Eleanor jest przepiękna, jest ona najcudowniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek spotkałem. Przez te kilka godzin zbliżyliśmy się do siebie. Jakie ja mam szczęście, że poznałem Niall'a, bo dzięki niemu trafiłem na nią. Gdy jechaliśmy samochodem do domu jej przyjaciółki, w ogóle nie mogłem się skupić na drodze, cały czas o niej myślałem. Dokładnie analizowałem sobie każdą chwilę jaką spędziliśmy dzisiaj razem. Zastanawiałem się, czy pasowalibyśmy do siebie, w sumie znam ją tylko kilka godzin, ale czuję jakbyśmy znali się całe życie. Wiem jedno, muszę ją jutro zobaczyć.
Teraz jadę na spotkanie z chłopakami i z naszym menadżerem, który chciał się z nami pilnie zobaczyć. Szczerze to nie mam pojęcia o co może mu chodzić, pewnie kolejna sesja zdjęciowa do jakiegoś magazynu dla nastolatek albo wywiad, koncert lub cokolwiek co jest ważniejsze od naszego prywatnego życia. Czasami się zastanawiam co by było gdybym nie był teraz tym kim teraz jestem. Bycie idolem milionów dziewczyn na całym świecie jest męczące. Nie powiem że to nie fajna rzecz, bo wtedy bym skłamał. Bycie rozpoznawalnym wszędzie, dla kogoś kto jest zwykłym człowiekiem może być to super przeżycie. Dla mnie też takie było na początku tego wszystkiego, gdy powoli zacząłem wchodzić w ten magiczny świat, lecz teraz gdy wiem na czym to polega, chciałbym być zwykłym chłopakiem. Miał bym przynajmniej spokój od natrętnych dziennikarzy, którzy chcieliby wszystko o tobie wiedzieć. Zero ale to zero prywatności.
Ale z drugiej strony robię to co zawsze chciałem robić, śpiewać! Robię to co kocham, bez tego moje życie nie miałoby sensu.
Gdy dojeżdżałem na nasze umówione spotkanie, spojrzałem na zegarek.
"Cholera!"- pomyślałem. Tak, byłem już spóźniony. Trudno, dla mnie Eleneor w tym momencie jest najważniejsza i chciałbym z nią spędzać jak najwięcej czasu, ale czy dla niej jestem tak samo ważny? Na takie wnioski będę musiał sobie jeszcze poczekać, ponieważ mało się znamy. Już się nie mogę doczekać naszego jutrzejszego spotkania, obiecałem jej, że zadzwonię jutro. Najchętniej to bym teraz do niej zadzwonił, ale nie chcę jej przeszkadzać, pewnie się dobrze bawi na spotkaniu z przyjaciółkami.
Właśnie dojechałem na miejsce. Wszyscy musieliśmy się spotkać w domu naszego menadżera. Cała droga zajęła mi 20- 30 min. Zaparkowałem samochód w odpowiednim miejscu, wysiadłem z niego i pokierowałem się w stronę drzwi wejściowych do domu Paul'a- tak się on nazywał. Może wyglądał on trochę groźnie, ale był on miłym i sympatycznym człowiekiem. Gdy ktoś go wkurzy, potrafi powiedzieć nawet najgorszą prawdę prosto w twarz. Zawsze musi postawić na swoim, choćby nawet wiedział, że nie ma racji.
Szybszym krokiem przeszedłem przez małe schodki, które prowadziły do drzwi wejściowych. Dom z zewnątrz robił pozytywne wrażenie. Był ogromny. Paul posiadał też piękny ogród, w którym znajdowało się kilka piaskowych ścieżek oraz dużo roślin, były to nawet najrzadsze okazy. Zawsze się zastanawiałem jak on może mieć na wszystko czas, skoro prawie w ogóle go nie ma w domu. Ma on od tego swoich specjalnych ludzi. Są to profesjonalni ogrodnicy, którzy każdego dnia zajmują się tym kawałkiem pola, na którym rośnie sobie roślinność. To wszystko robi niesamowite wrażenie.
Paul ma strasznie dużo kasy, nawet sobie tego nie mogę wyobrazić jak duża musi to być suma.W końcu pracował on z wieloma osobistościami. On sam nam powtarza, że zajdziemy dalej niż on sam. Zobaczymy.
Zadzwoniłem dzwonkiem do jego drzwi. Na ich otworzenie nie musiałem długo czekać, w ich progu stał we własnej osobie Paul. Obdarował mnie on dość nie miłym spojrzeniem, nienawidził jak ktoś się spóźniał na spotkanie z nim, oznaczało to dla niego lekceważenie jego własnej osoby.
- Oo, nasz Louis raczył się wreszcie pojawić. - powiedział lekko podniesionym tonem Paul.
- Wiem, przepraszam Paul, ale coś mi ważnego wypadło, no wiesz.. - próbowałem dokończyć, ale nie mogłem, bo mężczyzna zaczął już mówić.
- Rozumiem, dziewczyny i te sprawy, no dobra, wszystko w porządku. Wchodź. - Powiedział i pokazał ręką w stronę ogromnego przedpokoju. Przemieszczałem się szybszym krokiem po wielkiej przestrzeni, w której większa część ścian pokryta była piaskowcem a podłogi były wykonane z jasnego marmuru. Wszystko się razem pięknie komponowało. W przedpokoju znajdowało się dużo zdjęć, które wisiały na ścianach. Na większości z nich był Paul z różnymi gwiazdami, z którymi miał okazje się spotkać lub współpracować. Nawet na jednym zdjęciu byliśmy my i w środku zadowolony Paul. Było to po naszej pierwszej gali, na której zdobyliśmy nagrodę. Pamiętam, że cieszyliśmy się jak małe dzieci. To było świetne uczucie, nigdy tego nie zapomnę.
Paul zaprosił mnie do salonu. Znajdowały się w nim 3 beżowe kanapy i kilka foteli. Chłopaki siedzieli wygodnie, wyczekując mojego przybycia. Gdy wszedłem do wielkiego pomieszczenia, pierwsze co zrobiłem to spojrzałem na uradowanego Niall'a. Wiedziałem że chodziło mu o Eleneor, był ciekawy czy coś się wydarzyło, w drodze samochodem. Pewnie się domyślił, że jego kuzynka mi się strasznie podoba. Ogólnie to chłopaki jakoś dziwnie mi się przyglądali, na pewno blondyn opowiedział im o dzisiejszym dniu, jak to świetnie się razem z Eleneor bawiłem.
- Dobra chłopaki, jak już jesteśmy wszyscy to już was nie będę trzymać w niepewności.- przerwał w pewnym momencie moje przemyślenia.
- No dobra mów, bo już wytrzymam!- Powiedział Harry, na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.
- A więc od pewnego czasu zastanawiam się nad waszą kolejną trasą koncertową i doszedłem do wniosku, że to może być bardzo dobra opcja! Przez ostatni rok staliście się najpopularniejszym zespołem na świecie, a wasze grono fanów gwałtowanie się powiększa! Więc mamy zagwarantowane to, że na żadnym koncercie nie będzie pustego miejsca. Chłopaki nic nie stracicie, a dużo zyskacie! - starał się wszystko nam dokładnie wytłumaczyć Paul.
Więc moja opina na ten temat jest taka: nie spodziewałem się takiej informacji z jego strony, przecież niedawno skończyła się tamta trasa koncertowa, a tu wyskoczył z kolejną.Gdy popatrzyłem na chłopaków też mieli zdziwione miny. Chyba żaden z nas się tego nie spodziewał. Nic nie stracimy, raczej On nic nie straci. Nie chciałem teraz tej trasy, ponieważ przez kolejne pól roku, albo i więcej nie będzie nas w domu, w gronie najbliższych i przyjaciół. Teraz chciałem spędzić najbliższy czas z Eleneor, bardziej ją poznać.
Nagle nastała chwila ciszy, to była taka dziwna cisza. Każdy z nas chciał sobie to szybko przemyśleć poukładać w głowie.
- Paul, ale nie uważasz, że to jest trochę za szybko na kolejną trasę? Minęły niecałe 3 miesiące od zakończenia poprzedniej trasy, wydaje mi się, że teraz powinniśmy się skupić na wydaniu kolejnego albumu. - skończył Liam, zawsze starał się jakoś wybrnąć z jakieś sytuacji.
- Chłopaki spokojnie! - próbował załagodzić całą tą atmosferę Paul.- Wy chyba nie zdajecie sobie sprawy ile jest roboty przed taką trasą, szczególnie światową trasą. Jeżeli teraz powoli zaczęlibyśmy się nad nią zastanawiać i podejmować odpowiednie kroki to pierwszy koncert z tej trasy odbył by się nie wcześniej niż za pół roku. Więc możecie sobie jeszcze długo odpocząć, znaczy nie w tym sensie bo przed wami masa wywiadów, sesji itd. Za tydzień wracacie do pracy chłopcy, więc dobrze ten czas wykorzystajcie, najlepiej w gronie najbliższych.
Nie no, w sumie nie jest aż tak źle. Przez dłuższy czas rozmawialiśmy, a raczej każdy każdego przekrzykiwał, więc nie wiem czy da to się nazwać rozmową. Co chwilę Paul musiał nas uspokajać. Ustalaliśmy mniej więcej kiedy chcielibyśmy, żeby ta trasa się odbyła, a także jakie na niej byśmy śpiewali utwory. Wyobrażałem sobie te piękne uśmiechy na twarzach naszych fanów, szczery uśmiech na ustach najwierniejszego fana to najlepsze co może być. W końcu dzięki nim jesteśmy tym kim jesteśmy. Dużo było też śmiania, zawsze tak jest. Uwielbiam ich towarzystwo, z nimi nie da się nudzić. Chłopaki są dla mnie jak bracia, najlepsi bracia, na których w każdej chwili mogę zawsze liczyć. Mam pewność, że żaden z nich mi nie odmówi. Coś w tym jest, bo znam ich niecałe 2 lata, a strasznie się do siebie przywiązaliśmy. Jakie dziwne było moje życie bez One Direction. Jednak nie chciałbym być znowu zwykłym chłopakiem, poznałem wielu wspaniałych ludzi i to jest w tym najlepsze! Mamy najlepsze, najgłośniejsze i najpiękniejsze fanki na całym świecie, a ci którzy tak nie uważają mogą nas pocałować nie powiem gdzie. Wszystko jest super, świetnie i tak musi zostać!
Gdy dalej rozmawialiśmy, w pewnym momencie zachciało mi się wyjść na taras, chciałem trochę odetchnąć. Pierwsza myśl, która mnie naszła to piękna, ciemnowłosa dziewczyna - Eleneor. W pewnym momencie ktoś mnie złapał za ramię, był to Niall, który patrzył na mnie z wielkim uśmiechem.
- Nad czym ty tak myślisz Louis? Aaa już wiem! Pewnie nad moją siostrą, widzisz mówiłem, że jest piękna... !- zaczął Niall.
- Stary weź skończ! Fakt! Jest ładna i świetnie mi się z nią gada, no ale.. emm.. jeszcze ją za mało znam. - odpowiedziałem po chwili zastanowienia.
- No to ją lepiej poznaj! Spodobałeś jej się, znam już ją na tyle, że wiem kiedy ktoś jej przypadł do gustu.- powiedział.
Przyznam, że Niall otworzył mi oczy. Poczułem się świetnie, na pewno było to widać, bo moja mina mówiła sama za siebie.
Nic nie odpowiedziałem, tylko zacząłem się cicho śmiać. Tak, moja reakcja najlepsza.
- I tak ma być, pasujecie do siebie. Dlatego musisz się z nią jak najszybciej zobaczyć.
- Na pewno tak zrobię! - popatrzyłem na niego i powiedziałem, po czym Niall się do mnie szeroko uśmiechnął i lekko zaśmiał. Po czym weszliśmy do środka i z o wiele lepszym humorem powróciliśmy do chłopaków.
~Oczami Niall'a~
Wiedziałem, że mu się podoba. Nie musiałem z nim długo gadać, żeby się przekonać, że mam rację. W sumie to ładnie by razem wyglądali i pasują do siebie. Już od pewnego czasu Louis męczył mnie o spotkanie z Eleneor. Któregoś dnia zabrał mi mój telefon i przeglądał zdjęcia. Na kilku z nich występowała jego ''miłość''. I od tamtego czasu zaczął się mnie o nią wypytywać. Z czasem już mnie to powoli zaczęło denerwować i zaprosiłem go, żeby przyszedł do domu Eleneor. Wiem, że to mogło się wydawać trochę chamskie, ale już na prawdę nie wytrzymywałem, bo jak Louis się na coś uprze to już nie odpuści, a Eleneor nie miała ochoty zawierać nowych znajomości. Wiele razy namawiałem ich, żeby poznała chłopaków, bo są naprawdę w porządku, ale ona mówiła, że się zastanowi itd. Ale teraz, gdy się nareszcie się poznali, będę miał spokój. A louis'owi poprawiłem zdecydowanie humor.
A ja aktualnie jeszcze nie trafiłem na dziewczynę, z którą mógłbym coś więcej. Myślę, że jeszcze mam czas. Jak na razie to tylko Liam ma swoją ukochaną. Pewnie następny będzie Louis. Zobaczymy co czas przyniesie.
~Oczami Amy~
- Dziewczyny, chyba się zakochałam! - powiedziała Eleneor, miała bardzo radosny głos.
Nareszcie jej się ktoś podoba, wcześniej skupiała się tylko na nauce. Zasługuje ona na chłopaka, który będzie ją kochał i dbał o nią.
- Ooo jejku, Eleneor nareszcie jakiś ci się podoba! - powiedziała z entuzjazmem Alice.
- No opowiadaj trochę o nim, jaki on jest? - zapytałam. Byłam bardzo ciekawa, jaki on jest.
- A więc Louissss, jest on strasznie przystojny, jest zabawny, ma poczucie humoru, z nim nie da się nudzić! Jest z tego zespołu One Direction do której Niall należy. Znam go kilka godzin, w sumie to niemożliwe, żebym tak szybko się zakochała. - posmutniała.
- Może to być miłość od pierwszego wejrzenia. - zaczęłam ją uspokajać i lekko ją przytuliłam.
- Nie no Amy, nie żartuj!- nagle wtrąciła się Alice, która popijała wodę.- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? No błagam Cię kochana. Takie coś to tylko w filmach, u nas w prawdziwym świecie tak nie ma.
- Wydaje mi się, że w tym przypadku mam rację. No zobacz tylko jak Eleneor opisuje Louis'a, chyba się jej spodobał, skoro tak o nim ciepło mówi. - powiedziałam.
- Może to być tylko zauroczenie, a nie od razu nie wiadomo jaka miłość.
- Ej no dziewczyny, nie kłóćcie się! Naprawdę nie ma powodu, żeby się sprzeczać. Może Alice masz rację, może to tylko zauroczenie. Lepiej się poznamy i zobaczymy co będzie dalej. A no właśnie nie powiedziałam wam najważniejszego! Jak wysiadałam z samochodu to Louis mnie jeszcze na chwilę zatrzymał, bo chciał ode mnie numer telefonu. Powiedział, że jutro się do mnie odezwie, bo dzisiaj nie chce nam przeszkadzać- odpowiedziała Eleneor, na jej twarzy wyskoczył przepiękny uśmiech, nigdy nie widziałam jej takiej szczęśliwej. W jej życiu było wiele szczęśliwych chwil, ale nigdy nie była aż tak bardzo szczęśliwa. Jednak miłość robi swoje.
Nagle zaczęłyśmy się razem z Alice śmiać, bo nie potrzebnie się sprzeczałyśmy. Często tak miałyśmy, że najpierw się kłócimy z jakiś zwykłych, mało ważnych rzeczy, a potem godzimy i śmiejemy się same z siebie. Siedziałyśmy na wygodnym, puszystym dywanie i śmiałyśmy się. Była godzina około 18. Chciałyśmy się już powoli zbierać, ale kochana Alice zaproponowała nam nocowanie. Bez żadnego zastanowienia zgodziłyśmy się, wiedziałyśmy, że będzie to super noc!
* Dodałam 3 rodział, trochę się nad nim napracowałam. Liczę na wasze komentarze, następny rozdział pojawi się pod koniec przyszłego tygodnia! Nie wiem jak wam, ale mi się bardzo podoba wątek z Louis'em i Eleneor :') W tym rozdziale pisałam w osobie Louis'a, Niall'a i Amy. Tak sobie myślę, że w następnym na pewno napiszę w osobie Alice, bo chce żeby coś u niej zaczęło się dziać, a z Eleneor i Louis'em też coś pomyślę, co dalej. W sumie już wszystko wiem co mniej więcej będzie się dziać dalej i teraz musicie tylko czekać na kolejne rozdziały :)
+ Wpadła mi w ucho piosenka Sam McCarthy i Harr'ego Stylesa, Don't Let Me Go. Świetne! Tylko dlaczego dopiero teraz wszyscy się o niej dowiedzieli? Przecież piosenka była opublikowana jakieś 6-7 miesięcy temu.
Jak na razie to tyle ♥ xxxxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz