~Oczami Zayn'a~
Tamtego dnia Niall poprosił mnie, żebym pojechał z nim po jego kuzynkę - Eleneor do jej przyjaciółki. Szczerze mówiąc, tego dnia nie miałem ochoty nigdzie wychodzić, tak jak przez ostatnie dni, tydzień a może kilka tygodni? Czas leciał bardzo szybko, a każda chwila ta dobra ale i ta gorsza mijała zdecydowanie za szybko.
I pomyśleć, że już minął miesiąc. Minął miesiąc od tego, okropnego dnia, kiedy ona zginęła. Mówiąc "ona" mam na myśli Elizabeth, ale każdy mówił na nią Eliza. Z nią przez ostatnie pół roku przeżyłem najpiękniejsze momenty w moim życiu. Była przepiękna, a także zabawna, miła, przyjazna dla każdego, szybko załapywała dobry kontakt. Według mnie była ona sobą, przez co stała się oryginalna. Do dziś żałuję tych wszystkich chwil, dla których ją pozostawiałem. Gdybym wiedział, że w najbliższym czasie stanie się taka tragedia to odwołałbym każde, nawet te najważniejsze spotkanie. Zrezygnowałbym nawet z trasy, ale nikt by nie mógł tego przewidzieć. Każdego dnia staram się iść nad jej grób i złożyć jej kwiaty, zapalić światło. Nigdy nie będzie mi obca.
Minął już miesiąc. Czas żyć zacząć nowym życiem, żebym mógł być znowu tym samym Zayn'em, którym byłem. Czasu już się nie cofnie. To co ma być, jest zapisane tam wysoko.
Na razie nie szukam dziewczyny, nawet nie chce jej mieć. Wątpię, bym poczuł to samo co do Elizy. Zobaczymy jak to będzie.
Po długich namowach, proszeniach Niall'a itd. postanowiłem pojechać z nim po Eleneor. Do tej pory nie wiem dlaczego mu tak na tym zależało, żebym z nim tam pojechał. W końcu mógł też się sam tam udać. Być może chciał mnie z którąś zeswatać? Sam już nie wiem.
Chłopak się bardzo ucieszył, że wreszcie wyjdę z domu. Martwił się o mnie, jak i pozostała trójka. Fajnie mieć takich braci, których poznało się nie całe 3 lata temu. Wszystko zaczęło się tak niespodziewanie, gdybym wtedy nie poszedł do X-Factor'a to wiadomo co by było. Dobra, dobra już zaczynam przynudzać, koniec tematu ''historia powstania One Direction''. :)Gdy dojechaliśmy na miejsce, moim oczom ukazał się nieduży dom jednorodzinny. Z zewnątrz prezentował się bardzo ładnie. Wysiedliśmy z samochodu i pokierowaliśmy się w stronę wejścia. Po chwili znajdowaliśmy się przed drzwiami głównymi, za którymi były dziewczyny. Przyznam, że trochę się denerwowałem tym spotkaniem, za każdym razem chce zrobić na kimś miłe wrażenie. Od zawsze taki jestem.
Niall nacisnął nie duży guzik, który spowodował niegłośny dzwonek do drzwi. Na ich otworzenie nie musieliśmy długo czekać, od razu w ich progu stanęły dwie dziewczyny. Muszę przyznać, że ładną Niall ma tą kuzynkę, ale mi bardziej do gustu przypadła je przyjaciółka - Amy. Była ona nie za wysoka ale też nie za niska. Włosy miała upięte w wysokiego koka. A na sobie miała luźną bluzkę i szorty. Wyglądała bardzo słodko.
Przywitaliśmy się z dziewczynami, po czym Amy zaproponowała nam wejście do środka.
Usiedliśmy na wygodnych kanapach. Eleneor poszła do kuchni po sok i szklanki, po chwili Horan poszedł za nią. Pewnie chciał z nią na osobności o czymś porozmawiać, a ja zostałem w salonie razem z Amy, która na początku rozglądała się po całym pomieszczeniu. Od czasu do czasu nasze spojrzenia się spotykały. Chyba też nie wiedziała jak zacząć tą rozmowę...
