Kochani! Dzisiaj założyłam nowego bloga, z w ogóle inną fabułą. To będzie zupełnie coś innego.
Tego bloga też będę dalej kontynuować. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zostawiła to nad czym tak dużo pracowałam i co kosztowało mi tyle wysiłku.
NOWY BLOG ------> http://1dopowiadani.blogspot.com/
Jak wam się spodoba to podrzucajcie znajomym i proszę o komentowanie.
Dziękuje :)
środa, 17 lipca 2013
niedziela, 14 lipca 2013
8.
~Oczami Alice~
A więc, pozwólcie, że teraz trochę to wszystko wyprostuję. Cieszę się, że Amy i Eleanor się wszystko układa, lecz tamtego wieczora, gdy Louis miał przyjechać do El a Zayn miał spędzać czas z Amy, byłam lekko dobita. Naprawdę cieszę się, że trafiły na nich. Znaczy mam na myśli Zayna, no bo tamtego drugiego nie znam, ale sądzę, że też jest w porządku. Mają szczęście, że trafiły na gości z One Direction! Prawda, że robi wrażenie? Ale na mnie jakoś nie specjalnie. Od początku nie przepadałam za nimi, za ich muzyką. Jakoś nie przemawiali do mnie. Poznałam Nialla i tego Zayna, którzy naprawdę są bardzo mili i fajnie się z nimi rozmawia. Dziewczyny cały czas dogryzają mi tym, że ten loczek mi się podoba itd. Nie widziałam go nigdy i go nie znam. Jest przystojny no ale jak już mówiłam, nie znam go i są małe szanse, żebyśmy się poznali. Żeby nie było, że bardzo mi zależy na naszej znajomości, nic z tych rzeczy! Niedawno rozstałam się z Tomem. Byliśmy razem 2 lata. Znaliśmy siebie bardzo dobrze. Ufałam mu, a on to wykorzystał. Zdradził mnie. Wiecie jak ja się wtedy czułam? Kochałam go! Długo musiałam się po tym pozbierać. Amy i El były przy mnie cały czas. Dobra, koniec tego tematu. dla mnie Tom już nie istnieje i na razie nie mam zamiaru angażować się w nowy związek.
Tamtego dnia, gdy dziewczyny pojechały, nie chciało mi się nic robić. Zrobiło się jakoś cicho. Wtedy pomyślałam o rodzicach. Byłam ciekawa co robią, jak się czują i co u nich. Przez to wszystko w ogóle o nich zapomniałam. ''Może powinnam do nich zadzwonić? Dowiedzieć się co u nich?'' - takie myśli mnie w tamtym momencie nachodziły. Z drugiej strony oni się o mnie nie martwili. Napisali tylko tą kartkę, że wyjeżdżają bla bla bla. Żałosne jest ich zachowanie. To dlaczego ja mam do nich dzwonić i się martwić? Oni nie są idealnymi rodzicami to ja nie będę idealną córką.
Był późny wieczór, podejrzewam że było około 22. Moje przemyślenia przerwał telefon. Już myślałam, że raczyli się ze mną skontaktować. Myliłam się. Myliłam się kolejny raz co do mojej opinii na ich temat. Dobrze, że chociaż moja mała siostrzyczka Kate miała dobrych rodziców. Wobec niej byli czuli, uprzejmi, troskliwi. Jak by zapomnieli o mnie. Co z tego, że ona jest młodsza? Też jestem ich córką, też ich potrzebuje. Nauczyłam się żyć bez nich. Oni są, ale dla mnie tacy nieobecni, jak by ich nie było. Na pierwszy rzut oka może wyglądamy na cudowną rodzinę, ale niestety tak nie jest...
Jak już mówiłam było po 22 i myślałam, że rodzice do mnie dzwonili, ale to nie byli oni. Okazało się, że moja kochana Amy sobie o mnie przypomniała. Zawsze dzwoni w dobrych momentach. Bez wahania nacisnęłam zieloną słuchawkę. Przyłożyłam telefon do ucha i nawet nie musiałam nic mówić, bo ona sama zaczęła gadać. Była szczęśliwa, na początku nie mogłam jej w ogóle zrozumieć bo tak niewyraźnie mówiła. Chciałam się komuś wygadać o moich problemach, ale wtedy nie chciałam jej martwić. Była taka szczęśliwa...
- Matko Alice! Nie uwierzysz co się stało?! To było coś pięknego, na pewno się tego nie spodziewasz co zaraz usłyszysz! - Krzyczała.
- Dobrze! Amy! Uspokój się. Już, wdech i wydech. - Próbowałam ją uspokoić. Musiałam chwilę poczekać, aż się ogarnie. To musiało być coś na prawdę ekscytującego.
- No okej, już wszytko w porządku. - Mówiła.
- To mów! - Popędzałam ją.
- No więc nie wiem jak to powiedzieć... No bo Zayn, poznałam go dzisiaj i nie wiem dlaczego tak jest ale świetnie mi się z nim gada i w ogóle super! Jak pojechałam dzisiaj do nich to...
- Jak to? Byłaś dzisiaj tam u nich w domu? - przerwałam jej. Byłam w lekkim szoku, że u niej jest tak dobrze. Nie byłam zazdrosna, byłam szczęśliwa, że z Zaynem może być coś tak bardziej na poważnie. Liczyło się dla mnie to, żeby ona była szczęśliwa.
- No byłam, ale to jest mało ważne... - Mówiła. - ...no i siedzieliśmy tak i Niall zamówił pizze, śmieliśmy się i Zayn mnie co chwilę obejmował. A i miałam ci powiedzieć, że tego Harr'ego poznałam!
- Jakiego Harr'ego? - Nie wiedziałam o kim ona mówi.
- No tego.. Hmm.. O już wiem, gadasz na niego loczek. - powiedziała. Chyba w tamtym momencie moja mina mówiła sama za siebie.
- I jak? Przystojny? - Byłam ciekawa jej zdania na jego temat.
- No nawet. Powiedziałam mu, że chciałabyś go poznać i w ogóle..
- Cooo?! O nie! Zabiję cię! - Nie wiedziałam co powiedzieć, narobiła mi takiego wstydu.
- Nie przejmuj się! On też powiedział, że chętnie cię pozna. - dokończyła.
- No zobaczymy, to mów co dalej z tym Zaynem.
- I potem odwiózł mnie do domu i już wysiadłam z samochodu i szła w stronę domu. Słyszałam jak mnie ktoś woła, no i to był oczywiście Zayn. Wołał mnie bo chciał mój numer telefonu...
- Ojej..
- Ale to jeszcze nic, na końcu mnie pocałował. - Wykrzyczała.
- O matko Amy. To świetnie! Jak myślisz? Może coś więcej z tego będzie?
- Cały czas z nim pisze i on jest taki słodki i uroczy w stosunku do mnie. - mówiła. - Przy nim jestem na prawdę szczęśliwa. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że na niego trafiłam.
- A ja ci powiem, że niech on się lepiej cieszy, że ciebie poznał. Jesteś wspaniałą dziewczyną, nie zapominaj, że zawsze ci to powtarzałam! - powiedziałam.
- Wiem, wiem.. Jesteś kochana i najlepszą przyjaciółką na świecie! Kocham i ciebie i naszą El. Jesteście najlepsze!
Słuchałam jej i na prawdę się cieszyłam, że słyszę takie słowa z jej ust. Mamy za sobą tyle wspaniałych wspomnień. Nigdy ich nic nie wymaże z mojej głowy. Były wtedy, kiedy tylko chciałam albo potrzebowałam. Były niezależnie od pory dnia, od tego czy była noc czy dzień, czy padał deszcz czy śnieg. Każda każdej mogła nocami wypłakiwać się. Płakałyśmy i to nie jeden raz. Najczęściej przez facetów! To sobie powierzałyśmy sekrety. Wiedziałam, że żadna nikomu ich nie wygada, dlatego je tak pokochałam. Są dla mnie jak siostry. Najlepsze!
Cieszyłam się też z tego powodu, że udało się jej poznać tego zabawnego loczka. Chciałabym go poznać, naprawdę. Lubię zawierać nowe znajomości, zawsze byłam otwarta dla ludzi.
Rozmawiałam jeszcze chwilę z Amy, mówiła, że obiecuję zapoznać mnie z Harrym. Ja jej powtarzałam, że nie musi się tak o to starać, bo to nie jest dla mnie ważne. Niech lepiej się zajmuję Zaynem. Ona zaprzeczała. Jest ona kochana. Potem zachciało jej się spać, żegnałyśmy się z 10 minut i się rozłączyłam. Ja też byłam zmęczona. Zapowiadały się ciekawe wakacje.
Następnego dnia obudziły mnie promienie słońca, które próbowały się przedostać do mojego pokoju. Poprzedniej nocy zapomniałam zasłonić rolet. No to obudziłam się około 10, chwilę leżałam jeszcze w łóżku i się zastanawiałam co będę dzisiaj robić? Postanowiłam, że zadzwonię do Eleanor. Byłam ciekawa co u niej słychać i jak z Lou. Leżąc w łóżku wybrałam jej numer, następnie przyłożyłam telefon do ucha i czekałam, aż usłyszę głos przyjaciółki. Nie odbierała. Przecież była godzina 10, więc na pewno jeszcze spała. W końcu była sobota, a do tego wakacje. Postanowiłam sobie jeszcze trochę poleżeć i pomyślałam o uroczym blondynie, który wczoraj zagościł w moim domu. Był on bardzo miły i śmieszny. Długo z nim rozmawiałam i muszę przyznać, że jest on całkiem w porządku i wcześniej myliłam się co do mojej opinii na jego temat. No tak, nie załam go a oceniałam. Tak jak i resztę chłopaków z tego zespołu. Było mi trochę głupio...
~Oczami Harrego~
Zapowiadał się piękny dzień, sobota. Pozostały nam jeszcze 2 tygodnie wolnego od tego całego, zwariowanego życia. Postanowiłem, że zostanę tutaj w kraju. Chciałem odpocząć, ale na każdym kroku były nasze fanki. Nie mogłem nawet spokojnie wyjść z domu, a już byłym otoczony przez dziewczyny. Chciały one głównie zdjęć, autografów. Rzadko odmawiam. Nie lubię być taki chamski, szczególnie dla naszych fanów. Dzięki nim dalej utrzymujemy się tak wysoko. Ale to chyba każdy wie.
Czy Zayn będzie z Amy? Według mnie pasują do siebie. Wczoraj obserwowałem ich i co chwilę się do siebie przytulali. Na pierwszy rzut oka wyglądali jak by byli razem. Zdążyłem też trochę poznać Amy. Jest ona miłą, sympatyczną i bardzo pogodną osobą. Widać, że lubi korzystać z życia. Jest ona odpowiednią osobą dla Zayna. Zauważyłem również, że dzięki niej Zayn odżył w pewnym sensie. Mam na myśli to, że wczoraj, chyba pierwszy raz od bardzo dawana był on szczęśliwy i to nie był wymuszany uśmiech. Od śmierci jego byłej dziewczyny minęło też już trochę czasu. Pewnie sam chciał już o tym zapomnieć i zacząć dalej żyć. Pomogła mu w tym właśnie Amy i oby wyszło z tego coś więcej, bo na prawdę mogą być szczęśliwi. Może wypowiem się też na temat Louisa. Eleanor, nie udało mi się jeszcze jej poznać, ale Niall nam o niej tyle opowiadał. Wydaje się być bardzo sympatyczną osobą. Czyli Liam jest z Danielle, Zayn z Amy, a Lou z El. Czyli wychodzi na to, że tylko ja z Horanem jesteśmy bez pary.
Gdy się obudziłem, byłem strasznie głodny. Postanowiłem zejść na dół do kuchni, gdzie spotkałem Liama i Nialla.
- A gdzie reszta? - Zapytałem chłopaków, rozciągając się jednocześnie.
- Zayn śpi bo wczoraj późno wrócił, a Lou to nie wiem. - powiedział Liam.
- Pewnie został u El. - zaśmiał się Niall.
- Hoho czyli coś bardziej poważnego się szykuje. - Odpowiedziałem, śmiesznie poruszając brwiami.
-Haha nie no coś ty! Moja kuzynka jest bardzo rozsądna - Powiedział blondyn również wykonując ten sam gest.
- Do czasu Niall! Do czasu... - Dokończyłem.
- No właśnie miałem wam powiedzieć, że wczoraj Paul do mnie dzwonił i pytał się o was, czy wszystko w porządku itd. Mówił również, że przed nami mnóstwo wywiadów. Dużo krajów chce, abyśmy ich odwiedzili jak wrócimy do pracy. No i oczywiście czeka nas także masa pracy nad naszą nową płytą. No ale panowie, damy rade. - Powiedział Liam.
- No jasne, że damy. - Powiedziałem. Będzie ciężko, ale będzie dobrze!
Jeszcze długo rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Razem zjedliśmy śniadanie. W pewnym momencie mój telefon dawał o sobie znać. Dobijał się do mnie nasz Louis. Bez wahania odebrałem.
- No stary, gdzie ty się podziewasz? - Zapytałem.
- Zostałem na noc u El, u mnie wszystko w porządku, żyje! - Zaśmiał się chłopak.
- No bo nikt nie wiedział gdzie ty jesteś, ale jak żyjesz to jest dobrze - Powiedziałem również się śmiejąc. - A kiedy będziesz w domu?
- Jakoś wieczorem, bo zaraz pójdziemy gdzieś z El. - odpowiedział
Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy i rozłączyłem się. Zapytałem się chłopaków jakie dzisiaj mają plany. Dowiedziałem się, że Liam spotyka się z Danielle, a Niall się nudzi.
- Dobra, ja idę się trochę ogarnąć. - Powiedział Liam.
My tylko pokiwaliśmy głowami, na znak, że się zgadzamy.
- To co dzisiaj robimy młody? - Zapytał blondyn.
- Nie mam pojęciaaa... Może wieczorem gdzieś wyskoczę, a teraz to nie wiem. - powiedziałem patrząc się w ekran telewizora.
- Chodź pojedziemy do Alice. - powiedział.
- Hoho, chyba ci się spodobała. - śmiałem się.
- Żeby było jasne, kocham tylko Nandos.
- Haha, dobra. Zbieramy się, bo i tak nie mamy co robić. - Zgodziłem się.
Już widziałem uradowaną minę Horana, na wiadomość, że pojadę z nim. Czyżby ta cała Alice mu się spodobała? Ocenię jak ją zobaczę.
Przed wyjazdem do Alice wziąłem poranny prysznic, następni założyłem świeże ubrania. Użyłem też moich ulubionych perfum. Gdy znalazłem się na dole, zobaczyłem, że Niall też jest gotowy. Nasz Horan niedawno zrobił sobie prawo jazdy, więc pozwoliłem mu, żeby dzisiaj poprowadził auto. Podróż nie zajęła nam długo. Po 30 minutach znaleźliśmy się na miejscu.
~Oczami Nialla~
Tamtego dnia nie mieliśmy z Harrym zbytnio co robić. Zaproponowałem mu, żebyśmy odwiedzili Alice, była to taka niezapowiedziana wizyta. Trochę się martwiłem, że dziewczynie może się nie spodobać nasza poranna wizyta. Dobrze że Styles dał mi dzisiaj poprowadzić. Szybko znaleźliśmy pod jej domem. Widziałem, że Harremu podobał się jej dom i ogólnie cała okolica. Podejrzewałem, że spodoba się mu Alice. Jest ona naprawdę bardzo piękna.
W końcu znaleźliśmy się przed drzwiami wejściowymi domu Alice. Na ich otworzenie nie musieliśmy długo czekać. Dziewczyna pewnie już nie spała. Jej mina po otworzeniu drzwi - bezcenna! Chyba sama na początku nie wiedziała co się dzieje.
- Niall? Co ty... Co wy tu robicie?! - była zaspana. Przy okazji widziałem, że spodobała się Stylesowi.
- Przepraszam, pewnie cię obudziliśmy. - Powiedziałem.
- Nie no coś ty. odpowiedziała.
- Alice poznaj Harrego. - Wskazałem na chłopaka.
- Alice. - uśmiechnęła się i podała mu rękę.
- Harry, miło mi cię poznać. - widziałem już ten jego uwodzicielski uśmiech, wszystkie dziewczyny na niego leciały. Potem Alice zaprosiła nas do środka.
- Przepraszam was za bałagan, ale nie spodziewałam się dzisiaj gości. Szczególnie tak rano. - Zaśmialiśmy się. - Chcecie coś do picia? Po co ja się pytam, zaraz wracam. - Dokończyła.
- No Horan, masz gust. Jest ona naprawdę piękna, nawet z rana. - Powiedział Harry, gdy dziewczyna poszła do kuchni.
- Dobra, dobra. Widzę, że ci się podoba. - poruszyłem lekko brwiami.
- No nawet. - Uśmiechnął się.
Dziewczyna wróciła do nas z napojami. Wzięła szklankę do ręki i zaczęła mówić.
- No więc, co was tak rano do mnie sprowadza? Tak wiem Niall, że tęskniłeś... - powiedziała po czym wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Patrz jak się zarumienił. - Powiedział Harry i wskazał palcem na mnie, miałem go ochotę zabić. Dziewczyna się lekko zaśmiała. Nie chciałem, aby brała ona jego słowa na poważnie. Nagle zadzwonił mój telefon. Okazało się, że był to mój brat Greg. Popatrzyłem na wyświetlacz.
- Kto dzwoni? - Zapytała Alice.
- Greg, mój brat - Powiedziałem po czym od razu odebrałem. Wyszedłem na taras.
- No siema Greg. Nareszcie się odezwałeś! Co tam u ciebie? - Strasznie długo nie rozmawiałem ze swoim bratem. Brak czasu, niestety. Cieszę się, że wtedy dał o sobie znać.
- Słuchaj Niall, dzwonię bo dzisiaj jestem w Londynie i pomyślałem, że moglibyśmy się spotkać - powiedział.
- To świetnie! Teraz mnie nie ma w domu. Gdzie mam przyjechać? - Zapytałem.
- Dzisiaj wieczorem wracam do Irlandii... - Nie dałem mu skończyć.
- Gdzie mam przyjechać? - Powtórzyłem pytanie.
Chłopak podał mi adres jakieś kawiarni, w której się aktualnie znajdował. Było to gdzieś w centrum Londynu. Wiedziałem gdzie jest i bez problemu znalazłem to miejsce.
- Dobra, czekaj tam na mnie, niedługo będę! - Powiedziałem i rozłączyłem się, po czym wróciłem do Alice i Harrego. Zobaczyłem ich razem śmiejących się, chłopak nie tracił czasu.
- Ej przepraszam cię Alice ale chyba musimy już lecieć. - Powiedziałem.
- O nie, ja się stąd nie ruszam. - Powiedział Harry.
- Dlaczego już musicie lecieć? Coś się stało? - Zapytała Alice.
- Nie, po prostu dzwonił mój brat Greg, który jest dzisiaj w Londynie i chciał się ze mną dzisiaj zobaczyć. Niestety dzisiaj wieczorem wraca do domu. - mówiłem. - Wpadniemy innym razem. - Uśmiechnąłem się.
Alice nagle posmutniała.
- To co, dzisiaj o 19 po ciebie przyjadę. - Powiedział Harry, swoją wypowiedź kierował do Alice.
- Już się nie mogę doczekać - powiedziała. Potem odprowadziła nas do wyjścia i pożegnała się z nami. - Tylko jedźcie ostrożnie. - Dokończyła i uśmiechnęła się do Harrego, on odwzajemnił uśmiech.
Byłem strasznie ciekawy tego, gdzie się dzisiaj oni wybierają. Gdy znaleźliśmy się w samochodzie (oczywiście prowadziłem ja), postanowiłem skorzystać z okazji, żeby się go o to podpytać.
- Wychodzisz gdzieś dzisiaj z Alice wieczorem?- Zapytałem.
- Emm.. Tak. - Odpowiedział, nie zdejmując wzroku z ekranu swojego telefonu. Chyba był pochłonięty rozmową z kimś.
- Z kim tak piszesz? - Zapytałem, lekko poruszając brwiami. Loczek nawet tego nie zauważył, ponieważ ani razu się na mnie nie popatrzył.
- Z Alice. Haha już za nią tęsknię. Jest naprawdę świetna! - powiedział, wkurzyłem się.
- Nawet jej nie znasz. Bo spodobała ci się i co.. przelecisz ją i potem zostawisz? Jak każdą inną? - po tych słowach, Harry popatrzył się na mnie pytająco.
- Po pierwsze ona nie jest jak każda inna. Po drugie skąd ty masz w ogóle takie dziwne pomysły? Zaproponowałem jej dzisiaj razem spędzony wieczór, bo chcę ją lepiej poznać to jest takie dziwne? Niall, wyluzuj trochę. - powiedział i wrócił do wykonania poprzedniej czynności.
Nic mu nie odpowiedziałem. Żałowałem, że zabrałem go za sobą. Kretyn ze mnie...
Odwiozłem chłopaka do domu i potem pojechałem spotkać się z Gregiem.
Jakoś ten rozdział nie za bardzo mi się podoba :/
Dodałam go wcześniej bo jutro wyjeżdżam i następny rozdział pojawi się dopiero wtedy gdy wrócę.
W tym rozdziale rozwinęłam wątek Alice, Niall'a i Harrego. Jak myślicie, z kim Alice rozwinie bardziej swoje relacje? Ja już wiem! To wszystko w następnych rozdziałach :)
+ zdjęcie nowej fryzury Zayna :)
Chciałam jeszcze napisać, że pewnie wszyscy wiecie, że wczoraj zmarł Cory Monteith (był głównie znany z amerykańskiego serialu ''Glee''). Ja w ogóle nie dalej nie wieżę, że on nie żyje. Kocham ''Glee'' i dzisiaj jak włączyłam jakiś odcinek i go oglądałam to nie mogłam uwierzyć, że jego już nie ma.
Niall napisał o tym zdarzeniu na swoim twitterze;
''RIP Cory. Nie znałem go osobiście. Spotkałem go kilka razy. Super miły człowiek! Moje myśli i modlitwy są z jego rodziną i przyjaciółmi! X''
Wiem, że może nie powinnam tutaj o tym pisać, bo to opowiadanie o 1D, ale musiałam!
Pod tym co napisałam, dodałam zdjęcie Harrego i Nialla z Corym.
♥
+ Liczę na wasze komentarze :))
A więc, pozwólcie, że teraz trochę to wszystko wyprostuję. Cieszę się, że Amy i Eleanor się wszystko układa, lecz tamtego wieczora, gdy Louis miał przyjechać do El a Zayn miał spędzać czas z Amy, byłam lekko dobita. Naprawdę cieszę się, że trafiły na nich. Znaczy mam na myśli Zayna, no bo tamtego drugiego nie znam, ale sądzę, że też jest w porządku. Mają szczęście, że trafiły na gości z One Direction! Prawda, że robi wrażenie? Ale na mnie jakoś nie specjalnie. Od początku nie przepadałam za nimi, za ich muzyką. Jakoś nie przemawiali do mnie. Poznałam Nialla i tego Zayna, którzy naprawdę są bardzo mili i fajnie się z nimi rozmawia. Dziewczyny cały czas dogryzają mi tym, że ten loczek mi się podoba itd. Nie widziałam go nigdy i go nie znam. Jest przystojny no ale jak już mówiłam, nie znam go i są małe szanse, żebyśmy się poznali. Żeby nie było, że bardzo mi zależy na naszej znajomości, nic z tych rzeczy! Niedawno rozstałam się z Tomem. Byliśmy razem 2 lata. Znaliśmy siebie bardzo dobrze. Ufałam mu, a on to wykorzystał. Zdradził mnie. Wiecie jak ja się wtedy czułam? Kochałam go! Długo musiałam się po tym pozbierać. Amy i El były przy mnie cały czas. Dobra, koniec tego tematu. dla mnie Tom już nie istnieje i na razie nie mam zamiaru angażować się w nowy związek.
Tamtego dnia, gdy dziewczyny pojechały, nie chciało mi się nic robić. Zrobiło się jakoś cicho. Wtedy pomyślałam o rodzicach. Byłam ciekawa co robią, jak się czują i co u nich. Przez to wszystko w ogóle o nich zapomniałam. ''Może powinnam do nich zadzwonić? Dowiedzieć się co u nich?'' - takie myśli mnie w tamtym momencie nachodziły. Z drugiej strony oni się o mnie nie martwili. Napisali tylko tą kartkę, że wyjeżdżają bla bla bla. Żałosne jest ich zachowanie. To dlaczego ja mam do nich dzwonić i się martwić? Oni nie są idealnymi rodzicami to ja nie będę idealną córką.
Był późny wieczór, podejrzewam że było około 22. Moje przemyślenia przerwał telefon. Już myślałam, że raczyli się ze mną skontaktować. Myliłam się. Myliłam się kolejny raz co do mojej opinii na ich temat. Dobrze, że chociaż moja mała siostrzyczka Kate miała dobrych rodziców. Wobec niej byli czuli, uprzejmi, troskliwi. Jak by zapomnieli o mnie. Co z tego, że ona jest młodsza? Też jestem ich córką, też ich potrzebuje. Nauczyłam się żyć bez nich. Oni są, ale dla mnie tacy nieobecni, jak by ich nie było. Na pierwszy rzut oka może wyglądamy na cudowną rodzinę, ale niestety tak nie jest...
Jak już mówiłam było po 22 i myślałam, że rodzice do mnie dzwonili, ale to nie byli oni. Okazało się, że moja kochana Amy sobie o mnie przypomniała. Zawsze dzwoni w dobrych momentach. Bez wahania nacisnęłam zieloną słuchawkę. Przyłożyłam telefon do ucha i nawet nie musiałam nic mówić, bo ona sama zaczęła gadać. Była szczęśliwa, na początku nie mogłam jej w ogóle zrozumieć bo tak niewyraźnie mówiła. Chciałam się komuś wygadać o moich problemach, ale wtedy nie chciałam jej martwić. Była taka szczęśliwa...
- Matko Alice! Nie uwierzysz co się stało?! To było coś pięknego, na pewno się tego nie spodziewasz co zaraz usłyszysz! - Krzyczała.
- Dobrze! Amy! Uspokój się. Już, wdech i wydech. - Próbowałam ją uspokoić. Musiałam chwilę poczekać, aż się ogarnie. To musiało być coś na prawdę ekscytującego.
- No okej, już wszytko w porządku. - Mówiła.
- To mów! - Popędzałam ją.
- No więc nie wiem jak to powiedzieć... No bo Zayn, poznałam go dzisiaj i nie wiem dlaczego tak jest ale świetnie mi się z nim gada i w ogóle super! Jak pojechałam dzisiaj do nich to...
- Jak to? Byłaś dzisiaj tam u nich w domu? - przerwałam jej. Byłam w lekkim szoku, że u niej jest tak dobrze. Nie byłam zazdrosna, byłam szczęśliwa, że z Zaynem może być coś tak bardziej na poważnie. Liczyło się dla mnie to, żeby ona była szczęśliwa.
- No byłam, ale to jest mało ważne... - Mówiła. - ...no i siedzieliśmy tak i Niall zamówił pizze, śmieliśmy się i Zayn mnie co chwilę obejmował. A i miałam ci powiedzieć, że tego Harr'ego poznałam!
- Jakiego Harr'ego? - Nie wiedziałam o kim ona mówi.
- No tego.. Hmm.. O już wiem, gadasz na niego loczek. - powiedziała. Chyba w tamtym momencie moja mina mówiła sama za siebie.
- I jak? Przystojny? - Byłam ciekawa jej zdania na jego temat.
- No nawet. Powiedziałam mu, że chciałabyś go poznać i w ogóle..
- Cooo?! O nie! Zabiję cię! - Nie wiedziałam co powiedzieć, narobiła mi takiego wstydu.
- Nie przejmuj się! On też powiedział, że chętnie cię pozna. - dokończyła.
- No zobaczymy, to mów co dalej z tym Zaynem.
- I potem odwiózł mnie do domu i już wysiadłam z samochodu i szła w stronę domu. Słyszałam jak mnie ktoś woła, no i to był oczywiście Zayn. Wołał mnie bo chciał mój numer telefonu...
- Ojej..
- Ale to jeszcze nic, na końcu mnie pocałował. - Wykrzyczała.
- O matko Amy. To świetnie! Jak myślisz? Może coś więcej z tego będzie?
- Cały czas z nim pisze i on jest taki słodki i uroczy w stosunku do mnie. - mówiła. - Przy nim jestem na prawdę szczęśliwa. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że na niego trafiłam.
- A ja ci powiem, że niech on się lepiej cieszy, że ciebie poznał. Jesteś wspaniałą dziewczyną, nie zapominaj, że zawsze ci to powtarzałam! - powiedziałam.
- Wiem, wiem.. Jesteś kochana i najlepszą przyjaciółką na świecie! Kocham i ciebie i naszą El. Jesteście najlepsze!
Słuchałam jej i na prawdę się cieszyłam, że słyszę takie słowa z jej ust. Mamy za sobą tyle wspaniałych wspomnień. Nigdy ich nic nie wymaże z mojej głowy. Były wtedy, kiedy tylko chciałam albo potrzebowałam. Były niezależnie od pory dnia, od tego czy była noc czy dzień, czy padał deszcz czy śnieg. Każda każdej mogła nocami wypłakiwać się. Płakałyśmy i to nie jeden raz. Najczęściej przez facetów! To sobie powierzałyśmy sekrety. Wiedziałam, że żadna nikomu ich nie wygada, dlatego je tak pokochałam. Są dla mnie jak siostry. Najlepsze!
Cieszyłam się też z tego powodu, że udało się jej poznać tego zabawnego loczka. Chciałabym go poznać, naprawdę. Lubię zawierać nowe znajomości, zawsze byłam otwarta dla ludzi.
Rozmawiałam jeszcze chwilę z Amy, mówiła, że obiecuję zapoznać mnie z Harrym. Ja jej powtarzałam, że nie musi się tak o to starać, bo to nie jest dla mnie ważne. Niech lepiej się zajmuję Zaynem. Ona zaprzeczała. Jest ona kochana. Potem zachciało jej się spać, żegnałyśmy się z 10 minut i się rozłączyłam. Ja też byłam zmęczona. Zapowiadały się ciekawe wakacje.
Następnego dnia obudziły mnie promienie słońca, które próbowały się przedostać do mojego pokoju. Poprzedniej nocy zapomniałam zasłonić rolet. No to obudziłam się około 10, chwilę leżałam jeszcze w łóżku i się zastanawiałam co będę dzisiaj robić? Postanowiłam, że zadzwonię do Eleanor. Byłam ciekawa co u niej słychać i jak z Lou. Leżąc w łóżku wybrałam jej numer, następnie przyłożyłam telefon do ucha i czekałam, aż usłyszę głos przyjaciółki. Nie odbierała. Przecież była godzina 10, więc na pewno jeszcze spała. W końcu była sobota, a do tego wakacje. Postanowiłam sobie jeszcze trochę poleżeć i pomyślałam o uroczym blondynie, który wczoraj zagościł w moim domu. Był on bardzo miły i śmieszny. Długo z nim rozmawiałam i muszę przyznać, że jest on całkiem w porządku i wcześniej myliłam się co do mojej opinii na jego temat. No tak, nie załam go a oceniałam. Tak jak i resztę chłopaków z tego zespołu. Było mi trochę głupio...
~Oczami Harrego~
Zapowiadał się piękny dzień, sobota. Pozostały nam jeszcze 2 tygodnie wolnego od tego całego, zwariowanego życia. Postanowiłem, że zostanę tutaj w kraju. Chciałem odpocząć, ale na każdym kroku były nasze fanki. Nie mogłem nawet spokojnie wyjść z domu, a już byłym otoczony przez dziewczyny. Chciały one głównie zdjęć, autografów. Rzadko odmawiam. Nie lubię być taki chamski, szczególnie dla naszych fanów. Dzięki nim dalej utrzymujemy się tak wysoko. Ale to chyba każdy wie.
Czy Zayn będzie z Amy? Według mnie pasują do siebie. Wczoraj obserwowałem ich i co chwilę się do siebie przytulali. Na pierwszy rzut oka wyglądali jak by byli razem. Zdążyłem też trochę poznać Amy. Jest ona miłą, sympatyczną i bardzo pogodną osobą. Widać, że lubi korzystać z życia. Jest ona odpowiednią osobą dla Zayna. Zauważyłem również, że dzięki niej Zayn odżył w pewnym sensie. Mam na myśli to, że wczoraj, chyba pierwszy raz od bardzo dawana był on szczęśliwy i to nie był wymuszany uśmiech. Od śmierci jego byłej dziewczyny minęło też już trochę czasu. Pewnie sam chciał już o tym zapomnieć i zacząć dalej żyć. Pomogła mu w tym właśnie Amy i oby wyszło z tego coś więcej, bo na prawdę mogą być szczęśliwi. Może wypowiem się też na temat Louisa. Eleanor, nie udało mi się jeszcze jej poznać, ale Niall nam o niej tyle opowiadał. Wydaje się być bardzo sympatyczną osobą. Czyli Liam jest z Danielle, Zayn z Amy, a Lou z El. Czyli wychodzi na to, że tylko ja z Horanem jesteśmy bez pary.
Gdy się obudziłem, byłem strasznie głodny. Postanowiłem zejść na dół do kuchni, gdzie spotkałem Liama i Nialla.
- A gdzie reszta? - Zapytałem chłopaków, rozciągając się jednocześnie.
- Zayn śpi bo wczoraj późno wrócił, a Lou to nie wiem. - powiedział Liam.
- Pewnie został u El. - zaśmiał się Niall.
- Hoho czyli coś bardziej poważnego się szykuje. - Odpowiedziałem, śmiesznie poruszając brwiami.
-Haha nie no coś ty! Moja kuzynka jest bardzo rozsądna - Powiedział blondyn również wykonując ten sam gest.
- Do czasu Niall! Do czasu... - Dokończyłem.
- No właśnie miałem wam powiedzieć, że wczoraj Paul do mnie dzwonił i pytał się o was, czy wszystko w porządku itd. Mówił również, że przed nami mnóstwo wywiadów. Dużo krajów chce, abyśmy ich odwiedzili jak wrócimy do pracy. No i oczywiście czeka nas także masa pracy nad naszą nową płytą. No ale panowie, damy rade. - Powiedział Liam.
- No jasne, że damy. - Powiedziałem. Będzie ciężko, ale będzie dobrze!
Jeszcze długo rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Razem zjedliśmy śniadanie. W pewnym momencie mój telefon dawał o sobie znać. Dobijał się do mnie nasz Louis. Bez wahania odebrałem.
- No stary, gdzie ty się podziewasz? - Zapytałem.
- Zostałem na noc u El, u mnie wszystko w porządku, żyje! - Zaśmiał się chłopak.
- No bo nikt nie wiedział gdzie ty jesteś, ale jak żyjesz to jest dobrze - Powiedziałem również się śmiejąc. - A kiedy będziesz w domu?
- Jakoś wieczorem, bo zaraz pójdziemy gdzieś z El. - odpowiedział
Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy i rozłączyłem się. Zapytałem się chłopaków jakie dzisiaj mają plany. Dowiedziałem się, że Liam spotyka się z Danielle, a Niall się nudzi.
- Dobra, ja idę się trochę ogarnąć. - Powiedział Liam.
My tylko pokiwaliśmy głowami, na znak, że się zgadzamy.
- To co dzisiaj robimy młody? - Zapytał blondyn.
- Nie mam pojęciaaa... Może wieczorem gdzieś wyskoczę, a teraz to nie wiem. - powiedziałem patrząc się w ekran telewizora.
- Chodź pojedziemy do Alice. - powiedział.
- Hoho, chyba ci się spodobała. - śmiałem się.
- Żeby było jasne, kocham tylko Nandos.
- Haha, dobra. Zbieramy się, bo i tak nie mamy co robić. - Zgodziłem się.
Już widziałem uradowaną minę Horana, na wiadomość, że pojadę z nim. Czyżby ta cała Alice mu się spodobała? Ocenię jak ją zobaczę.
Przed wyjazdem do Alice wziąłem poranny prysznic, następni założyłem świeże ubrania. Użyłem też moich ulubionych perfum. Gdy znalazłem się na dole, zobaczyłem, że Niall też jest gotowy. Nasz Horan niedawno zrobił sobie prawo jazdy, więc pozwoliłem mu, żeby dzisiaj poprowadził auto. Podróż nie zajęła nam długo. Po 30 minutach znaleźliśmy się na miejscu.
~Oczami Nialla~
Tamtego dnia nie mieliśmy z Harrym zbytnio co robić. Zaproponowałem mu, żebyśmy odwiedzili Alice, była to taka niezapowiedziana wizyta. Trochę się martwiłem, że dziewczynie może się nie spodobać nasza poranna wizyta. Dobrze że Styles dał mi dzisiaj poprowadzić. Szybko znaleźliśmy pod jej domem. Widziałem, że Harremu podobał się jej dom i ogólnie cała okolica. Podejrzewałem, że spodoba się mu Alice. Jest ona naprawdę bardzo piękna.
W końcu znaleźliśmy się przed drzwiami wejściowymi domu Alice. Na ich otworzenie nie musieliśmy długo czekać. Dziewczyna pewnie już nie spała. Jej mina po otworzeniu drzwi - bezcenna! Chyba sama na początku nie wiedziała co się dzieje.
- Niall? Co ty... Co wy tu robicie?! - była zaspana. Przy okazji widziałem, że spodobała się Stylesowi.
- Przepraszam, pewnie cię obudziliśmy. - Powiedziałem.
- Nie no coś ty. odpowiedziała.
- Alice poznaj Harrego. - Wskazałem na chłopaka.
- Alice. - uśmiechnęła się i podała mu rękę.
- Harry, miło mi cię poznać. - widziałem już ten jego uwodzicielski uśmiech, wszystkie dziewczyny na niego leciały. Potem Alice zaprosiła nas do środka.
- Przepraszam was za bałagan, ale nie spodziewałam się dzisiaj gości. Szczególnie tak rano. - Zaśmialiśmy się. - Chcecie coś do picia? Po co ja się pytam, zaraz wracam. - Dokończyła.
- No Horan, masz gust. Jest ona naprawdę piękna, nawet z rana. - Powiedział Harry, gdy dziewczyna poszła do kuchni.
- Dobra, dobra. Widzę, że ci się podoba. - poruszyłem lekko brwiami.
- No nawet. - Uśmiechnął się.
Dziewczyna wróciła do nas z napojami. Wzięła szklankę do ręki i zaczęła mówić.
- No więc, co was tak rano do mnie sprowadza? Tak wiem Niall, że tęskniłeś... - powiedziała po czym wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Patrz jak się zarumienił. - Powiedział Harry i wskazał palcem na mnie, miałem go ochotę zabić. Dziewczyna się lekko zaśmiała. Nie chciałem, aby brała ona jego słowa na poważnie. Nagle zadzwonił mój telefon. Okazało się, że był to mój brat Greg. Popatrzyłem na wyświetlacz.
- Kto dzwoni? - Zapytała Alice.
- Greg, mój brat - Powiedziałem po czym od razu odebrałem. Wyszedłem na taras.
- No siema Greg. Nareszcie się odezwałeś! Co tam u ciebie? - Strasznie długo nie rozmawiałem ze swoim bratem. Brak czasu, niestety. Cieszę się, że wtedy dał o sobie znać.
- Słuchaj Niall, dzwonię bo dzisiaj jestem w Londynie i pomyślałem, że moglibyśmy się spotkać - powiedział.
- To świetnie! Teraz mnie nie ma w domu. Gdzie mam przyjechać? - Zapytałem.
- Dzisiaj wieczorem wracam do Irlandii... - Nie dałem mu skończyć.
- Gdzie mam przyjechać? - Powtórzyłem pytanie.
Chłopak podał mi adres jakieś kawiarni, w której się aktualnie znajdował. Było to gdzieś w centrum Londynu. Wiedziałem gdzie jest i bez problemu znalazłem to miejsce.
- Dobra, czekaj tam na mnie, niedługo będę! - Powiedziałem i rozłączyłem się, po czym wróciłem do Alice i Harrego. Zobaczyłem ich razem śmiejących się, chłopak nie tracił czasu.
- Ej przepraszam cię Alice ale chyba musimy już lecieć. - Powiedziałem.
- O nie, ja się stąd nie ruszam. - Powiedział Harry.
- Dlaczego już musicie lecieć? Coś się stało? - Zapytała Alice.
- Nie, po prostu dzwonił mój brat Greg, który jest dzisiaj w Londynie i chciał się ze mną dzisiaj zobaczyć. Niestety dzisiaj wieczorem wraca do domu. - mówiłem. - Wpadniemy innym razem. - Uśmiechnąłem się.
Alice nagle posmutniała.
- To co, dzisiaj o 19 po ciebie przyjadę. - Powiedział Harry, swoją wypowiedź kierował do Alice.
- Już się nie mogę doczekać - powiedziała. Potem odprowadziła nas do wyjścia i pożegnała się z nami. - Tylko jedźcie ostrożnie. - Dokończyła i uśmiechnęła się do Harrego, on odwzajemnił uśmiech.
Byłem strasznie ciekawy tego, gdzie się dzisiaj oni wybierają. Gdy znaleźliśmy się w samochodzie (oczywiście prowadziłem ja), postanowiłem skorzystać z okazji, żeby się go o to podpytać.
- Wychodzisz gdzieś dzisiaj z Alice wieczorem?- Zapytałem.
- Emm.. Tak. - Odpowiedział, nie zdejmując wzroku z ekranu swojego telefonu. Chyba był pochłonięty rozmową z kimś.
- Z kim tak piszesz? - Zapytałem, lekko poruszając brwiami. Loczek nawet tego nie zauważył, ponieważ ani razu się na mnie nie popatrzył.
- Z Alice. Haha już za nią tęsknię. Jest naprawdę świetna! - powiedział, wkurzyłem się.
- Nawet jej nie znasz. Bo spodobała ci się i co.. przelecisz ją i potem zostawisz? Jak każdą inną? - po tych słowach, Harry popatrzył się na mnie pytająco.
- Po pierwsze ona nie jest jak każda inna. Po drugie skąd ty masz w ogóle takie dziwne pomysły? Zaproponowałem jej dzisiaj razem spędzony wieczór, bo chcę ją lepiej poznać to jest takie dziwne? Niall, wyluzuj trochę. - powiedział i wrócił do wykonania poprzedniej czynności.
Nic mu nie odpowiedziałem. Żałowałem, że zabrałem go za sobą. Kretyn ze mnie...
Odwiozłem chłopaka do domu i potem pojechałem spotkać się z Gregiem.
Jakoś ten rozdział nie za bardzo mi się podoba :/
Dodałam go wcześniej bo jutro wyjeżdżam i następny rozdział pojawi się dopiero wtedy gdy wrócę.
W tym rozdziale rozwinęłam wątek Alice, Niall'a i Harrego. Jak myślicie, z kim Alice rozwinie bardziej swoje relacje? Ja już wiem! To wszystko w następnych rozdziałach :)
+ zdjęcie nowej fryzury Zayna :)
Chciałam jeszcze napisać, że pewnie wszyscy wiecie, że wczoraj zmarł Cory Monteith (był głównie znany z amerykańskiego serialu ''Glee''). Ja w ogóle nie dalej nie wieżę, że on nie żyje. Kocham ''Glee'' i dzisiaj jak włączyłam jakiś odcinek i go oglądałam to nie mogłam uwierzyć, że jego już nie ma.
Niall napisał o tym zdarzeniu na swoim twitterze;
''RIP Cory. Nie znałem go osobiście. Spotkałem go kilka razy. Super miły człowiek! Moje myśli i modlitwy są z jego rodziną i przyjaciółmi! X''
Wiem, że może nie powinnam tutaj o tym pisać, bo to opowiadanie o 1D, ale musiałam!
Pod tym co napisałam, dodałam zdjęcie Harrego i Nialla z Corym.
♥
+ Liczę na wasze komentarze :))
xxxxx ♥
czwartek, 11 lipca 2013
7.
~Oczami Eleanor~
Gdy weszłam do domu była równo 15;04, a Louis miał do mnie przyjechać o 16. Miałam więc jeszcze trochę czasu, żeby ogarnąć siebie i dom. Postanowiłam nie marnować czasu i od razu zabrałam się za sprzątanie salonu. Ogólnie przed wyjściem do Alice, dom pozostawiłam w dobrym stanie. Lubiłam wracać do domu, w którym nie panował chaos i wszystko się w miarę prezentowało. Tak też było tamtego dnia.
Rodziców jak zawsze nie było w domu, chyba nawet nie wrócili na noc do domu. Martwiłam się o nich, tak jakby martwiła się każda, normalna córka. Postanowiłam zadzwonić do mamy. Wyjęłam telefon z torby, którą od razu po wejściu rzuciłam na kanapę. Po trzech sygnałach odebrała.
- Halo? - Usłyszałam jej zaspany głos.
- No hej mamo! - Rzuciłam. - Właśnie wróciłam do domu i myślałam, że jesteście, ale was nie ma... Gdzie jesteście?
- Wybacz córeczko, że się z tobą nie kontaktowaliśmy przez cały dzień, ale razem z tata postanowiliśmy, że pojedziemy na działkę do rodziców Alice. Zapraszali nas i postanowiliśmy, że zrobimy sobie małe wakacje i dołączymy do nich. - Powiedziała. - Też jesteśmy zmęczeni tą ciągłą pracą i tym wszystkim, mam nadzieję, że nie jesteś na nas zła.
- Mamo, ale wiesz, martwiłam się o was i tęsknię za wami. - Miałam łzy w oczach.
- Wiem mała, też za tobą tęsknie... - Powiedziała, przy czym nabrała głębokiego wdechu powietrza i dokończyła. - Ale wiesz, że dużo pracujemy, ponieważ nasze zawody od nas tego wymagają. Chciałabym, aby tobie było lekko w życiu i żebyś była znakomitym fotografem. - Na te słowa uśmiechnęłam się.
- A kiedy wrócicie? - Zapytałam.
- Jeżeli chcesz to możemy nawet teraz się spakować i wrócić do ciebie.
- Nie, odpocznijcie sobie, należy się wam chwila relaksu. Ja sobie poradzę, nie jestem tu sama, mam Amy, Alice, Nialla. Poradzimy sobie.
- Obiecujemy, że wrócimy niedługo. Do usłyszenia kochanie. Kocham cię! - powiedziała.
- Ja Ciebie też. Pa - Rozłączyłam się po czym odłożyłam telefon na szklany stolik, który się przede mną znajdował.
Mama zawsze mi powtarzała, że mam talent do robienia pięknych zdjęć. Za każdym razem mi mówiła, że potrafię uchwycić to coś na zdjęciu. Tata raz powiedział, że urodziłam się z aparatem w ręku, zawsze się uśmiecham na myśl o tamtej chwili. Tak, mogę stwierdzić, że mam wspaniałych rodziców, którzy potrafią mnie wspierać w każdym momencie i dodają mi otuchy. Wiem, że często ich nie ma w domu, ponieważ prowadzą wspólną kancelarię adwokacką. Mają mnóstwo klientów i rzadko pozwalają sobie na dłuższy odpoczynek. Mam nadzieję, że wkrótce się to wszystko zmieni. Chciałabym ich mieć cały czas blisko siebie, ponieważ tęsknię za nimi i każdy potrzebuje tych dwóch najważniejszych osób w swoim życiu.
Mama i Tata - To dzięki nim żyję! To dzięki nim moje serce zaczęło bić! To oni zawsze ze mną byli, nie zależnie od wszystkiego! To oni wychowali mnie na dobrego człowieka! Oni byli zawsze przy mnie, gdy potrzebowałam ich pomocy, wsparcia! To oni ofiarowali mi tyle miłości, czułości, dobroci! To dzięki nim jestem tym kim jestem! Nigdy mnie nie pozostawili w potrzebie! To oni zachowywali się jak wspaniali rodzice i dalej nimi są! To oni wybudowali we mnie coś takiego jak szacunek do innych osób, szczerość i zaufanie! To oni mnie nauczyli żyć! Kocham ich! To wszystko im zawdzięczam.
Teraz nie widzę powodu, dla którego mam być na nich zła. Pracują na utrzymanie mnie i całego domu. Gdy byłam mała, nie pozostawili mnie w ręce jakiejś obcej kobiety. Tata pracował, a mama się mną zajmowała cały czas. Po prostu kocham ich najmocniej nie świecie!
Moje przemyślenia przerwał sygnał otrzymania SMS-a, którego nadawcą był nikt inny jak Louis. Uśmiechnęłam się i zaczęłam czytać.
''El, spóźnię się chwilę, bo stoję w korkach. Będę za 15 minut. :)''
Jak ten czas szybko leci, mam mało czasu. Z salonem postanowiłam dać sobie spokój, przecież i tak było czysto. Złapałam telefon do ręki i odpisałam;
''Uff... Już myślałam, że w ogóle nie przyjedziesz, czekam i do zobaczenia. xoxo''
Odłożyłam telefon i szybko pobiegłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać czegoś, w czym wyglądałabym ładnie. Na dłuższe zastanowienia nie mogłam sobie pozwolić, ponieważ miałam bardzo mało czasu. Wyciągnęłam sukienkę, którą ostatnio kupiłam, nawet nie miałam okazji jej założyć. Pomyślałam, że teraz jest dobra okazja do zaprezentowania się w niej. Poprawiłam lekko makijaż i fryzurę a wcześniej wskoczyłam pod 2 minutowy prysznic. Po 5 minutach byłam gotowa. Zadowolona wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę kuchni. Już wcześniej mój żołądek dawał o sobie znać dlatego postanowiłam tak szybko zjeść małą kanapkę. Gdy skończyłam, postanowiłam, że usiądę na kanapie i poczekam na chłopaka. Wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam skrzynkę odbiorczą. Louis dał o sobie znać :)
''Już długo czekałem, żeby się z tobą spotkać, haha nie mógłbym nam tego zrobić. Niedługo będę ♥''
Gdy skończyłam czytać, usłyszałam dzwonek do drzwi. '' Nareszcie przyszedł!!'' - Pomyślałam.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętego chłopaka, który od razu jak mnie zobaczył przytulił.
- Tęskniłem za tobą! - Powiedział i zaczynał mnie obejmować coraz mocniej. Ja się tylko śmiałam, w końcu skończyła się chwila czułości, po czym zaprosiłam chłopaka do środka.
Louis co chwilę do mnie mówił, że pięknie wyglądam a ja się tylko uśmiechałam i rumieniłam. Zaczęliśmy rozmawiać o tym jak spędzaliśmy wczorajszy dzień. Przy okazji zaproponowałam mu coś do picia. Usiedliśmy na wygodnych leżakach na tarasie i zaczęliśmy rozmawiać. Chłopak opowiadał, że razem z Liamem udzielał wywiadu dla pewnej stacji radiowej.
- Kobieta, której udzielaliśmy wczoraj wywiadu, była naprawdę bardzo seksowna. - Śmiesznie poruszał brwiami. Zaśmiałam się.
- No wiesz, na pewno masz u niej szanse, zadzwoń do niej i już jest twoja. - Wykonałam ten sam ruch co Louis wcześniej.
- Ale ty jesteś o wiele lepsza od niej, jesteś piękniejsza i jesteś osobą z, którą mi się świetnie gada! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że udało mi się cię poznać. - powiedział.
- Hahahaha ja też się cieszę, że ciebie poznałam.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, a buzie nam się nie zamykały. Louis jest taki jak ja, wygadany! Fajnie trafić na kogoś podobnego. Potem postanowiliśmy położyć się na kocu na trawie w ogrodzie. Leżeliśmy, a raczej ja leżałam na nim. Przyznam, że Lou jest bardzo wygodny. Zaczęliśmy się śmiać, przy pokazywaniu brzuszków. On pokazał mi swój a ja jemu swój. Było bardzo zabawnie. Gdy się trochę uspokoiliśmy leżałam koło chłopaka, bawił się on moimi włosami. Zawsze lubiłam jak ktoś bawił się moimi włosami lub je czesał. Zaczął się temat taki ''Czy Louis jest odważny?''.
- No coś ty! Jestem bardzo odważny. - powiedział.
- Udowodnij to jakoś. - odpowiedziałam pokazując mu język.
- Poszedłem do X-Factora! Nawet nie wiesz ile się wtedy stresu najadłem. - Powiedział przy czym trząsł się, po chwili dodał.- No ale opłacało się bo poznałem Ciebie! - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
I znowu mnie zaskoczył! Był świetny, po prostu brak słów, super mi się z nim gadało.
- Jak to mnie? Myślałam, że powiesz o chłopakach. -zaśmiałam się po czym wstałam, po to żebym widziała twarz chłopaka.
- No ich też. No wiesz, oni są dla mnie jak bracia. Jak bym nie poznał Nialla to też bym Ciebie nie poznał. -
Zaczął udawać smutne dziecko.
- No ale poznaliśmy się - przytuliłam go.
- I to był twój błąd. - powiedział, byłam trochę zdziwiona.
- Ej no, o co chodzi. Możesz mnie już puścić. No Lou! - próbowałam się uwolnić z objęć chłopaka ale jakoś się nie udawało.
- Teraz tak nie będzie łatwo. Puszczę cię jak zrobisz to co ci każe. - powiedział przy czym się zaśmiał.
Przyznam, że trochę to dziwnie brzmiało i wyglądało. Bo siedziałam na nim a on mnie przytulał, trzymał (nie wiem jak mam to nazwać, ale na pewno wyglądało to dziwnie).
- No dobra mów... - powiedziałam, byłam ciekawa co mu głupiego przyszło do głowy.
- Po pierwsze... - Już się bałam. - ... musisz dać mi buziaka, a po drugie zaraz po tym pójdziemy na spacer.
- To drugie mi się bardzo podoba! Ale.. - próbowałam dokończyć.
- No czekam. - przerwał mi i wskazał swój policzek.
Już miałam złożyć ten miły gest na jego policzku, gdy nagle postanowiłam uciec. Lubię się z nim droczyć, to było takie, takie... fajne. I wtedy się dopiero zaczęło. Goniliśmy się po całym ogrodzie. Niestety musiała nastać taka chwila, kiedy mnie złapał, po czym położył na trawie i zaczął łaskotać.
- Nieeee... No Lou błag... - Nawet nie mogłam dokończyć, bo tak się śmiałam a on razem ze mną.
- No dobra mała, koniec. - powiedział z uśmiechem.
- Nie żyjesz!! - powiedziałam i zaczęłam go gonić. Chłopak był szybszy. Goniłam go tak, aż w pewnym momencie się przewrócił, podejrzewam, że zrobił to specjalnie. Po chwili leżałam na nim. Śmieliśmy się co chwilę spoglądając na siebie. Jaki to był cudowny dzień.
- No dobrze kochanie. - Powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Tak! Tylko w policzek, na razie na nic więcej nie liczcie :)
- I co, nie było tak źle. To idziemy na ten spacer? - Zapytał.
- No jasne. - odpowiedziałam. Chłopak wstał i podał mi rękę, żebym wstała. Złapałam go za rękę i wstałam. Wróciliśmy na chwilę do domu, zabrałam tylko małą torebkę, w której znajdowały się klucze i telefon, oraz inne małe rzeczy. Zamknęłam dom i ruszyliśmy trzymając się za ręce w stronę małego lasku, który znajdował się niedaleko od mojego domu. Było po 19;30, więc zbliżał się wieczór. Lubiłam chodzić w to miejsce, zawsze się tam uspokajałam, gdy pokłóciłam się z rodzicami lub przyjaciółkami.
Szliśmy tak, nie odzywając się do siebie. Byliśmy tacy spokojni. Louis mocno mnie trzymał za rękę, czułam się przy nim bezpieczna. Był wobec mnie bardzo czuły, troszczył się o mnie. Naszej wędrówce towarzyszył śpiew świerszczy. Było bardzo miło.
Gdy doszliśmy na miejsce postanowiłam usiąść na ławce, na której zawsze siadam. Po chwili chłopak usiadł obok mnie.
- Chyba lubisz tu przychodzić. - powiedział. - Mam rację?
- Tak, zawsze tu przychodzę gdy mam gorszy dzień i zawsze mniej więcej wieczorem. - powiedziałam i zobaczyłam przejętą minę Lou.
- Nie boisz się, że ktoś cię napadnie albo coś ci zrobi? - Przejął się.
- Nieee, no coś ty! To jest takie ''moje miejsce'', rzadko ludzie tu przychodzą. - dodałam.
- Jesteś bardzo dzielną dziewczynką, Louis jest z ciebie dumny! - powiedział chłopak wykonując różne, śmieszne gesty. Wybuchłam głośnym śmiechem.
Już od dłuższego czasu widziałam, że Lou czasami spogląda na deski od ławki, które służyły do oparcia. Były na nich wyryte inicjały różnych ludzi. Kiedyś przyprowadziłam tutaj Alice i Amy, tak samo jak Lou bardzo im się spodobało to miejsce. Więc wyryły swoje inicjały, które znajdowały się w wyrytych sercach. Dziewczyny są dla mnie bardzo ważne.
- To są inicjały moich przyjaciółek. - powiedziałam, wskazując palcem na miejsce, w którym się znajdowały. - Chciałabym, żebyś też się tu znalazł, ponieważ są tu tylko ważne dla mnie w pewnym stopniu osoby.
Nagle się rozpromienił.
- El, jesteś dla mnie bardzo ważna i cieszę się, że ja dla ciebie również bardzo się liczę. - Przytulił mnie, siedzieliśmy tak przez pewien moment wtuleni w siebie. Nic nie mówiliśmy. Tylko cisza...
~Oczami Louisa~
Jest ona inna od wszystkich dziewczyn, jakie dotychczas poznałem. Szczerze, to nie wiem co ona ma takiego ciekawego w sobie. Nie umiem tego nazwać. Chyba się w niej zakochałem.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, w pewnym momencie powiedziała:
- Tylko jest jeden mały problem. - popatrzyła na mnie.- Nie mamy nic ostrego, żebyś mógł wyryć swoje inicjały.
- Masz jakieś małe karteczki i długopis, jakiś pisak lub cokolwiek? - zapytałem.
Otworzyła torebkę i szybko wyjęła z niej różową małą karteczkę, a także czarny pisak. Napisałem na niej swoje inicjały, a także inicjały Eleanor. Swoją pracę zakończyłem rysując wokół nich duże serce. Na końcu kawałkiem taśmy przykleiłem w wolnym miejscu karteczkę. Dziewczyna uważnie się przyglądała moim wyczynom.
- No i gotowe! - dałem znak skończonej pracy.
- Dziękuję, jesteś najlepszy. - powiedziała przez łzy.
- Oj mała, nie rozklejaj się. - próbowałem ją pocieszyć. Widać było, że to co dla niej zrobiłem było bardzo ważne. - Wrócimy tu za jakiś czas, z jakimś ostrym narzędziem i poprawię to. Obiecuję.
El tylko pokiwała głową. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę.
- Chyba pora się zbierać. Lecimy? - Zapytała.
Ja tylko pokiwałem lekko głową na znak, że się zgadzam. Wstałem pierwszy i pomogłem jej wstać. Całą drogę ją obejmowałem. Szybko wróciliśmy do domu El.
- Zostaniesz dzisiaj na noc? - Zapytała.
- Zostanę. - powiedziałem i przytuliłem ją.
Powspominajmy wszystkie występy chłopców! :')
xxxxx ♥
Gdy weszłam do domu była równo 15;04, a Louis miał do mnie przyjechać o 16. Miałam więc jeszcze trochę czasu, żeby ogarnąć siebie i dom. Postanowiłam nie marnować czasu i od razu zabrałam się za sprzątanie salonu. Ogólnie przed wyjściem do Alice, dom pozostawiłam w dobrym stanie. Lubiłam wracać do domu, w którym nie panował chaos i wszystko się w miarę prezentowało. Tak też było tamtego dnia.
Rodziców jak zawsze nie było w domu, chyba nawet nie wrócili na noc do domu. Martwiłam się o nich, tak jakby martwiła się każda, normalna córka. Postanowiłam zadzwonić do mamy. Wyjęłam telefon z torby, którą od razu po wejściu rzuciłam na kanapę. Po trzech sygnałach odebrała.
- Halo? - Usłyszałam jej zaspany głos.
- No hej mamo! - Rzuciłam. - Właśnie wróciłam do domu i myślałam, że jesteście, ale was nie ma... Gdzie jesteście?
- Wybacz córeczko, że się z tobą nie kontaktowaliśmy przez cały dzień, ale razem z tata postanowiliśmy, że pojedziemy na działkę do rodziców Alice. Zapraszali nas i postanowiliśmy, że zrobimy sobie małe wakacje i dołączymy do nich. - Powiedziała. - Też jesteśmy zmęczeni tą ciągłą pracą i tym wszystkim, mam nadzieję, że nie jesteś na nas zła.
- Mamo, ale wiesz, martwiłam się o was i tęsknię za wami. - Miałam łzy w oczach.
- Wiem mała, też za tobą tęsknie... - Powiedziała, przy czym nabrała głębokiego wdechu powietrza i dokończyła. - Ale wiesz, że dużo pracujemy, ponieważ nasze zawody od nas tego wymagają. Chciałabym, aby tobie było lekko w życiu i żebyś była znakomitym fotografem. - Na te słowa uśmiechnęłam się.
- A kiedy wrócicie? - Zapytałam.
- Jeżeli chcesz to możemy nawet teraz się spakować i wrócić do ciebie.
- Nie, odpocznijcie sobie, należy się wam chwila relaksu. Ja sobie poradzę, nie jestem tu sama, mam Amy, Alice, Nialla. Poradzimy sobie.
- Obiecujemy, że wrócimy niedługo. Do usłyszenia kochanie. Kocham cię! - powiedziała.
- Ja Ciebie też. Pa - Rozłączyłam się po czym odłożyłam telefon na szklany stolik, który się przede mną znajdował.
Mama zawsze mi powtarzała, że mam talent do robienia pięknych zdjęć. Za każdym razem mi mówiła, że potrafię uchwycić to coś na zdjęciu. Tata raz powiedział, że urodziłam się z aparatem w ręku, zawsze się uśmiecham na myśl o tamtej chwili. Tak, mogę stwierdzić, że mam wspaniałych rodziców, którzy potrafią mnie wspierać w każdym momencie i dodają mi otuchy. Wiem, że często ich nie ma w domu, ponieważ prowadzą wspólną kancelarię adwokacką. Mają mnóstwo klientów i rzadko pozwalają sobie na dłuższy odpoczynek. Mam nadzieję, że wkrótce się to wszystko zmieni. Chciałabym ich mieć cały czas blisko siebie, ponieważ tęsknię za nimi i każdy potrzebuje tych dwóch najważniejszych osób w swoim życiu.
Mama i Tata - To dzięki nim żyję! To dzięki nim moje serce zaczęło bić! To oni zawsze ze mną byli, nie zależnie od wszystkiego! To oni wychowali mnie na dobrego człowieka! Oni byli zawsze przy mnie, gdy potrzebowałam ich pomocy, wsparcia! To oni ofiarowali mi tyle miłości, czułości, dobroci! To dzięki nim jestem tym kim jestem! Nigdy mnie nie pozostawili w potrzebie! To oni zachowywali się jak wspaniali rodzice i dalej nimi są! To oni wybudowali we mnie coś takiego jak szacunek do innych osób, szczerość i zaufanie! To oni mnie nauczyli żyć! Kocham ich! To wszystko im zawdzięczam.
Teraz nie widzę powodu, dla którego mam być na nich zła. Pracują na utrzymanie mnie i całego domu. Gdy byłam mała, nie pozostawili mnie w ręce jakiejś obcej kobiety. Tata pracował, a mama się mną zajmowała cały czas. Po prostu kocham ich najmocniej nie świecie!
Moje przemyślenia przerwał sygnał otrzymania SMS-a, którego nadawcą był nikt inny jak Louis. Uśmiechnęłam się i zaczęłam czytać.
''El, spóźnię się chwilę, bo stoję w korkach. Będę za 15 minut. :)''
Jak ten czas szybko leci, mam mało czasu. Z salonem postanowiłam dać sobie spokój, przecież i tak było czysto. Złapałam telefon do ręki i odpisałam;
''Uff... Już myślałam, że w ogóle nie przyjedziesz, czekam i do zobaczenia. xoxo''
Odłożyłam telefon i szybko pobiegłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać czegoś, w czym wyglądałabym ładnie. Na dłuższe zastanowienia nie mogłam sobie pozwolić, ponieważ miałam bardzo mało czasu. Wyciągnęłam sukienkę, którą ostatnio kupiłam, nawet nie miałam okazji jej założyć. Pomyślałam, że teraz jest dobra okazja do zaprezentowania się w niej. Poprawiłam lekko makijaż i fryzurę a wcześniej wskoczyłam pod 2 minutowy prysznic. Po 5 minutach byłam gotowa. Zadowolona wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę kuchni. Już wcześniej mój żołądek dawał o sobie znać dlatego postanowiłam tak szybko zjeść małą kanapkę. Gdy skończyłam, postanowiłam, że usiądę na kanapie i poczekam na chłopaka. Wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam skrzynkę odbiorczą. Louis dał o sobie znać :)
''Już długo czekałem, żeby się z tobą spotkać, haha nie mógłbym nam tego zrobić. Niedługo będę ♥''
Gdy skończyłam czytać, usłyszałam dzwonek do drzwi. '' Nareszcie przyszedł!!'' - Pomyślałam.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętego chłopaka, który od razu jak mnie zobaczył przytulił.
- Tęskniłem za tobą! - Powiedział i zaczynał mnie obejmować coraz mocniej. Ja się tylko śmiałam, w końcu skończyła się chwila czułości, po czym zaprosiłam chłopaka do środka.
Louis co chwilę do mnie mówił, że pięknie wyglądam a ja się tylko uśmiechałam i rumieniłam. Zaczęliśmy rozmawiać o tym jak spędzaliśmy wczorajszy dzień. Przy okazji zaproponowałam mu coś do picia. Usiedliśmy na wygodnych leżakach na tarasie i zaczęliśmy rozmawiać. Chłopak opowiadał, że razem z Liamem udzielał wywiadu dla pewnej stacji radiowej.
- Kobieta, której udzielaliśmy wczoraj wywiadu, była naprawdę bardzo seksowna. - Śmiesznie poruszał brwiami. Zaśmiałam się.
- No wiesz, na pewno masz u niej szanse, zadzwoń do niej i już jest twoja. - Wykonałam ten sam ruch co Louis wcześniej.
- Ale ty jesteś o wiele lepsza od niej, jesteś piękniejsza i jesteś osobą z, którą mi się świetnie gada! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że udało mi się cię poznać. - powiedział.
- Hahahaha ja też się cieszę, że ciebie poznałam.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, a buzie nam się nie zamykały. Louis jest taki jak ja, wygadany! Fajnie trafić na kogoś podobnego. Potem postanowiliśmy położyć się na kocu na trawie w ogrodzie. Leżeliśmy, a raczej ja leżałam na nim. Przyznam, że Lou jest bardzo wygodny. Zaczęliśmy się śmiać, przy pokazywaniu brzuszków. On pokazał mi swój a ja jemu swój. Było bardzo zabawnie. Gdy się trochę uspokoiliśmy leżałam koło chłopaka, bawił się on moimi włosami. Zawsze lubiłam jak ktoś bawił się moimi włosami lub je czesał. Zaczął się temat taki ''Czy Louis jest odważny?''.
- No coś ty! Jestem bardzo odważny. - powiedział.
- Udowodnij to jakoś. - odpowiedziałam pokazując mu język.
- Poszedłem do X-Factora! Nawet nie wiesz ile się wtedy stresu najadłem. - Powiedział przy czym trząsł się, po chwili dodał.- No ale opłacało się bo poznałem Ciebie! - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
I znowu mnie zaskoczył! Był świetny, po prostu brak słów, super mi się z nim gadało.
- Jak to mnie? Myślałam, że powiesz o chłopakach. -zaśmiałam się po czym wstałam, po to żebym widziała twarz chłopaka.
- No ich też. No wiesz, oni są dla mnie jak bracia. Jak bym nie poznał Nialla to też bym Ciebie nie poznał. -
Zaczął udawać smutne dziecko.
- No ale poznaliśmy się - przytuliłam go.
- I to był twój błąd. - powiedział, byłam trochę zdziwiona.
- Ej no, o co chodzi. Możesz mnie już puścić. No Lou! - próbowałam się uwolnić z objęć chłopaka ale jakoś się nie udawało.
- Teraz tak nie będzie łatwo. Puszczę cię jak zrobisz to co ci każe. - powiedział przy czym się zaśmiał.
Przyznam, że trochę to dziwnie brzmiało i wyglądało. Bo siedziałam na nim a on mnie przytulał, trzymał (nie wiem jak mam to nazwać, ale na pewno wyglądało to dziwnie).
- No dobra mów... - powiedziałam, byłam ciekawa co mu głupiego przyszło do głowy.
- Po pierwsze... - Już się bałam. - ... musisz dać mi buziaka, a po drugie zaraz po tym pójdziemy na spacer.
- To drugie mi się bardzo podoba! Ale.. - próbowałam dokończyć.
- No czekam. - przerwał mi i wskazał swój policzek.
Już miałam złożyć ten miły gest na jego policzku, gdy nagle postanowiłam uciec. Lubię się z nim droczyć, to było takie, takie... fajne. I wtedy się dopiero zaczęło. Goniliśmy się po całym ogrodzie. Niestety musiała nastać taka chwila, kiedy mnie złapał, po czym położył na trawie i zaczął łaskotać.
- Nieeee... No Lou błag... - Nawet nie mogłam dokończyć, bo tak się śmiałam a on razem ze mną.
- No dobra mała, koniec. - powiedział z uśmiechem.
- Nie żyjesz!! - powiedziałam i zaczęłam go gonić. Chłopak był szybszy. Goniłam go tak, aż w pewnym momencie się przewrócił, podejrzewam, że zrobił to specjalnie. Po chwili leżałam na nim. Śmieliśmy się co chwilę spoglądając na siebie. Jaki to był cudowny dzień.
- No dobrze kochanie. - Powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Tak! Tylko w policzek, na razie na nic więcej nie liczcie :)
- I co, nie było tak źle. To idziemy na ten spacer? - Zapytał.
- No jasne. - odpowiedziałam. Chłopak wstał i podał mi rękę, żebym wstała. Złapałam go za rękę i wstałam. Wróciliśmy na chwilę do domu, zabrałam tylko małą torebkę, w której znajdowały się klucze i telefon, oraz inne małe rzeczy. Zamknęłam dom i ruszyliśmy trzymając się za ręce w stronę małego lasku, który znajdował się niedaleko od mojego domu. Było po 19;30, więc zbliżał się wieczór. Lubiłam chodzić w to miejsce, zawsze się tam uspokajałam, gdy pokłóciłam się z rodzicami lub przyjaciółkami.
Szliśmy tak, nie odzywając się do siebie. Byliśmy tacy spokojni. Louis mocno mnie trzymał za rękę, czułam się przy nim bezpieczna. Był wobec mnie bardzo czuły, troszczył się o mnie. Naszej wędrówce towarzyszył śpiew świerszczy. Było bardzo miło.
Gdy doszliśmy na miejsce postanowiłam usiąść na ławce, na której zawsze siadam. Po chwili chłopak usiadł obok mnie.
- Chyba lubisz tu przychodzić. - powiedział. - Mam rację?
- Tak, zawsze tu przychodzę gdy mam gorszy dzień i zawsze mniej więcej wieczorem. - powiedziałam i zobaczyłam przejętą minę Lou.
- Nie boisz się, że ktoś cię napadnie albo coś ci zrobi? - Przejął się.
- Nieee, no coś ty! To jest takie ''moje miejsce'', rzadko ludzie tu przychodzą. - dodałam.
- Jesteś bardzo dzielną dziewczynką, Louis jest z ciebie dumny! - powiedział chłopak wykonując różne, śmieszne gesty. Wybuchłam głośnym śmiechem.
Już od dłuższego czasu widziałam, że Lou czasami spogląda na deski od ławki, które służyły do oparcia. Były na nich wyryte inicjały różnych ludzi. Kiedyś przyprowadziłam tutaj Alice i Amy, tak samo jak Lou bardzo im się spodobało to miejsce. Więc wyryły swoje inicjały, które znajdowały się w wyrytych sercach. Dziewczyny są dla mnie bardzo ważne.
- To są inicjały moich przyjaciółek. - powiedziałam, wskazując palcem na miejsce, w którym się znajdowały. - Chciałabym, żebyś też się tu znalazł, ponieważ są tu tylko ważne dla mnie w pewnym stopniu osoby.
Nagle się rozpromienił.
- El, jesteś dla mnie bardzo ważna i cieszę się, że ja dla ciebie również bardzo się liczę. - Przytulił mnie, siedzieliśmy tak przez pewien moment wtuleni w siebie. Nic nie mówiliśmy. Tylko cisza...
~Oczami Louisa~
Jest ona inna od wszystkich dziewczyn, jakie dotychczas poznałem. Szczerze, to nie wiem co ona ma takiego ciekawego w sobie. Nie umiem tego nazwać. Chyba się w niej zakochałem.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, w pewnym momencie powiedziała:
- Tylko jest jeden mały problem. - popatrzyła na mnie.- Nie mamy nic ostrego, żebyś mógł wyryć swoje inicjały.
- Masz jakieś małe karteczki i długopis, jakiś pisak lub cokolwiek? - zapytałem.
Otworzyła torebkę i szybko wyjęła z niej różową małą karteczkę, a także czarny pisak. Napisałem na niej swoje inicjały, a także inicjały Eleanor. Swoją pracę zakończyłem rysując wokół nich duże serce. Na końcu kawałkiem taśmy przykleiłem w wolnym miejscu karteczkę. Dziewczyna uważnie się przyglądała moim wyczynom.
- No i gotowe! - dałem znak skończonej pracy.
- Dziękuję, jesteś najlepszy. - powiedziała przez łzy.
- Oj mała, nie rozklejaj się. - próbowałem ją pocieszyć. Widać było, że to co dla niej zrobiłem było bardzo ważne. - Wrócimy tu za jakiś czas, z jakimś ostrym narzędziem i poprawię to. Obiecuję.
El tylko pokiwała głową. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę.
- Chyba pora się zbierać. Lecimy? - Zapytała.
Ja tylko pokiwałem lekko głową na znak, że się zgadzam. Wstałem pierwszy i pomogłem jej wstać. Całą drogę ją obejmowałem. Szybko wróciliśmy do domu El.
- Zostaniesz dzisiaj na noc? - Zapytała.
- Zostanę. - powiedziałem i przytuliłem ją.
No i mamy naszą 7! Kolejny rozdział pojawi się pod koniec przyszłego tygodnia, ale już powili zaczęłam pracować nad kolejnym rozdziałem. :)
Już za 10 dni premiera piosenki Best Song Ever! Już się nie mogę doczekać i już odliczam dni.
+ Wczoraj minęła trzecia rocznica od pójścia Louisa na przesłuchania do X-Factor. Spotkanie odbyło się w Menchesterze, przed oficjalnym jury - Simonem, Louisem Walshem oraz Nicole Scherzinger.
xxxxx ♥
środa, 3 lipca 2013
6.
~Oczami Niall'a ~
Nareszcie nasz Malik się trochę rozerwał. Przecież przez całe życie nie może siedzieć sam w domu i myśleć o tym co się stało, to nie ma sensu! Dobrze zrobiłem, że zabrałem go ze sobą do dziewczyn. Gołym okiem widać, że spodobała mu się Amy. No tak teraz Louis kręci z moją małą El, a Zayn z jej przyjaciółką. To wszystko jest jakieś dziwne. To tylko ja z Harrym nie mamy nikogo. Nie no, loczek każdego dnia jakąś podrywa. Mam nadzieję, że trafi w końcu na tą jedyną!
Długo myślałem nad Zayn'em i Amy, ponieważ dzięki niej odżył. Pierwszy raz od dłuższego czasu widziałem go śmiejącego się i to do tego w jej towarzystwie. Jeszcze potem jak zaprosił a raczej rozkazał jej pojechać z nami do naszego domu, wszystko było jasne. Naszym celem podróży był ukochany domek, w samochodzie było głośno. W radiu leciały różne fajne piosenki, śpiewaliśmy pełnymi głosami. Śmieliśmy się sami z siebie. Nasz widok by każdego rozbawił. Cała droga minęła nam 20-30 minut.
Gdy zaparkowałem samochód w odpowiednim miejscu ''nasi zakochani'' wysiedli jako pierwsi i poszli w stronę drzwi wejściowych, byli cali brudni. Bardzo zabawnie to wyglądało, śmiałem się sam do siebie. Ja zamknąłem auto i dołączyłem do nich.
~Oczami Amy~
A więc Zayn zaprosił mnie do siebie do domu. Nie wiem czy można to nazwać zaproszeniem. Na początku byłam przeciwna, żebym w takim stanie pojawiła się u nich jako gość. W końcu chłopak zadecydował za mnie, nie potrafiłam się mu już dalej sprzeciwiać. :)
Gdy pojawiliśmy się na miejscu moim oczom ukazała się ogromna posiadłość. Wszystko wyglądało przepięknie, to było niesamowite. Ale co ja mówię, przecież w tym domu nie mieszkał nikt inny jak sami chłopaki z One Direction. Im są potrzebne znakomite warunki do życia. Nie mogłam się doczekać kiedy wejdziemy do środka, byłam bardzo ciekawa jak wygląda ich dom w wewnątrz. Ale może powrócę jeszcze do tego co znajdowało się przed domem. Oczywiście był to piękny ogród, był on oświetlony, co nocą dodawało mu dużego uroku. Było w nim dużo drzewek i tego co zawsze znajduje się w przeciętnym ogrodzie. Było w nim też kilka drewnianych ławek, które mieściły się przy ścieżkach. Za domem był ogromny basen, a nad nim kilkanaście leżaków i stolików z dużymi, rozłożystymi parasolami.
Gdy przekroczyliśmy próg domu, ukazał się nam ogromny salon. Większość ścian było porytych jasnym piaskowcem, na którym wisiało kilka ramek. Pomieszczenie było ogromne, ale panował w nim chaos! Wszystko było porozrzucane po całej przestrzeni. Poduszki z kanap nie były na swoim miejscu, tak samo jakieś papierki. Już ten salon się gorzej prezentował ode mnie i Zayn'a. Byłam ciekawa czy zawsze taki bałagan tu panuje.
- Chyba nikogo nie ma w domu. - powiedział Niall.
- No widzisz! Masz szczęście, że nikogo nie ma to możesz się spokojnie ogarnąć. A tak się bałaś, że ktoś cię zobaczy. - powiedział z wielkim uśmiechem Zayn, patrząc w moją stronę.
- Ktoś mnie zmusił, żebym tu przyjechała.- odpowiedziałam przy czym lekko poruszałam brwiami.
- No bo już bym tęsknił i w ogóle, dobra mała koniec tego. - próbował mnie wziąć na ręce, ale ja się wyrywałam.
- No Zaaayn, proszę, możesz mnie już puścić, pewnie się już zmęczyłeś. - powiedziałam, ale chłopak i tak tego nie słuchał tylko szedł ze mną w stronę schodów, które prowadziły na drugie piętro. Byłam tak śmiesznie owinięta wokół niego, bardzo mi się to podobało. Kątem oka widziałam jak nasz blondasek się śmiał z nas, ale niedługo bo potem od razu ruszył w stronę kuchni.
- To ja wam nie będę przeszkadzać!- krzyknął.
- Ty chyba sobie żartujesz! - powiedział.- jesteś taka malutka i słodka jak się złościsz- dodał i popatrzył na mnie. Ja się tylko zaśmiałam. Chłopakowi się chyba naprawdę spodobało to zajęcie noszenia mnie, ponieważ gdy dał mi ręczniki chciał mnie jeszcze zanieść do łazienki, ale ja powiedziałam, że dam sobie jakoś radę i wystawiłam mu język. Zaczął się chichotać i powiedział, że on się pójdzie ogarnąć do łazienki na dole i będzie na mnie czekać w salonie. Na co ja tylko poruszyłam głową na znak, że się zgadzam. W każdym pokoju była duża łazienka, a na dole znajdowały się dwie. Zayn użyczył mi swojej, która była bardzo ładna i przypadła mi do gustu. Wzięłam szybki prysznic, cała się kleiłam po tej naszej ''bitwie''. Szybko wytarłam swoje ciało miękkim ręcznikiem i założyłam przygotowane wcześniej ubrania. '' Dobrze, że wzięłam trochę więcej ciuchów. Przynajmniej się przydały :)'' - pomyślałam. Zrobiłam sobie lekki makijaż a włosy zostawiłam rozpuszczone, ładnie były pofalowane. I tak to ja mogłam wyjść do ludzi. Uśmiechałam się co chwilę sama do siebie w lustrze. Myślałam sobie, że jak na sam początek to nawet mam całkiem dobry kontakt z Zayn'em. Wydaje się on być całkiem w porządku chłopakiem, jeszcze za mało się znamy ale początek znajomości jest naprawdę super. To wszystko mi zajęło nie więcej niż 30 minut.
Gdy zeszłam na dół ujrzałam siedzącego Zayn'a na kanapie, postanowiłam się do niego dosiąść.
- Jak pięknie wyglądasz.- powiedział do mnie, gdy tylko mnie zauważył.
- Nie przesadzaj! - powiedziałam.
- Nie przesadzam, ja zawsze mam rację moja droga. - objął mnie lekko.
- Dziękuje, dziękuje, że jesteś. - powiedziałam w jego stronę i przytuliłam go, naprawdę bardzo go polubiłam.
- No tylko się nie rozpłacz. - zaśmiał się i oderwał się ode mnie bo chciał zobaczyć moją minę, która mówiła sama za siebie. Po chwili zaczęliśmy się śmiać sami z siebie. Po chwili z kuchni wrócił do nas Niall, który usiadł koło nas.
- To co, zamawiamy pizze? - zapytał Horan.
- Tak!- wykrzyczałam razem z Zayn'em.
Blondyn szybki wykręcił numer telefonu do pizzerii. Nie musieliśmy długo czekać aż dostaniemy naszą pizze. Jedliśmy i oglądaliśmy jakieś głupie programy w telewizji. Oczywiście nie obyło się bez komentowania przy czym było bardzo śmiesznie. Zayn co chwilę starał się mnie obejmować. Dla kogoś obcego mogło się wydawać, że jesteśmy parą, ale nie nie nie... Na razie jesteśmy na etapie poznawania się. Wszystko w swoim czasie.
W pewnym momencie usłyszeliśmy jak ktoś otwiera drzwi wejściowe, prawdopodobnie był to kolejny domownik. Nie myliłam się. Po chwili naszym oczom ukazał się wysoki loczek. Był również przystojny, miał piękny uśmiech.
- Ooo, a co to za ładna dziewczyna? Jestem Harry.- powiedział w moją stronę i podał mi dłoń.
- Amy, miło mi.- pojawił się uśmiech na mojej twarzy, od razu chłopak go odwzajemnił.
Po chwili chłopak dosiadł się do nas.
- A gdzie ty się podziewałeś od rana?- Spytał Niall.
- A byłem tam i tu, z resztą nie ważne, nic ważnego.- odpowiedział, chyba nie chciał nikomu mówić jak spędził dzisiejszy dzień. - A wy? - dokończył.
- Byliśmy po El i przy okazji zabraliśmy też Amy, odwieźliśmy ją do domu i teraz siedzimy. - powiedział Zayn.
- To ty jesteś tą przyjaciółką kuzynki Niall'a, prawda? - zapytał mnie loczek.
- Tak, ej no właśnie Harry, moja przyjaciółka bardzo chciałaby cię poznać. - powiedziałam.
- Nie no Amy, nie mów, że on się Alice podoba... - powiedział zdziwiony Zayn.
- Ja ją chętnie poznam. - powiedział loczek.
- Na pewno się ucieszy. - odpowiedziałam.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, ale zaczęło się już robić późno dlatego postanowiłam się już zbierać.
- Dobra chłopaki ja już chyba będę lecieć - ich miny posmutniały.
- Ej no już?! - powiedział blondyn.- Nie puszczę cię.
Zaczął mnie mocno przytulać, ja go tylko pocieszałam.
- Ej no młody, niedługo znowu się zobaczymy, a ja już muszę lecieć bo robi się późno.- pocieszałam go.
- No dobrze - powiedział. - Trzymaj się. - dokończył.
- Amy, odwiozę Cię. - nagle stanął gotowy Zayn przy drzwiach.
- Poradzę sobie sama, nie chcę ci głowy zawracać. - powiedziałam.
- O niee, przecież dobrze wiesz, że ze mną nie ma dyskusji kochanie. - powiedział i pokazał swoje białe ząbki.
- Tak wiem kochanie. - powiedziałam, również uśmiechając się. Nie umiałam się mu sprzeciwić
Pożegnałam się jeszcze z loczkiem i ruszyliśmy w stronę samochodu Zayn'a. Chłopak otworzył mi drzwi od auta, żebym mogła swobodnie do niego wejść. Po chwili znalazł się obok mnie. Włączył jakąś ich piosenkę, była ona ładna, bardzo mi się tekst spodobał. Powiedziałam chłopakowi gdzie mieszkam i zaczęliśmy jechać. Na dworze było ciemno, był to ciepły wieczór...
~Oczami Zayn'a~
Gdy jechaliśmy postanowiłem, że puszę Amy jedną z moich ulubionych piosenek, którą razem z chłopakami stworzyliśmy. Było to ''Little Things''. Kocham ten utwór, zawsze mi się kojarzy z najlepszym, z najlepszymi wspomnieniami. Te gorsze momenty idą gdzieś na bok, jak by ich w ogóle nie było.
Po minie Amy mogę wywnioskować, że spodobała jej się.
- Nie słyszałaś jej jeszcze? - spytałem nagle.
- Słyszałam i to nie jeden raz. - powiedziała.- Ale teraz mogę się wsłuchać tak dokładnie w tekst, jest naprawdę świetny!- dodała.
- Też tak myślę, a i dziękuję. Nawet nie wiesz jak ważna jest dla mnie twoja opinia. - powiedziałem, na co dziewczyna się lekko zarumieniła i uśmiechnęła, ale od razu odwróciła się w drugą stronę. Chyba nie chciała, żebym zauważył że się rumieni, nawet nie wie jak słodko wygląda w rumieńcach. ♥
Ulica była pusta, więc dość szybko znaleźliśmy się pod domem Amy.
- No to jesteśmy na miejscu. - powiedziałem.
- Dziękuje, że mnie podwiozłeś, ale naprawdę poradziłabym sobie sama. - dodała. Zaśmiałem się.
- Czasami muszę za ciebie decydować mała. - pokazała swój piękny, szeroki uśmiech.
- Czasami? Chyba cały czas.- powiedziała.- dobra ja już będę się zbierać, jeszcze raz dziękuje. - dodała, po czym przytuliłem ją i pożegnaliśmy się. Wysiadła i pokierowała się w stronę domu. ''Jak ja się z nią skontaktuję? Przecież nie wziąłem od niej numeru tel.''- pomyślałem, szybko wysiadłem z samochodu bo chciałem ją jeszcze dogonić.
- Amy! Amy! - zacząłem ją wołać, na szczęście usłyszała mnie i odwróciła się.
- Czegoś zapomniałam? - zapytała zdezorientowana.
- Nie, tylko chciałem się zapytać o twój numer bo potem ciężko byłoby nam się skontaktować.- powiedziałem.
- No tak, ja też o tym zapomniałam. - powiedziała, szybko zapisała swój numer na małej karteczce i wręczyła mi ją.- Proszę :) - dodała.
- Dziękuję - nie chciałem się z nią rozstawać, Amy przez te kilka godzin stała się dla mnie bardzo bliska. W pewnym momencie poczułem, że chciałbym czegoś więcej. W końcu nasze usta dzieliły milimetry. Pocałowałem ją! Tak pocałowałem ją, lecz szybko się odsunęła. Może to było za wcześnie na to wszystko?
- Przepraszam, nie powinienem chyba.. - próbowałem jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
- Nie, nic się nie stało, wszystko jest w porządku. Będę się już zbierać. Dobranoc. - powiedziała i lekko mi pomachała ręką. Odpowiedziałem jej to samo i czekałem aż wejdzie ona do domu. Kilka razy się odwracała i sprawdzała czy nie pojechałem, za każdym razem się uśmiechała. Chyba nie miała mi tego za złe co zrobiłem. Wsiadłem do auta i postanowiłem jej napisać SMS-a:
''Jeszcze raz przepraszam, wiem, że to jeszcze za wcześnie. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe ~ Zayn.''
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać, szybko dostałem od niej wiadomość o treści;
''A ja ci powtarzam, że nic się nie stało. Nie chciałabym, żeby coś popsuło naszej znajomości. Ps. Cieszę się, że od razu się odezwałeś. ~Amy~''
Przeczytanie tej wiadomości wywołało uśmiech na mojej twarzy, cieszę się, że nie jestem jej obojętny. Ona naprawdę stała się dla mnie bardzo ważna.
~Oczami Amy~
Tak! Tak, Zayn mnie pocałował. To wszystko działo się szybko, za szybko. Podobał mi się ten przyjemny gest z jego strony. Nie spodziewałam się, że tego dnia spotka mnie coś takiego.
Cieszę się, że jemu również zależy na naszych relacjach. Od razu mi napisał SMS-a, że przeprasza. Ja mu szybko odpisałam, chłopakowi się chyba nudziło w trakcie powrotu do domu, bo chwilę po odłożeniu telefonu, dostałam kolejną wiadomość.
''Cieszę się mała. Jestem ciekawy jak tam Louis i Eleanor, haha myślisz, że coś tam się dzieję pomiędzy nimi?'' - Zayn.
Bardzo rozbawiła mnie jego odpowiedź, chwilę się zastanawiałam co odpisać. W sumie nasza El może zrobić wszystko. Postanowiłam mu odpisać tak;
''Hahaha no nie wiem, nie wiem. Kto wie co się tam między nimi dzieje. Oby im było jak najlepiej razem hahaha :)'' - napisałam.
Jestem pewna, że mój SMS wywołał uśmiech na twarzy chłopaka. Trochę już go zdążyłam poznać.
'' No wiesz, my też moglibyśmy się tak bawić. Dzwoń, pisz kiedy chcesz, ja zawsze jestem gotowy.'' - odpisał.
Nieee no, nie spodziewałam się czegoś takiego. Zaczęłam się głośno śmiać. Dobrze, że nikogo nie było w domu, przynajmniej nikt nie musiał słyszeć mojego nagłego ataku śmiechu.
Postanowiłam, że odpiszę mu tak;
''Hahaha dziękuje ci, że się tak o mnie troszczysz, ale na to też przyjdzie czas. Dziękuje ♥'' - odpisałam.
Na kolejną jego odpowiedź nie musiałam długo czekać, która jeszcze bardziej mnie zaskoczyła;
''Kocham Cię! ♥'' - napisał oczywiście po przyjacielsku.
Odpisałam mu to samo;
'' Ooo, ja Ciebie też! Idę spać kochanie, jutro się odezwę. Dobranoc! ♥''
'' Dobranoc! Śpij dobrze kochanie ♥'' - odpisał po czym od razu odłożyłam telefon na niedużą szafkę, która znajdowała się obok mojego łóżka.
Przed snem zawsze dużo myślę o tym co się działo danego dnia itd. Ale tego dnia za dużo się działo. Poznałam mega przystojnego chłopaka do tego o świetnym charakterze. Myślałam, że tacy w ogóle nie istnieją. Jak widać myliłam się. Zayn od razu gdy go zobaczyłam spodobał mi się. W sumie jak teraz o tym myślę to zachowywaliśmy się jak rodzeństwo, jak brat i siostra, a potem przed moim domem jak byśmy byli razem. I ten moment gdy mnie pocałował, to było coś pięknego. No zobaczymy jak to dalej będzie. Potem od razu zasnęłam.
* Już 6 rozdział! I mamy kolejną postać - Harr'ego. U niego na pewno zacznie się coś dziać, ale wszystko w swoim czasie :)
Kolejny rozdział się niedługo pojawi, nie mówię kiedy konkretnie, bo teraz często mnie nie ma w domu.
Okładka ''Glamour'' na której pojawili się chłopcy ♥
Nareszcie nasz Malik się trochę rozerwał. Przecież przez całe życie nie może siedzieć sam w domu i myśleć o tym co się stało, to nie ma sensu! Dobrze zrobiłem, że zabrałem go ze sobą do dziewczyn. Gołym okiem widać, że spodobała mu się Amy. No tak teraz Louis kręci z moją małą El, a Zayn z jej przyjaciółką. To wszystko jest jakieś dziwne. To tylko ja z Harrym nie mamy nikogo. Nie no, loczek każdego dnia jakąś podrywa. Mam nadzieję, że trafi w końcu na tą jedyną!
Długo myślałem nad Zayn'em i Amy, ponieważ dzięki niej odżył. Pierwszy raz od dłuższego czasu widziałem go śmiejącego się i to do tego w jej towarzystwie. Jeszcze potem jak zaprosił a raczej rozkazał jej pojechać z nami do naszego domu, wszystko było jasne. Naszym celem podróży był ukochany domek, w samochodzie było głośno. W radiu leciały różne fajne piosenki, śpiewaliśmy pełnymi głosami. Śmieliśmy się sami z siebie. Nasz widok by każdego rozbawił. Cała droga minęła nam 20-30 minut.
Gdy zaparkowałem samochód w odpowiednim miejscu ''nasi zakochani'' wysiedli jako pierwsi i poszli w stronę drzwi wejściowych, byli cali brudni. Bardzo zabawnie to wyglądało, śmiałem się sam do siebie. Ja zamknąłem auto i dołączyłem do nich.
~Oczami Amy~
A więc Zayn zaprosił mnie do siebie do domu. Nie wiem czy można to nazwać zaproszeniem. Na początku byłam przeciwna, żebym w takim stanie pojawiła się u nich jako gość. W końcu chłopak zadecydował za mnie, nie potrafiłam się mu już dalej sprzeciwiać. :)
Gdy pojawiliśmy się na miejscu moim oczom ukazała się ogromna posiadłość. Wszystko wyglądało przepięknie, to było niesamowite. Ale co ja mówię, przecież w tym domu nie mieszkał nikt inny jak sami chłopaki z One Direction. Im są potrzebne znakomite warunki do życia. Nie mogłam się doczekać kiedy wejdziemy do środka, byłam bardzo ciekawa jak wygląda ich dom w wewnątrz. Ale może powrócę jeszcze do tego co znajdowało się przed domem. Oczywiście był to piękny ogród, był on oświetlony, co nocą dodawało mu dużego uroku. Było w nim dużo drzewek i tego co zawsze znajduje się w przeciętnym ogrodzie. Było w nim też kilka drewnianych ławek, które mieściły się przy ścieżkach. Za domem był ogromny basen, a nad nim kilkanaście leżaków i stolików z dużymi, rozłożystymi parasolami.
Gdy przekroczyliśmy próg domu, ukazał się nam ogromny salon. Większość ścian było porytych jasnym piaskowcem, na którym wisiało kilka ramek. Pomieszczenie było ogromne, ale panował w nim chaos! Wszystko było porozrzucane po całej przestrzeni. Poduszki z kanap nie były na swoim miejscu, tak samo jakieś papierki. Już ten salon się gorzej prezentował ode mnie i Zayn'a. Byłam ciekawa czy zawsze taki bałagan tu panuje.
- Chyba nikogo nie ma w domu. - powiedział Niall.
- No widzisz! Masz szczęście, że nikogo nie ma to możesz się spokojnie ogarnąć. A tak się bałaś, że ktoś cię zobaczy. - powiedział z wielkim uśmiechem Zayn, patrząc w moją stronę.
- Ktoś mnie zmusił, żebym tu przyjechała.- odpowiedziałam przy czym lekko poruszałam brwiami.
- No bo już bym tęsknił i w ogóle, dobra mała koniec tego. - próbował mnie wziąć na ręce, ale ja się wyrywałam.
- No Zaaayn, proszę, możesz mnie już puścić, pewnie się już zmęczyłeś. - powiedziałam, ale chłopak i tak tego nie słuchał tylko szedł ze mną w stronę schodów, które prowadziły na drugie piętro. Byłam tak śmiesznie owinięta wokół niego, bardzo mi się to podobało. Kątem oka widziałam jak nasz blondasek się śmiał z nas, ale niedługo bo potem od razu ruszył w stronę kuchni.
- To ja wam nie będę przeszkadzać!- krzyknął.
- Ty chyba sobie żartujesz! - powiedział.- jesteś taka malutka i słodka jak się złościsz- dodał i popatrzył na mnie. Ja się tylko zaśmiałam. Chłopakowi się chyba naprawdę spodobało to zajęcie noszenia mnie, ponieważ gdy dał mi ręczniki chciał mnie jeszcze zanieść do łazienki, ale ja powiedziałam, że dam sobie jakoś radę i wystawiłam mu język. Zaczął się chichotać i powiedział, że on się pójdzie ogarnąć do łazienki na dole i będzie na mnie czekać w salonie. Na co ja tylko poruszyłam głową na znak, że się zgadzam. W każdym pokoju była duża łazienka, a na dole znajdowały się dwie. Zayn użyczył mi swojej, która była bardzo ładna i przypadła mi do gustu. Wzięłam szybki prysznic, cała się kleiłam po tej naszej ''bitwie''. Szybko wytarłam swoje ciało miękkim ręcznikiem i założyłam przygotowane wcześniej ubrania. '' Dobrze, że wzięłam trochę więcej ciuchów. Przynajmniej się przydały :)'' - pomyślałam. Zrobiłam sobie lekki makijaż a włosy zostawiłam rozpuszczone, ładnie były pofalowane. I tak to ja mogłam wyjść do ludzi. Uśmiechałam się co chwilę sama do siebie w lustrze. Myślałam sobie, że jak na sam początek to nawet mam całkiem dobry kontakt z Zayn'em. Wydaje się on być całkiem w porządku chłopakiem, jeszcze za mało się znamy ale początek znajomości jest naprawdę super. To wszystko mi zajęło nie więcej niż 30 minut.
Gdy zeszłam na dół ujrzałam siedzącego Zayn'a na kanapie, postanowiłam się do niego dosiąść.
- Jak pięknie wyglądasz.- powiedział do mnie, gdy tylko mnie zauważył.
- Nie przesadzaj! - powiedziałam.
- Nie przesadzam, ja zawsze mam rację moja droga. - objął mnie lekko.
- Dziękuje, dziękuje, że jesteś. - powiedziałam w jego stronę i przytuliłam go, naprawdę bardzo go polubiłam.
- No tylko się nie rozpłacz. - zaśmiał się i oderwał się ode mnie bo chciał zobaczyć moją minę, która mówiła sama za siebie. Po chwili zaczęliśmy się śmiać sami z siebie. Po chwili z kuchni wrócił do nas Niall, który usiadł koło nas.
- To co, zamawiamy pizze? - zapytał Horan.
- Tak!- wykrzyczałam razem z Zayn'em.
Blondyn szybki wykręcił numer telefonu do pizzerii. Nie musieliśmy długo czekać aż dostaniemy naszą pizze. Jedliśmy i oglądaliśmy jakieś głupie programy w telewizji. Oczywiście nie obyło się bez komentowania przy czym było bardzo śmiesznie. Zayn co chwilę starał się mnie obejmować. Dla kogoś obcego mogło się wydawać, że jesteśmy parą, ale nie nie nie... Na razie jesteśmy na etapie poznawania się. Wszystko w swoim czasie.
W pewnym momencie usłyszeliśmy jak ktoś otwiera drzwi wejściowe, prawdopodobnie był to kolejny domownik. Nie myliłam się. Po chwili naszym oczom ukazał się wysoki loczek. Był również przystojny, miał piękny uśmiech.
- Ooo, a co to za ładna dziewczyna? Jestem Harry.- powiedział w moją stronę i podał mi dłoń.
- Amy, miło mi.- pojawił się uśmiech na mojej twarzy, od razu chłopak go odwzajemnił.
Po chwili chłopak dosiadł się do nas.
- A gdzie ty się podziewałeś od rana?- Spytał Niall.
- A byłem tam i tu, z resztą nie ważne, nic ważnego.- odpowiedział, chyba nie chciał nikomu mówić jak spędził dzisiejszy dzień. - A wy? - dokończył.
- Byliśmy po El i przy okazji zabraliśmy też Amy, odwieźliśmy ją do domu i teraz siedzimy. - powiedział Zayn.
- To ty jesteś tą przyjaciółką kuzynki Niall'a, prawda? - zapytał mnie loczek.
- Tak, ej no właśnie Harry, moja przyjaciółka bardzo chciałaby cię poznać. - powiedziałam.
- Nie no Amy, nie mów, że on się Alice podoba... - powiedział zdziwiony Zayn.
- Ja ją chętnie poznam. - powiedział loczek.
- Na pewno się ucieszy. - odpowiedziałam.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, ale zaczęło się już robić późno dlatego postanowiłam się już zbierać.
- Dobra chłopaki ja już chyba będę lecieć - ich miny posmutniały.
- Ej no już?! - powiedział blondyn.- Nie puszczę cię.
Zaczął mnie mocno przytulać, ja go tylko pocieszałam.
- Ej no młody, niedługo znowu się zobaczymy, a ja już muszę lecieć bo robi się późno.- pocieszałam go.
- No dobrze - powiedział. - Trzymaj się. - dokończył.
- Amy, odwiozę Cię. - nagle stanął gotowy Zayn przy drzwiach.
- Poradzę sobie sama, nie chcę ci głowy zawracać. - powiedziałam.
- O niee, przecież dobrze wiesz, że ze mną nie ma dyskusji kochanie. - powiedział i pokazał swoje białe ząbki.
- Tak wiem kochanie. - powiedziałam, również uśmiechając się. Nie umiałam się mu sprzeciwić
Pożegnałam się jeszcze z loczkiem i ruszyliśmy w stronę samochodu Zayn'a. Chłopak otworzył mi drzwi od auta, żebym mogła swobodnie do niego wejść. Po chwili znalazł się obok mnie. Włączył jakąś ich piosenkę, była ona ładna, bardzo mi się tekst spodobał. Powiedziałam chłopakowi gdzie mieszkam i zaczęliśmy jechać. Na dworze było ciemno, był to ciepły wieczór...
~Oczami Zayn'a~
Gdy jechaliśmy postanowiłem, że puszę Amy jedną z moich ulubionych piosenek, którą razem z chłopakami stworzyliśmy. Było to ''Little Things''. Kocham ten utwór, zawsze mi się kojarzy z najlepszym, z najlepszymi wspomnieniami. Te gorsze momenty idą gdzieś na bok, jak by ich w ogóle nie było.
Po minie Amy mogę wywnioskować, że spodobała jej się.
- Nie słyszałaś jej jeszcze? - spytałem nagle.
- Słyszałam i to nie jeden raz. - powiedziała.- Ale teraz mogę się wsłuchać tak dokładnie w tekst, jest naprawdę świetny!- dodała.
- Też tak myślę, a i dziękuję. Nawet nie wiesz jak ważna jest dla mnie twoja opinia. - powiedziałem, na co dziewczyna się lekko zarumieniła i uśmiechnęła, ale od razu odwróciła się w drugą stronę. Chyba nie chciała, żebym zauważył że się rumieni, nawet nie wie jak słodko wygląda w rumieńcach. ♥
Ulica była pusta, więc dość szybko znaleźliśmy się pod domem Amy.
- No to jesteśmy na miejscu. - powiedziałem.
- Dziękuje, że mnie podwiozłeś, ale naprawdę poradziłabym sobie sama. - dodała. Zaśmiałem się.
- Czasami muszę za ciebie decydować mała. - pokazała swój piękny, szeroki uśmiech.
- Czasami? Chyba cały czas.- powiedziała.- dobra ja już będę się zbierać, jeszcze raz dziękuje. - dodała, po czym przytuliłem ją i pożegnaliśmy się. Wysiadła i pokierowała się w stronę domu. ''Jak ja się z nią skontaktuję? Przecież nie wziąłem od niej numeru tel.''- pomyślałem, szybko wysiadłem z samochodu bo chciałem ją jeszcze dogonić.
- Amy! Amy! - zacząłem ją wołać, na szczęście usłyszała mnie i odwróciła się.
- Czegoś zapomniałam? - zapytała zdezorientowana.
- Nie, tylko chciałem się zapytać o twój numer bo potem ciężko byłoby nam się skontaktować.- powiedziałem.
- No tak, ja też o tym zapomniałam. - powiedziała, szybko zapisała swój numer na małej karteczce i wręczyła mi ją.- Proszę :) - dodała.
- Dziękuję - nie chciałem się z nią rozstawać, Amy przez te kilka godzin stała się dla mnie bardzo bliska. W pewnym momencie poczułem, że chciałbym czegoś więcej. W końcu nasze usta dzieliły milimetry. Pocałowałem ją! Tak pocałowałem ją, lecz szybko się odsunęła. Może to było za wcześnie na to wszystko?
- Przepraszam, nie powinienem chyba.. - próbowałem jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
- Nie, nic się nie stało, wszystko jest w porządku. Będę się już zbierać. Dobranoc. - powiedziała i lekko mi pomachała ręką. Odpowiedziałem jej to samo i czekałem aż wejdzie ona do domu. Kilka razy się odwracała i sprawdzała czy nie pojechałem, za każdym razem się uśmiechała. Chyba nie miała mi tego za złe co zrobiłem. Wsiadłem do auta i postanowiłem jej napisać SMS-a:
''Jeszcze raz przepraszam, wiem, że to jeszcze za wcześnie. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe ~ Zayn.''
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać, szybko dostałem od niej wiadomość o treści;
''A ja ci powtarzam, że nic się nie stało. Nie chciałabym, żeby coś popsuło naszej znajomości. Ps. Cieszę się, że od razu się odezwałeś. ~Amy~''
Przeczytanie tej wiadomości wywołało uśmiech na mojej twarzy, cieszę się, że nie jestem jej obojętny. Ona naprawdę stała się dla mnie bardzo ważna.
~Oczami Amy~
Tak! Tak, Zayn mnie pocałował. To wszystko działo się szybko, za szybko. Podobał mi się ten przyjemny gest z jego strony. Nie spodziewałam się, że tego dnia spotka mnie coś takiego.
Cieszę się, że jemu również zależy na naszych relacjach. Od razu mi napisał SMS-a, że przeprasza. Ja mu szybko odpisałam, chłopakowi się chyba nudziło w trakcie powrotu do domu, bo chwilę po odłożeniu telefonu, dostałam kolejną wiadomość.
''Cieszę się mała. Jestem ciekawy jak tam Louis i Eleanor, haha myślisz, że coś tam się dzieję pomiędzy nimi?'' - Zayn.
Bardzo rozbawiła mnie jego odpowiedź, chwilę się zastanawiałam co odpisać. W sumie nasza El może zrobić wszystko. Postanowiłam mu odpisać tak;
''Hahaha no nie wiem, nie wiem. Kto wie co się tam między nimi dzieje. Oby im było jak najlepiej razem hahaha :)'' - napisałam.
Jestem pewna, że mój SMS wywołał uśmiech na twarzy chłopaka. Trochę już go zdążyłam poznać.
'' No wiesz, my też moglibyśmy się tak bawić. Dzwoń, pisz kiedy chcesz, ja zawsze jestem gotowy.'' - odpisał.
Nieee no, nie spodziewałam się czegoś takiego. Zaczęłam się głośno śmiać. Dobrze, że nikogo nie było w domu, przynajmniej nikt nie musiał słyszeć mojego nagłego ataku śmiechu.
Postanowiłam, że odpiszę mu tak;
''Hahaha dziękuje ci, że się tak o mnie troszczysz, ale na to też przyjdzie czas. Dziękuje ♥'' - odpisałam.
Na kolejną jego odpowiedź nie musiałam długo czekać, która jeszcze bardziej mnie zaskoczyła;
''Kocham Cię! ♥'' - napisał oczywiście po przyjacielsku.
Odpisałam mu to samo;
'' Ooo, ja Ciebie też! Idę spać kochanie, jutro się odezwę. Dobranoc! ♥''
'' Dobranoc! Śpij dobrze kochanie ♥'' - odpisał po czym od razu odłożyłam telefon na niedużą szafkę, która znajdowała się obok mojego łóżka.
Przed snem zawsze dużo myślę o tym co się działo danego dnia itd. Ale tego dnia za dużo się działo. Poznałam mega przystojnego chłopaka do tego o świetnym charakterze. Myślałam, że tacy w ogóle nie istnieją. Jak widać myliłam się. Zayn od razu gdy go zobaczyłam spodobał mi się. W sumie jak teraz o tym myślę to zachowywaliśmy się jak rodzeństwo, jak brat i siostra, a potem przed moim domem jak byśmy byli razem. I ten moment gdy mnie pocałował, to było coś pięknego. No zobaczymy jak to dalej będzie. Potem od razu zasnęłam.
* Już 6 rozdział! I mamy kolejną postać - Harr'ego. U niego na pewno zacznie się coś dziać, ale wszystko w swoim czasie :)
Kolejny rozdział się niedługo pojawi, nie mówię kiedy konkretnie, bo teraz często mnie nie ma w domu.
Okładka ''Glamour'' na której pojawili się chłopcy ♥
xxxxx. ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


.jpg)

