zajdziemy dalej niż on sam. Zobaczymy.
Zadzwoniłem dzwonkiem do jego drzwi. Na ich otworzenie nie musiałem długo czekać, w ich progu stał we własnej osobie Paul. Obdarował mnie on dość nie miłym spojrzeniem, nienawidził jak ktoś się spóźniał na spotkanie z nim, oznaczało to dla niego lekceważenie jego własnej osoby.
- Oo, nasz Louis raczył się wreszcie pojawić. - powiedział lekko podniesionym tonem Paul.
- Wiem, przepraszam Paul, ale coś mi ważnego wypadło, no wiesz.. - próbowałem dokończyć, ale nie mogłem, bo mężczyzna zaczął już mówić.
- Rozumiem, dziewczyny i te sprawy, no dobra, wszystko w porządku. Wchodź. - Powiedział i pokazał ręką w stronę ogromnego przedpokoju. Przemieszczałem się szybszym krokiem po wielkiej przestrzeni, w której większa część ścian pokryta była piaskowcem a podłogi były wykonane z jasnego marmuru. Wszystko się razem pięknie komponowało. W przedpokoju znajdowało się dużo zdjęć, które wisiały na ścianach. Na większości z nich był Paul z różnymi gwiazdami, z którymi miał okazje się spotkać lub współpracować. Nawet na jednym zdjęciu byliśmy my i w środku zadowolony Paul. Było to po naszej pierwszej gali, na której zdobyliśmy nagrodę. Pamiętam, że cieszyliśmy się jak małe dzieci. To było świetne uczucie, nigdy tego nie zapomnę.
Paul zaprosił mnie do salonu. Znajdowały się w nim 3 beżowe kanapy i kilka foteli. Chłopaki siedzieli wygodnie, wyczekując mojego przybycia. Gdy wszedłem do wielkiego pomieszczenia, pierwsze co zrobiłem to spojrzałem na uradowanego Niall'a. Wiedziałem że chodziło mu o Eleneor, był ciekawy czy coś się wydarzyło, w drodze samochodem. Pewnie się domyślił, że jego kuzynka mi się strasznie podoba. Ogólnie to chłopaki jakoś dziwnie mi się przyglądali, na pewno blondyn opowiedział im o dzisiejszym dniu, jak to świetnie się razem z Eleneor bawiłem.
- Dobra chłopaki, jak już jesteśmy wszyscy to już was nie będę trzymać w niepewności.- przerwał w pewnym momencie moje przemyślenia.
- No dobra mów, bo już wytrzymam!- Powiedział Harry, na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.
- A więc od pewnego czasu zastanawiam się nad waszą kolejną trasą koncertową i doszedłem do wniosku, że to może być bardzo dobra opcja! Przez ostatni rok staliście się najpopularniejszym zespołem na świecie, a wasze grono fanów gwałtowanie się powiększa! Więc mamy zagwarantowane to, że na żadnym koncercie nie będzie pustego miejsca. Chłopaki nic nie stracicie, a dużo zyskacie! - starał się wszystko nam dokładnie wytłumaczyć Paul.
Więc moja opina na ten temat jest taka: nie spodziewałem się takiej informacji z jego strony, przecież niedawno skończyła się tamta trasa koncertowa, a tu wyskoczył z kolejną.Gdy popatrzyłem na chłopaków też mieli zdziwione miny. Chyba żaden z nas się tego nie spodziewał. Nic nie stracimy, raczej On nic nie straci. Nie chciałem teraz tej trasy, ponieważ przez kolejne pól roku, albo i więcej nie będzie nas w domu, w gronie najbliższych i przyjaciół. Teraz chciałem spędzić najbliższy czas z Eleneor, bardziej ją poznać.
Nagle nastała chwila ciszy, to była taka dziwna cisza. Każdy z nas chciał sobie to szybko przemyśleć poukładać w głowie.
- Paul, ale nie uważasz, że to jest trochę za szybko na kolejną trasę? Minęły niecałe 3 miesiące od zakończenia poprzedniej trasy, wydaje mi się, że teraz powinniśmy się skupić na wydaniu kolejnego albumu. - skończył Liam, zawsze starał się jakoś wybrnąć z jakieś sytuacji.
- Chłopaki spokojnie! - próbował załagodzić całą tą atmosferę Paul.- Wy chyba nie zdajecie sobie sprawy ile jest roboty przed taką trasą, szczególnie światową trasą. Jeżeli teraz powoli zaczęlibyśmy się nad nią zastanawiać i podejmować odpowiednie kroki to pierwszy koncert z tej trasy odbył by się nie wcześniej niż za pół roku. Więc możecie sobie jeszcze długo odpocząć, znaczy nie w tym sensie bo przed wami masa wywiadów, sesji itd. Za tydzień wracacie do pracy chłopcy, więc dobrze ten czas wykorzystajcie, najlepiej w gronie najbliższych.
Nie no, w sumie nie jest aż tak źle. Przez dłuższy czas rozmawialiśmy, a raczej każdy każdego przekrzykiwał, więc nie wiem czy da to się nazwać rozmową. Co chwilę Paul musiał nas uspokajać. Ustalaliśmy mniej więcej kiedy chcielibyśmy, żeby ta trasa się odbyła, a także jakie na niej byśmy śpiewali utwory. Wyobrażałem sobie te piękne uśmiechy na twarzach naszych fanów, szczery uśmiech na ustach najwierniejszego fana to najlepsze co może być. W końcu dzięki nim jesteśmy tym kim jesteśmy. Dużo było też śmiania, zawsze tak jest. Uwielbiam ich towarzystwo, z nimi nie da się nudzić. Chłopaki są dla mnie jak bracia, najlepsi bracia, na których w każdej chwili mogę zawsze liczyć. Mam pewność, że żaden z nich mi nie odmówi. Coś w tym jest, bo znam ich niecałe 2 lata, a strasznie się do siebie przywiązaliśmy. Jakie dziwne było moje życie bez One Direction. Jednak nie chciałbym być znowu zwykłym chłopakiem, poznałem wielu wspaniałych ludzi i to jest w tym najlepsze! Mamy najlepsze, najgłośniejsze i najpiękniejsze fanki na całym świecie, a ci którzy tak nie uważają mogą nas pocałować nie powiem gdzie. Wszystko jest super, świetnie i tak musi zostać!
Gdy dalej rozmawialiśmy, w pewnym momencie zachciało mi się wyjść na taras, chciałem trochę odetchnąć. Pierwsza myśl, która mnie naszła to piękna, ciemnowłosa dziewczyna - Eleneor. W pewnym momencie ktoś mnie złapał za ramię, był to Niall, który patrzył na mnie z wielkim uśmiechem.
- Nad czym ty tak myślisz Louis? Aaa już wiem! Pewnie nad moją siostrą, widzisz mówiłem, że jest piękna... !- zaczął Niall.
- Stary weź skończ! Fakt! Jest ładna i świetnie mi się z nią gada, no ale.. emm.. jeszcze ją za mało znam. - odpowiedziałem po chwili zastanowienia.
- No to ją lepiej poznaj! Spodobałeś jej się, znam już ją na tyle, że wiem kiedy ktoś jej przypadł do gustu.- powiedział.
Przyznam, że Niall otworzył mi oczy. Poczułem się świetnie, na pewno było to widać, bo moja mina mówiła sama za siebie.
Nic nie odpowiedziałem, tylko zacząłem się cicho śmiać. Tak, moja reakcja najlepsza.
- I tak ma być, pasujecie do siebie. Dlatego musisz się z nią jak najszybciej zobaczyć.
- Na pewno tak zrobię! - popatrzyłem na niego i powiedziałem, po czym Niall się do mnie szeroko uśmiechnął i lekko zaśmiał. Po czym weszliśmy do środka i z o wiele lepszym humorem powróciliśmy do chłopaków.

~Oczami Niall'a~
Wiedziałem, że mu się podoba. Nie musiałem z nim długo gadać, żeby się przekonać, że mam rację. W sumie to ładnie by razem wyglądali i pasują do siebie. Już od pewnego czasu Louis męczył mnie o spotkanie z Eleneor. Któregoś dnia zabrał mi mój telefon i przeglądał zdjęcia. Na kilku z nich występowała jego ''miłość''. I od tamtego czasu zaczął się mnie o nią wypytywać. Z czasem już mnie to powoli zaczęło denerwować i zaprosiłem go, żeby przyszedł do domu Eleneor. Wiem, że to mogło się wydawać trochę chamskie, ale już na prawdę nie wytrzymywałem, bo jak Louis się na coś uprze to już nie odpuści, a Eleneor nie miała ochoty zawierać nowych znajomości. Wiele razy namawiałem ich, żeby poznała chłopaków, bo są naprawdę w porządku, ale ona mówiła, że się zastanowi itd. Ale teraz, gdy się nareszcie się poznali, będę miał spokój. A louis'owi poprawiłem zdecydowanie humor.
A ja aktualnie jeszcze nie trafiłem na dziewczynę, z którą mógłbym coś więcej. Myślę, że jeszcze mam czas. Jak na razie to tylko Liam ma swoją ukochaną. Pewnie następny będzie Louis. Zobaczymy co czas przyniesie.

~Oczami Amy~
- Dziewczyny, chyba się zakochałam! - powiedziała Eleneor, miała bardzo radosny głos.
Nareszcie jej się ktoś podoba, wcześniej skupiała się tylko na nauce. Zasługuje ona na chłopaka, który będzie ją kochał i dbał o nią.
- Ooo jejku, Eleneor nareszcie jakiś ci się podoba! - powiedziała z entuzjazmem Alice.
- No opowiadaj trochę o nim, jaki on jest? - zapytałam. Byłam bardzo ciekawa, jaki on jest.
- A więc Louissss, jest on strasznie przystojny, jest zabawny, ma poczucie humoru, z nim nie da się nudzić! Jest z tego zespołu One Direction do której Niall należy. Znam go kilka godzin, w sumie to niemożliwe, żebym tak szybko się zakochała. - posmutniała.
- Może to być miłość od pierwszego wejrzenia. - zaczęłam ją uspokajać i lekko ją przytuliłam.
- Nie no Amy, nie żartuj!- nagle wtrąciła się Alice, która popijała wodę.- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? No błagam Cię kochana. Takie coś to tylko w filmach, u nas w prawdziwym świecie tak nie ma.
- Wydaje mi się, że w tym przypadku mam rację. No zobacz tylko jak Eleneor opisuje Louis'a, chyba się jej spodobał, skoro tak o nim ciepło mówi. - powiedziałam.
- Może to być tylko zauroczenie, a nie od razu nie wiadomo jaka miłość.
- Ej no dziewczyny, nie kłóćcie się! Naprawdę nie ma powodu, żeby się sprzeczać. Może Alice masz rację, może to tylko zauroczenie. Lepiej się poznamy i zobaczymy co będzie dalej. A no właśnie nie powiedziałam wam najważniejszego! Jak wysiadałam z samochodu to Louis mnie jeszcze na chwilę zatrzymał, bo chciał ode mnie numer telefonu. Powiedział, że jutro się do mnie odezwie, bo dzisiaj nie chce nam przeszkadzać- odpowiedziała Eleneor, na jej twarzy wyskoczył przepiękny uśmiech, nigdy nie widziałam jej takiej szczęśliwej. W jej życiu było wiele szczęśliwych chwil, ale nigdy nie była aż tak bardzo szczęśliwa. Jednak miłość robi swoje.
Nagle zaczęłyśmy się razem z Alice śmiać, bo nie potrzebnie się sprzeczałyśmy. Często tak miałyśmy, że najpierw się kłócimy z jakiś zwykłych, mało ważnych rzeczy, a potem godzimy i śmiejemy się same z siebie. Siedziałyśmy na wygodnym, puszystym dywanie i śmiałyśmy się. Była godzina około 18. Chciałyśmy się już powoli zbierać, ale kochana Alice zaproponowała nam nocowanie. Bez żadnego zastanowienia zgodziłyśmy się, wiedziałyśmy, że będzie to super noc!





* Dodałam 3 rodział, trochę się nad nim napracowałam. Liczę na wasze komentarze, następny rozdział pojawi się pod koniec przyszłego tygodnia! Nie wiem jak wam, ale mi się bardzo podoba wątek z Louis'em i Eleneor :') W tym rozdziale pisałam w osobie Louis'a, Niall'a i Amy. Tak sobie myślę, że w następnym na pewno napiszę w osobie Alice, bo chce żeby coś u niej zaczęło się dziać, a z Eleneor i Louis'em też coś pomyślę, co dalej. W sumie już wszystko wiem co mniej więcej będzie się dziać dalej i teraz musicie tylko czekać na kolejne rozdziały :)
+ Wpadła mi w ucho piosenka Sam McCarthy i Harr'ego Stylesa, Don't Let Me Go. Świetne! Tylko dlaczego dopiero teraz wszyscy się o niej dowiedzieli? Przecież piosenka była opublikowana jakieś 6-7 miesięcy temu.
Jak na razie to tyle ♥ xxxxx

sobota, 15 czerwca 2013

!

Jednak będę kontynuować tego bloga, mam w głowie poukładany już 3 rozdział i teraz jak już są prawie wakacje będę bardziej się skupiać opowiadaniu :)
3 rozdział pojawi się jakoś pod koniec przyszłego tygodnia :)
+ Dziękuje za miłe komentarze , nie wiecie ile to dla mnie znaczy :')

xxxxx.