~Oczami Amy~
Siedziałam wygodnie na kanapie, jednocześnie nerwowo bawiąc się rękami. Nie dziwcie się mi, chłopak przy, którym siedziałam był bardzo przystojny. A do tego pachniał tak jakoś wyjątkowo. Nie perfumami bo też je od niego czułam, ale pachniał on tak jakoś inaczej. Kocham zapach męskich perfum, jest to coś najpiękniejszego na świecie!
Robiła się coraz bardziej niezręczna cisza. Bałam się, że może sobie coś o mnie złego pomyśleć. Pewnie jemu też było głupio więc postanowił zacząć.
- Ciekawe o czym oni tak tam długo gadają. - powiedział Zayn, przy czym się lekko zaśmiał.
- Myślę, że o Louis'ie. El bez przerwy o nim nawija, razem z Alice już nie mamy siły. - odpowiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy, przy czym chłopak musiał go zauważyć.
- Piękny masz uśmiech. - powiedział, patrząc się na mnie tymi swoimi magicznymi, czekoladowymi tęczówkami. Nie mogłam przestać na nie patrzeć, ale na szczęście, w porę się ogarnęłam.
- Dziękuje. - odpowiedziałam.
I znów zrobił się ten niezręczny moment, gdy nie wiesz co masz powiedzieć. Bo chyba nie odpowiem "A ty ładnie pachniesz, jakich perfum używasz?". Wtedy bym zrobiła z siebie straszną idiotkę.
Na szczęście od razu Zayn znowu zaczął rozmowę, na temat programu, który akurat leciał w telewizji. Dotyczył on jakiegoś dokumentu o zwierzętach, żyjących na pustyni. Naszą uwagę przykuł gepard, który poruszał się bardzo zwinnie. Śmiałam się z chłopaka, ponieważ powiedział, że chciałby być lwem albo gepardem, tygrysem czy czymś podobnym. Nie umiałam się pohamować, dlaczego wybuchłam głośnym śmiechem, a potem Zayn zaraził się ode mnie i też nie mógł przestać się śmiać. Z waszej strony może to wyglądać dziwnie, że z takiego zwykłego tematu możemy się strasznie śmiać. Nie mam pojęcia dlatego to mnie tak rozbawiła, to on tak na mnie działa. Już wtedy zapowiadał się świetny początek naszej znajomości.
W pewnym momencie przybyła do nas reszta, to znaczy El i Niall. Dziewczyna niosła elegancko na tacy kilka szklanek i jakiś napój w większym naczyniu.
Siedziałam obok Zayna, w pewnym momencie tak się śmiałam, że razem się na siebie kładliśmy. Nawet raz mnie objął, wtedy poczułam coś przyjemnego w brzuchu tak zwane "motylki". Gdy reszta weszła do pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy usiedli koło nas. Czyli obok mnie z jednej strony siedział Zayn a z drugiej El, natomiast Niall usiadł w puchatym fotelu. Z jego miny mogę wywnioskować, że bardzo mu on przypadł do gustu.
- Ja już dzisiaj nie wstaję!- powiedział Niall, na co zaczęliśmy się głośno śmiać.
- No właśnie a z czego wy się tak śmieliście? Słyszeliśmy was aż w kuchni- dodała El.
- Emmm.. No bo my... - chcieliśmy jakoś odpowiedzieć, ale zaczęliśmy się jąkać. Patrzyliśmy na siebie z Zayn'em, jak jakieś rozbawione dzieci, które nie wiedzą z czego się śmieją.
- Dobra, już rozumiemy, no wiecie, nie musicie się nam tłumaczyć. Wszystko jasne!- Przerwał nam Niall, jednocześnie poruszał brwiami.
I znowu nastał ten moment, zaczął się nasz atak śmiechu. El i Niall patrzyli się na nas jak na ostatnich idiotów.
- Ahaaaa... Wszystko jasne... - zacząła El, która patrzyła na Niall'a dziwnym wzrokiem.
Nagle z łazienki wyszła nasza królowa, Alice. Wyglądała tak jak zawsze, bardzo ładnie. Lubiłam jej styl.
- Co wam tu tak śmiesznie...?- powiedziała Alice patrząc na mnie i na Zayn'a.
- A no właśnie, Zayn poznaj Alice. - wskazałam szybkim ruchem ręki na dziewczynę.
Chłopak wstał i zapoznał się z nią, poprzez lekkie uściśnięcie dłoni. Ten sam gest wykonał Niall. Po chwili wszyscy wróciliśmy do poprzedniej pozycji, natomiast Alice położyła się wygodnie w drugim fotelu naprzeciwko Niall'a. Śmiesznie to wyglądało.
Zaczęliśmy rozmawiać, nawet nie pamiętam o czym. Były to tematy mało ważne. Trochę mi się nudziło, dlatego zaproponowałam reszcie, że pójdę do kuchni po coś do jedzenia. Zgodzili się i szybko wstałam z kanapy i pokierowałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki zimną galaretkę, o smaku truskawkowym, pomarańczowym i agrestowym. Zaczęłam ją powoli kroić i przenosić do naczyń, przeznaczonych do tego typu deserów. Zaczęłam robić drugą porcję i w pewnym momencie poczułam ręce na swoich biodrach. Zaśmiałam się i poruszyłam lekko głową. Odwróciłam się i przede mną stał uradowany Zayn.
- Pomyślałem, że mógłbym ci w czymś pomóc.- powiedział chłopak, jednocześnie pokazując swoje białe ząbki.
- Nareszcie ktoś o mnie pomyślał.- zaśmiałam się.- No jasne, że możesz mi pomóc. - dokończyłam i uśmiechnęłam się, na co Zayn mnie przytulił.
Było mi tak dobrze w jego objęciach. Szybko się ogarnęliśmy i zaczęliśmy kończyć desery. Z kuchni nie wyszliśmy czyści, byliśmy cali w bitej śmietanie. Dziwię się w ogóle, że starczyło jej do deserów. Dobrze, że miałam się w co przebrać. Wróciliśmy do salonu z pysznymi przekąskami, spojrzenia naszych kochanych przyjaciół były bezcenne.
- Co wy tam znowu robiliście?!- Zaczął Niall.
- Lepiej w to nie wnikajmy. - dokończyła Alice.
- Dobra wszystko jest okej, nic się nie działo, spokojnie.. - powiedział Zayn jednocześnie śmiejąc się.
- Tak Zayn, wiemy.- powiedziała El.
Wszyscy zaczęli się śmiać, każdy wymyślał to nowe pomysły do tego, co działo się w kuchni.
- Ej zbieramy się, bo mamy tylko pół godziny - powiedziała Eleneor. Do reszty zapomniałam o tym, że miała się spotkać z Louis'em.
- No tak, no dobra wesoła gromado, zbieramy się.- rozkazał Niall, który wstał i bacznym ruchem wskazał drzwi, co oznaczało, żebyśmy się tam udali.
- Ej no już? - powiedziała smutna Alice.
- Nie martw się, wrócimy niedługo. - odpowiedział Niall, gładząc ją lekko po ramieniu. Alice się tylko uśmiechnęła.
Wszyscy się pożegnaliśmy z Alice i wolniejszym krokiem opuściliśmy jej dom. Wsiedliśmy do samochodu. Niall kierował a na siedzeniu obok niego siedziała El, natomiast ja z Zayn'em siedzieliśmy z tyłu. Chłopak co chwilę mnie obejmował. Wyglądało to słodko.
Pod domem El znaleźliśmy się szybko, dziewczyna pożegnała się z nami i ruszyła w stronę swojego domu.
- To gdzie teraz jedziemy?- zapytał się Niall.
- Możecie mnie odwieść do mnie do domu. - zaproponowałam.
- O nie moja droga. Teraz to ty jedziesz do nas do domu. - oznajmił nam Zayn.
- No Zayn, patrz na mnie jak ja wyglądam, jestem cała brudna. Z resztą ty tak samo. Nie możemy się spotkać innego dnia? - powiedziałam
- Nie, a umyjesz się u nas w domu. Możesz już jechać. - powiedział do Niall'a, na co chłopak od razu zaczął przygotowywać samochód do drogi. - Tak wiem, że mnie kochasz. - dodał.
- Nawet nie wiesz jak bardzo... - powiedziałam
* No i mamy 5 rozdział , a w nim rozwinął się wątek Amy i Zayn'a.
Następny postaram się dodać jakoś w weekend.
Komentujcieee :)
+ Wczoraj ujawniono zwiastun "This Is Us" ! Według mnie jest świetny. A wam jak się podoba? :)
xxxxx ♥
Tamtego dnia Niall poprosił mnie, żebym pojechał z nim po jego kuzynkę - Eleneor do jej przyjaciółki. Szczerze mówiąc, tego dnia nie miałem ochoty nigdzie wychodzić, tak jak przez ostatnie dni, tydzień a może kilka tygodni? Czas leciał bardzo szybko, a każda chwila ta dobra ale i ta gorsza mijała zdecydowanie za szybko.
I pomyśleć, że już minął miesiąc. Minął miesiąc od tego, okropnego dnia, kiedy ona zginęła. Mówiąc "ona" mam na myśli Elizabeth, ale każdy mówił na nią Eliza. Z nią przez ostatnie pół roku przeżyłem najpiękniejsze momenty w moim życiu. Była przepiękna, a także zabawna, miła, przyjazna dla każdego, szybko załapywała dobry kontakt. Według mnie była ona sobą, przez co stała się oryginalna. Do dziś żałuję tych wszystkich chwil, dla których ją pozostawiałem. Gdybym wiedział, że w najbliższym czasie stanie się taka tragedia to odwołałbym każde, nawet te najważniejsze spotkanie. Zrezygnowałbym nawet z trasy, ale nikt by nie mógł tego przewidzieć. Każdego dnia staram się iść nad jej grób i złożyć jej kwiaty, zapalić światło. Nigdy nie będzie mi obca.
Minął już miesiąc. Czas żyć zacząć nowym życiem, żebym mógł być znowu tym samym Zayn'em, którym byłem. Czasu już się nie cofnie. To co ma być, jest zapisane tam wysoko.
Na razie nie szukam dziewczyny, nawet nie chce jej mieć. Wątpię, bym poczuł to samo co do Elizy. Zobaczymy jak to będzie.
Po długich namowach, proszeniach Niall'a itd. postanowiłem pojechać z nim po Eleneor. Do tej pory nie wiem dlaczego mu tak na tym zależało, żebym z nim tam pojechał. W końcu mógł też się sam tam udać. Być może chciał mnie z którąś zeswatać? Sam już nie wiem.
Chłopak się bardzo ucieszył, że wreszcie wyjdę z domu. Martwił się o mnie, jak i pozostała trójka. Fajnie mieć takich braci, których poznało się nie całe 3 lata temu. Wszystko zaczęło się tak niespodziewanie, gdybym wtedy nie poszedł do X-Factor'a to wiadomo co by było. Dobra, dobra już zaczynam przynudzać, koniec tematu ''historia powstania One Direction''. :)Gdy dojechaliśmy na miejsce, moim oczom ukazał się nieduży dom jednorodzinny. Z zewnątrz prezentował się bardzo ładnie. Wysiedliśmy z samochodu i pokierowaliśmy się w stronę wejścia. Po chwili znajdowaliśmy się przed drzwiami głównymi, za którymi były dziewczyny. Przyznam, że trochę się denerwowałem tym spotkaniem, za każdym razem chce zrobić na kimś miłe wrażenie. Od zawsze taki jestem.
Niall nacisnął nie duży guzik, który spowodował niegłośny dzwonek do drzwi. Na ich otworzenie nie musieliśmy długo czekać, od razu w ich progu stanęły dwie dziewczyny. Muszę przyznać, że ładną Niall ma tą kuzynkę, ale mi bardziej do gustu przypadła je przyjaciółka - Amy. Była ona nie za wysoka ale też nie za niska. Włosy miała upięte w wysokiego koka. A na sobie miała luźną bluzkę i szorty. Wyglądała bardzo słodko.
Przywitaliśmy się z dziewczynami, po czym Amy zaproponowała nam wejście do środka.
Usiedliśmy na wygodnych kanapach. Eleneor poszła do kuchni po sok i szklanki, po chwili Horan poszedł za nią. Pewnie chciał z nią na osobności o czymś porozmawiać, a ja zostałem w salonie razem z Amy, która na początku rozglądała się po całym pomieszczeniu. Od czasu do czasu nasze spojrzenia się spotykały. Chyba też nie wiedziała jak zacząć tą rozmowę...
~Oczami Amy~
Siedziałam wygodnie na kanapie, jednocześnie nerwowo bawiąc się rękami. Nie dziwcie się mi, chłopak przy, którym siedziałam był bardzo przystojny. A do tego pachniał tak jakoś wyjątkowo. Nie perfumami bo też je od niego czułam, ale pachniał on tak jakoś inaczej. Kocham zapach męskich perfum, jest to coś najpiękniejszego na świecie!
Robiła się coraz bardziej niezręczna cisza. Bałam się, że może sobie coś o mnie złego pomyśleć. Pewnie jemu też było głupio więc postanowił zacząć.
- Ciekawe o czym oni tak tam długo gadają. - powiedział Zayn, przy czym się lekko zaśmiał.
- Myślę, że o Louis'ie. El bez przerwy o nim nawija, razem z Alice już nie mamy siły. - odpowiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy, przy czym chłopak musiał go zauważyć.
- Piękny masz uśmiech. - powiedział, patrząc się na mnie tymi swoimi magicznymi, czekoladowymi tęczówkami. Nie mogłam przestać na nie patrzeć, ale na szczęście, w porę się ogarnęłam.
- Dziękuje. - odpowiedziałam.
I znów zrobił się ten niezręczny moment, gdy nie wiesz co masz powiedzieć. Bo chyba nie odpowiem "A ty ładnie pachniesz, jakich perfum używasz?". Wtedy bym zrobiła z siebie straszną idiotkę.
Na szczęście od razu Zayn znowu zaczął rozmowę, na temat programu, który akurat leciał w telewizji. Dotyczył on jakiegoś dokumentu o zwierzętach, żyjących na pustyni. Naszą uwagę przykuł gepard, który poruszał się bardzo zwinnie. Śmiałam się z chłopaka, ponieważ powiedział, że chciałby być lwem albo gepardem, tygrysem czy czymś podobnym. Nie umiałam się pohamować, dlaczego wybuchłam głośnym śmiechem, a potem Zayn zaraził się ode mnie i też nie mógł przestać się śmiać. Z waszej strony może to wyglądać dziwnie, że z takiego zwykłego tematu możemy się strasznie śmiać. Nie mam pojęcia dlatego to mnie tak rozbawiła, to on tak na mnie działa. Już wtedy zapowiadał się świetny początek naszej znajomości.
W pewnym momencie przybyła do nas reszta, to znaczy El i Niall. Dziewczyna niosła elegancko na tacy kilka szklanek i jakiś napój w większym naczyniu.
Siedziałam obok Zayna, w pewnym momencie tak się śmiałam, że razem się na siebie kładliśmy. Nawet raz mnie objął, wtedy poczułam coś przyjemnego w brzuchu tak zwane "motylki". Gdy reszta weszła do pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy usiedli koło nas. Czyli obok mnie z jednej strony siedział Zayn a z drugiej El, natomiast Niall usiadł w puchatym fotelu. Z jego miny mogę wywnioskować, że bardzo mu on przypadł do gustu.
- Ja już dzisiaj nie wstaję!- powiedział Niall, na co zaczęliśmy się głośno śmiać.
- No właśnie a z czego wy się tak śmieliście? Słyszeliśmy was aż w kuchni- dodała El.
- Emmm.. No bo my... - chcieliśmy jakoś odpowiedzieć, ale zaczęliśmy się jąkać. Patrzyliśmy na siebie z Zayn'em, jak jakieś rozbawione dzieci, które nie wiedzą z czego się śmieją.
- Dobra, już rozumiemy, no wiecie, nie musicie się nam tłumaczyć. Wszystko jasne!- Przerwał nam Niall, jednocześnie poruszał brwiami.
I znowu nastał ten moment, zaczął się nasz atak śmiechu. El i Niall patrzyli się na nas jak na ostatnich idiotów.
- Ahaaaa... Wszystko jasne... - zacząła El, która patrzyła na Niall'a dziwnym wzrokiem.
Nagle z łazienki wyszła nasza królowa, Alice. Wyglądała tak jak zawsze, bardzo ładnie. Lubiłam jej styl.
- Co wam tu tak śmiesznie...?- powiedziała Alice patrząc na mnie i na Zayn'a.
- A no właśnie, Zayn poznaj Alice. - wskazałam szybkim ruchem ręki na dziewczynę.
Chłopak wstał i zapoznał się z nią, poprzez lekkie uściśnięcie dłoni. Ten sam gest wykonał Niall. Po chwili wszyscy wróciliśmy do poprzedniej pozycji, natomiast Alice położyła się wygodnie w drugim fotelu naprzeciwko Niall'a. Śmiesznie to wyglądało.
Zaczęliśmy rozmawiać, nawet nie pamiętam o czym. Były to tematy mało ważne. Trochę mi się nudziło, dlatego zaproponowałam reszcie, że pójdę do kuchni po coś do jedzenia. Zgodzili się i szybko wstałam z kanapy i pokierowałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki zimną galaretkę, o smaku truskawkowym, pomarańczowym i agrestowym. Zaczęłam ją powoli kroić i przenosić do naczyń, przeznaczonych do tego typu deserów. Zaczęłam robić drugą porcję i w pewnym momencie poczułam ręce na swoich biodrach. Zaśmiałam się i poruszyłam lekko głową. Odwróciłam się i przede mną stał uradowany Zayn.
- Pomyślałem, że mógłbym ci w czymś pomóc.- powiedział chłopak, jednocześnie pokazując swoje białe ząbki.
- Nareszcie ktoś o mnie pomyślał.- zaśmiałam się.- No jasne, że możesz mi pomóc. - dokończyłam i uśmiechnęłam się, na co Zayn mnie przytulił.
Było mi tak dobrze w jego objęciach. Szybko się ogarnęliśmy i zaczęliśmy kończyć desery. Z kuchni nie wyszliśmy czyści, byliśmy cali w bitej śmietanie. Dziwię się w ogóle, że starczyło jej do deserów. Dobrze, że miałam się w co przebrać. Wróciliśmy do salonu z pysznymi przekąskami, spojrzenia naszych kochanych przyjaciół były bezcenne.
- Co wy tam znowu robiliście?!- Zaczął Niall.
- Lepiej w to nie wnikajmy. - dokończyła Alice.
- Dobra wszystko jest okej, nic się nie działo, spokojnie.. - powiedział Zayn jednocześnie śmiejąc się.
- Tak Zayn, wiemy.- powiedziała El.
Wszyscy zaczęli się śmiać, każdy wymyślał to nowe pomysły do tego, co działo się w kuchni.
- Ej zbieramy się, bo mamy tylko pół godziny - powiedziała Eleneor. Do reszty zapomniałam o tym, że miała się spotkać z Louis'em.
- No tak, no dobra wesoła gromado, zbieramy się.- rozkazał Niall, który wstał i bacznym ruchem wskazał drzwi, co oznaczało, żebyśmy się tam udali.
- Ej no już? - powiedziała smutna Alice.
- Nie martw się, wrócimy niedługo. - odpowiedział Niall, gładząc ją lekko po ramieniu. Alice się tylko uśmiechnęła.
Wszyscy się pożegnaliśmy z Alice i wolniejszym krokiem opuściliśmy jej dom. Wsiedliśmy do samochodu. Niall kierował a na siedzeniu obok niego siedziała El, natomiast ja z Zayn'em siedzieliśmy z tyłu. Chłopak co chwilę mnie obejmował. Wyglądało to słodko.
Pod domem El znaleźliśmy się szybko, dziewczyna pożegnała się z nami i ruszyła w stronę swojego domu.
- To gdzie teraz jedziemy?- zapytał się Niall.
- Możecie mnie odwieść do mnie do domu. - zaproponowałam.
- O nie moja droga. Teraz to ty jedziesz do nas do domu. - oznajmił nam Zayn.
- No Zayn, patrz na mnie jak ja wyglądam, jestem cała brudna. Z resztą ty tak samo. Nie możemy się spotkać innego dnia? - powiedziałam
- Nie, a umyjesz się u nas w domu. Możesz już jechać. - powiedział do Niall'a, na co chłopak od razu zaczął przygotowywać samochód do drogi. - Tak wiem, że mnie kochasz. - dodał.
- Nawet nie wiesz jak bardzo... - powiedziałam
* No i mamy 5 rozdział , a w nim rozwinął się wątek Amy i Zayn'a.
Następny postaram się dodać jakoś w weekend.
Komentujcieee :)
+ Wczoraj ujawniono zwiastun "This Is Us" ! Według mnie jest świetny. A wam jak się podoba? :)
xxxxx ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz