Gdy weszłam do domu była równo 15;04, a Louis miał do mnie przyjechać o 16. Miałam więc jeszcze trochę czasu, żeby ogarnąć siebie i dom. Postanowiłam nie marnować czasu i od razu zabrałam się za sprzątanie salonu. Ogólnie przed wyjściem do Alice, dom pozostawiłam w dobrym stanie. Lubiłam wracać do domu, w którym nie panował chaos i wszystko się w miarę prezentowało. Tak też było tamtego dnia.
Rodziców jak zawsze nie było w domu, chyba nawet nie wrócili na noc do domu. Martwiłam się o nich, tak jakby martwiła się każda, normalna córka. Postanowiłam zadzwonić do mamy. Wyjęłam telefon z torby, którą od razu po wejściu rzuciłam na kanapę. Po trzech sygnałach odebrała.
- Halo? - Usłyszałam jej zaspany głos.
- No hej mamo! - Rzuciłam. - Właśnie wróciłam do domu i myślałam, że jesteście, ale was nie ma... Gdzie jesteście?
- Wybacz córeczko, że się z tobą nie kontaktowaliśmy przez cały dzień, ale razem z tata postanowiliśmy, że pojedziemy na działkę do rodziców Alice. Zapraszali nas i postanowiliśmy, że zrobimy sobie małe wakacje i dołączymy do nich. - Powiedziała. - Też jesteśmy zmęczeni tą ciągłą pracą i tym wszystkim, mam nadzieję, że nie jesteś na nas zła.
- Mamo, ale wiesz, martwiłam się o was i tęsknię za wami. - Miałam łzy w oczach.
- Wiem mała, też za tobą tęsknie... - Powiedziała, przy czym nabrała głębokiego wdechu powietrza i dokończyła. - Ale wiesz, że dużo pracujemy, ponieważ nasze zawody od nas tego wymagają. Chciałabym, aby tobie było lekko w życiu i żebyś była znakomitym fotografem. - Na te słowa uśmiechnęłam się.
- A kiedy wrócicie? - Zapytałam.
- Jeżeli chcesz to możemy nawet teraz się spakować i wrócić do ciebie.
- Nie, odpocznijcie sobie, należy się wam chwila relaksu. Ja sobie poradzę, nie jestem tu sama, mam Amy, Alice, Nialla. Poradzimy sobie.
- Obiecujemy, że wrócimy niedługo. Do usłyszenia kochanie. Kocham cię! - powiedziała.
- Ja Ciebie też. Pa - Rozłączyłam się po czym odłożyłam telefon na szklany stolik, który się przede mną znajdował.
Mama zawsze mi powtarzała, że mam talent do robienia pięknych zdjęć. Za każdym razem mi mówiła, że potrafię uchwycić to coś na zdjęciu. Tata raz powiedział, że urodziłam się z aparatem w ręku, zawsze się uśmiecham na myśl o tamtej chwili. Tak, mogę stwierdzić, że mam wspaniałych rodziców, którzy potrafią mnie wspierać w każdym momencie i dodają mi otuchy. Wiem, że często ich nie ma w domu, ponieważ prowadzą wspólną kancelarię adwokacką. Mają mnóstwo klientów i rzadko pozwalają sobie na dłuższy odpoczynek. Mam nadzieję, że wkrótce się to wszystko zmieni. Chciałabym ich mieć cały czas blisko siebie, ponieważ tęsknię za nimi i każdy potrzebuje tych dwóch najważniejszych osób w swoim życiu.
Mama i Tata - To dzięki nim żyję! To dzięki nim moje serce zaczęło bić! To oni zawsze ze mną byli, nie zależnie od wszystkiego! To oni wychowali mnie na dobrego człowieka! Oni byli zawsze przy mnie, gdy potrzebowałam ich pomocy, wsparcia! To oni ofiarowali mi tyle miłości, czułości, dobroci! To dzięki nim jestem tym kim jestem! Nigdy mnie nie pozostawili w potrzebie! To oni zachowywali się jak wspaniali rodzice i dalej nimi są! To oni wybudowali we mnie coś takiego jak szacunek do innych osób, szczerość i zaufanie! To oni mnie nauczyli żyć! Kocham ich! To wszystko im zawdzięczam.
Teraz nie widzę powodu, dla którego mam być na nich zła. Pracują na utrzymanie mnie i całego domu. Gdy byłam mała, nie pozostawili mnie w ręce jakiejś obcej kobiety. Tata pracował, a mama się mną zajmowała cały czas. Po prostu kocham ich najmocniej nie świecie!
Moje przemyślenia przerwał sygnał otrzymania SMS-a, którego nadawcą był nikt inny jak Louis. Uśmiechnęłam się i zaczęłam czytać.
''El, spóźnię się chwilę, bo stoję w korkach. Będę za 15 minut. :)''
Jak ten czas szybko leci, mam mało czasu. Z salonem postanowiłam dać sobie spokój, przecież i tak było czysto. Złapałam telefon do ręki i odpisałam;
''Uff... Już myślałam, że w ogóle nie przyjedziesz, czekam i do zobaczenia. xoxo''
Odłożyłam telefon i szybko pobiegłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać czegoś, w czym wyglądałabym ładnie. Na dłuższe zastanowienia nie mogłam sobie pozwolić, ponieważ miałam bardzo mało czasu. Wyciągnęłam sukienkę, którą ostatnio kupiłam, nawet nie miałam okazji jej założyć. Pomyślałam, że teraz jest dobra okazja do zaprezentowania się w niej. Poprawiłam lekko makijaż i fryzurę a wcześniej wskoczyłam pod 2 minutowy prysznic. Po 5 minutach byłam gotowa. Zadowolona wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę kuchni. Już wcześniej mój żołądek dawał o sobie znać dlatego postanowiłam tak szybko zjeść małą kanapkę. Gdy skończyłam, postanowiłam, że usiądę na kanapie i poczekam na chłopaka. Wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam skrzynkę odbiorczą. Louis dał o sobie znać :)
''Już długo czekałem, żeby się z tobą spotkać, haha nie mógłbym nam tego zrobić. Niedługo będę ♥''
Gdy skończyłam czytać, usłyszałam dzwonek do drzwi. '' Nareszcie przyszedł!!'' - Pomyślałam.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętego chłopaka, który od razu jak mnie zobaczył przytulił.
- Tęskniłem za tobą! - Powiedział i zaczynał mnie obejmować coraz mocniej. Ja się tylko śmiałam, w końcu skończyła się chwila czułości, po czym zaprosiłam chłopaka do środka.
Louis co chwilę do mnie mówił, że pięknie wyglądam a ja się tylko uśmiechałam i rumieniłam. Zaczęliśmy rozmawiać o tym jak spędzaliśmy wczorajszy dzień. Przy okazji zaproponowałam mu coś do picia. Usiedliśmy na wygodnych leżakach na tarasie i zaczęliśmy rozmawiać. Chłopak opowiadał, że razem z Liamem udzielał wywiadu dla pewnej stacji radiowej.
- Kobieta, której udzielaliśmy wczoraj wywiadu, była naprawdę bardzo seksowna. - Śmiesznie poruszał brwiami. Zaśmiałam się.
- No wiesz, na pewno masz u niej szanse, zadzwoń do niej i już jest twoja. - Wykonałam ten sam ruch co Louis wcześniej.
- Ale ty jesteś o wiele lepsza od niej, jesteś piękniejsza i jesteś osobą z, którą mi się świetnie gada! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że udało mi się cię poznać. - powiedział.
- Hahahaha ja też się cieszę, że ciebie poznałam.
Długo jeszcze rozmawialiśmy, a buzie nam się nie zamykały. Louis jest taki jak ja, wygadany! Fajnie trafić na kogoś podobnego. Potem postanowiliśmy położyć się na kocu na trawie w ogrodzie. Leżeliśmy, a raczej ja leżałam na nim. Przyznam, że Lou jest bardzo wygodny. Zaczęliśmy się śmiać, przy pokazywaniu brzuszków. On pokazał mi swój a ja jemu swój. Było bardzo zabawnie. Gdy się trochę uspokoiliśmy leżałam koło chłopaka, bawił się on moimi włosami. Zawsze lubiłam jak ktoś bawił się moimi włosami lub je czesał. Zaczął się temat taki ''Czy Louis jest odważny?''.
- No coś ty! Jestem bardzo odważny. - powiedział.
- Udowodnij to jakoś. - odpowiedziałam pokazując mu język.
- Poszedłem do X-Factora! Nawet nie wiesz ile się wtedy stresu najadłem. - Powiedział przy czym trząsł się, po chwili dodał.- No ale opłacało się bo poznałem Ciebie! - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
I znowu mnie zaskoczył! Był świetny, po prostu brak słów, super mi się z nim gadało.
- Jak to mnie? Myślałam, że powiesz o chłopakach. -zaśmiałam się po czym wstałam, po to żebym widziała twarz chłopaka.
- No ich też. No wiesz, oni są dla mnie jak bracia. Jak bym nie poznał Nialla to też bym Ciebie nie poznał. -
Zaczął udawać smutne dziecko.
- No ale poznaliśmy się - przytuliłam go.
- I to był twój błąd. - powiedział, byłam trochę zdziwiona.
- Ej no, o co chodzi. Możesz mnie już puścić. No Lou! - próbowałam się uwolnić z objęć chłopaka ale jakoś się nie udawało.
- Teraz tak nie będzie łatwo. Puszczę cię jak zrobisz to co ci każe. - powiedział przy czym się zaśmiał.
Przyznam, że trochę to dziwnie brzmiało i wyglądało. Bo siedziałam na nim a on mnie przytulał, trzymał (nie wiem jak mam to nazwać, ale na pewno wyglądało to dziwnie).
- No dobra mów... - powiedziałam, byłam ciekawa co mu głupiego przyszło do głowy.
- Po pierwsze... - Już się bałam. - ... musisz dać mi buziaka, a po drugie zaraz po tym pójdziemy na spacer.
- To drugie mi się bardzo podoba! Ale.. - próbowałam dokończyć.
- No czekam. - przerwał mi i wskazał swój policzek.
Już miałam złożyć ten miły gest na jego policzku, gdy nagle postanowiłam uciec. Lubię się z nim droczyć, to było takie, takie... fajne. I wtedy się dopiero zaczęło. Goniliśmy się po całym ogrodzie. Niestety musiała nastać taka chwila, kiedy mnie złapał, po czym położył na trawie i zaczął łaskotać.
- Nieeee... No Lou błag... - Nawet nie mogłam dokończyć, bo tak się śmiałam a on razem ze mną.
- No dobra mała, koniec. - powiedział z uśmiechem.
- Nie żyjesz!! - powiedziałam i zaczęłam go gonić. Chłopak był szybszy. Goniłam go tak, aż w pewnym momencie się przewrócił, podejrzewam, że zrobił to specjalnie. Po chwili leżałam na nim. Śmieliśmy się co chwilę spoglądając na siebie. Jaki to był cudowny dzień.
- No dobrze kochanie. - Powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Tak! Tylko w policzek, na razie na nic więcej nie liczcie :)
- I co, nie było tak źle. To idziemy na ten spacer? - Zapytał.
- No jasne. - odpowiedziałam. Chłopak wstał i podał mi rękę, żebym wstała. Złapałam go za rękę i wstałam. Wróciliśmy na chwilę do domu, zabrałam tylko małą torebkę, w której znajdowały się klucze i telefon, oraz inne małe rzeczy. Zamknęłam dom i ruszyliśmy trzymając się za ręce w stronę małego lasku, który znajdował się niedaleko od mojego domu. Było po 19;30, więc zbliżał się wieczór. Lubiłam chodzić w to miejsce, zawsze się tam uspokajałam, gdy pokłóciłam się z rodzicami lub przyjaciółkami.
Szliśmy tak, nie odzywając się do siebie. Byliśmy tacy spokojni. Louis mocno mnie trzymał za rękę, czułam się przy nim bezpieczna. Był wobec mnie bardzo czuły, troszczył się o mnie. Naszej wędrówce towarzyszył śpiew świerszczy. Było bardzo miło.
Gdy doszliśmy na miejsce postanowiłam usiąść na ławce, na której zawsze siadam. Po chwili chłopak usiadł obok mnie.
- Chyba lubisz tu przychodzić. - powiedział. - Mam rację?
- Tak, zawsze tu przychodzę gdy mam gorszy dzień i zawsze mniej więcej wieczorem. - powiedziałam i zobaczyłam przejętą minę Lou.
- Nie boisz się, że ktoś cię napadnie albo coś ci zrobi? - Przejął się.
- Nieee, no coś ty! To jest takie ''moje miejsce'', rzadko ludzie tu przychodzą. - dodałam.
- Jesteś bardzo dzielną dziewczynką, Louis jest z ciebie dumny! - powiedział chłopak wykonując różne, śmieszne gesty. Wybuchłam głośnym śmiechem.
Już od dłuższego czasu widziałam, że Lou czasami spogląda na deski od ławki, które służyły do oparcia. Były na nich wyryte inicjały różnych ludzi. Kiedyś przyprowadziłam tutaj Alice i Amy, tak samo jak Lou bardzo im się spodobało to miejsce. Więc wyryły swoje inicjały, które znajdowały się w wyrytych sercach. Dziewczyny są dla mnie bardzo ważne.
- To są inicjały moich przyjaciółek. - powiedziałam, wskazując palcem na miejsce, w którym się znajdowały. - Chciałabym, żebyś też się tu znalazł, ponieważ są tu tylko ważne dla mnie w pewnym stopniu osoby.
Nagle się rozpromienił.
- El, jesteś dla mnie bardzo ważna i cieszę się, że ja dla ciebie również bardzo się liczę. - Przytulił mnie, siedzieliśmy tak przez pewien moment wtuleni w siebie. Nic nie mówiliśmy. Tylko cisza...
~Oczami Louisa~
Jest ona inna od wszystkich dziewczyn, jakie dotychczas poznałem. Szczerze, to nie wiem co ona ma takiego ciekawego w sobie. Nie umiem tego nazwać. Chyba się w niej zakochałem.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, w pewnym momencie powiedziała:
- Tylko jest jeden mały problem. - popatrzyła na mnie.- Nie mamy nic ostrego, żebyś mógł wyryć swoje inicjały.
- Masz jakieś małe karteczki i długopis, jakiś pisak lub cokolwiek? - zapytałem.
Otworzyła torebkę i szybko wyjęła z niej różową małą karteczkę, a także czarny pisak. Napisałem na niej swoje inicjały, a także inicjały Eleanor. Swoją pracę zakończyłem rysując wokół nich duże serce. Na końcu kawałkiem taśmy przykleiłem w wolnym miejscu karteczkę. Dziewczyna uważnie się przyglądała moim wyczynom.
- No i gotowe! - dałem znak skończonej pracy.
- Dziękuję, jesteś najlepszy. - powiedziała przez łzy.
- Oj mała, nie rozklejaj się. - próbowałem ją pocieszyć. Widać było, że to co dla niej zrobiłem było bardzo ważne. - Wrócimy tu za jakiś czas, z jakimś ostrym narzędziem i poprawię to. Obiecuję.
El tylko pokiwała głową. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę.
- Chyba pora się zbierać. Lecimy? - Zapytała.
Ja tylko pokiwałem lekko głową na znak, że się zgadzam. Wstałem pierwszy i pomogłem jej wstać. Całą drogę ją obejmowałem. Szybko wróciliśmy do domu El.
- Zostaniesz dzisiaj na noc? - Zapytała.
- Zostanę. - powiedziałem i przytuliłem ją.
No i mamy naszą 7! Kolejny rozdział pojawi się pod koniec przyszłego tygodnia, ale już powili zaczęłam pracować nad kolejnym rozdziałem. :)
Już za 10 dni premiera piosenki Best Song Ever! Już się nie mogę doczekać i już odliczam dni.
+ Wczoraj minęła trzecia rocznica od pójścia Louisa na przesłuchania do X-Factor. Spotkanie odbyło się w Menchesterze, przed oficjalnym jury - Simonem, Louisem Walshem oraz Nicole Scherzinger.
xxxxx ♥
Awww <3
OdpowiedzUsuńSłodki ten rozdział :D
Jak napisałaś o tej rocznicy Lou, to obejrzałam sobie ich filmiki z przesłuchań, a potem Torn i się popłakałam...
Ale to nie ważne *.*
Rozdział jest cudny :D
Lubię takie słodkie :D
Mwahh <3
ojej dziękuje bardzo ♥
UsuńLubię tak sobie czasem powspominać ich występy :')