A więc, pozwólcie, że teraz trochę to wszystko wyprostuję. Cieszę się, że Amy i Eleanor się wszystko układa, lecz tamtego wieczora, gdy Louis miał przyjechać do El a Zayn miał spędzać czas z Amy, byłam lekko dobita. Naprawdę cieszę się, że trafiły na nich. Znaczy mam na myśli Zayna, no bo tamtego drugiego nie znam, ale sądzę, że też jest w porządku. Mają szczęście, że trafiły na gości z One Direction! Prawda, że robi wrażenie? Ale na mnie jakoś nie specjalnie. Od początku nie przepadałam za nimi, za ich muzyką. Jakoś nie przemawiali do mnie. Poznałam Nialla i tego Zayna, którzy naprawdę są bardzo mili i fajnie się z nimi rozmawia. Dziewczyny cały czas dogryzają mi tym, że ten loczek mi się podoba itd. Nie widziałam go nigdy i go nie znam. Jest przystojny no ale jak już mówiłam, nie znam go i są małe szanse, żebyśmy się poznali. Żeby nie było, że bardzo mi zależy na naszej znajomości, nic z tych rzeczy! Niedawno rozstałam się z Tomem. Byliśmy razem 2 lata. Znaliśmy siebie bardzo dobrze. Ufałam mu, a on to wykorzystał. Zdradził mnie. Wiecie jak ja się wtedy czułam? Kochałam go! Długo musiałam się po tym pozbierać. Amy i El były przy mnie cały czas. Dobra, koniec tego tematu. dla mnie Tom już nie istnieje i na razie nie mam zamiaru angażować się w nowy związek.
Tamtego dnia, gdy dziewczyny pojechały, nie chciało mi się nic robić. Zrobiło się jakoś cicho. Wtedy pomyślałam o rodzicach. Byłam ciekawa co robią, jak się czują i co u nich. Przez to wszystko w ogóle o nich zapomniałam. ''Może powinnam do nich zadzwonić? Dowiedzieć się co u nich?'' - takie myśli mnie w tamtym momencie nachodziły. Z drugiej strony oni się o mnie nie martwili. Napisali tylko tą kartkę, że wyjeżdżają bla bla bla. Żałosne jest ich zachowanie. To dlaczego ja mam do nich dzwonić i się martwić? Oni nie są idealnymi rodzicami to ja nie będę idealną córką.
Był późny wieczór, podejrzewam że było około 22. Moje przemyślenia przerwał telefon. Już myślałam, że raczyli się ze mną skontaktować. Myliłam się. Myliłam się kolejny raz co do mojej opinii na ich temat. Dobrze, że chociaż moja mała siostrzyczka Kate miała dobrych rodziców. Wobec niej byli czuli, uprzejmi, troskliwi. Jak by zapomnieli o mnie. Co z tego, że ona jest młodsza? Też jestem ich córką, też ich potrzebuje. Nauczyłam się żyć bez nich. Oni są, ale dla mnie tacy nieobecni, jak by ich nie było. Na pierwszy rzut oka może wyglądamy na cudowną rodzinę, ale niestety tak nie jest...
Jak już mówiłam było po 22 i myślałam, że rodzice do mnie dzwonili, ale to nie byli oni. Okazało się, że moja kochana Amy sobie o mnie przypomniała. Zawsze dzwoni w dobrych momentach. Bez wahania nacisnęłam zieloną słuchawkę. Przyłożyłam telefon do ucha i nawet nie musiałam nic mówić, bo ona sama zaczęła gadać. Była szczęśliwa, na początku nie mogłam jej w ogóle zrozumieć bo tak niewyraźnie mówiła. Chciałam się komuś wygadać o moich problemach, ale wtedy nie chciałam jej martwić. Była taka szczęśliwa...
- Matko Alice! Nie uwierzysz co się stało?! To było coś pięknego, na pewno się tego nie spodziewasz co zaraz usłyszysz! - Krzyczała.
- Dobrze! Amy! Uspokój się. Już, wdech i wydech. - Próbowałam ją uspokoić. Musiałam chwilę poczekać, aż się ogarnie. To musiało być coś na prawdę ekscytującego.
- No okej, już wszytko w porządku. - Mówiła.
- To mów! - Popędzałam ją.
- No więc nie wiem jak to powiedzieć... No bo Zayn, poznałam go dzisiaj i nie wiem dlaczego tak jest ale świetnie mi się z nim gada i w ogóle super! Jak pojechałam dzisiaj do nich to...
- Jak to? Byłaś dzisiaj tam u nich w domu? - przerwałam jej. Byłam w lekkim szoku, że u niej jest tak dobrze. Nie byłam zazdrosna, byłam szczęśliwa, że z Zaynem może być coś tak bardziej na poważnie. Liczyło się dla mnie to, żeby ona była szczęśliwa.
- No byłam, ale to jest mało ważne... - Mówiła. - ...no i siedzieliśmy tak i Niall zamówił pizze, śmieliśmy się i Zayn mnie co chwilę obejmował. A i miałam ci powiedzieć, że tego Harr'ego poznałam!
- Jakiego Harr'ego? - Nie wiedziałam o kim ona mówi.
- No tego.. Hmm.. O już wiem, gadasz na niego loczek. - powiedziała. Chyba w tamtym momencie moja mina mówiła sama za siebie.
- I jak? Przystojny? - Byłam ciekawa jej zdania na jego temat.
- No nawet. Powiedziałam mu, że chciałabyś go poznać i w ogóle..
- Cooo?! O nie! Zabiję cię! - Nie wiedziałam co powiedzieć, narobiła mi takiego wstydu.
- Nie przejmuj się! On też powiedział, że chętnie cię pozna. - dokończyła.
- No zobaczymy, to mów co dalej z tym Zaynem.
- I potem odwiózł mnie do domu i już wysiadłam z samochodu i szła w stronę domu. Słyszałam jak mnie ktoś woła, no i to był oczywiście Zayn. Wołał mnie bo chciał mój numer telefonu...
- Ojej..
- Ale to jeszcze nic, na końcu mnie pocałował. - Wykrzyczała.
- O matko Amy. To świetnie! Jak myślisz? Może coś więcej z tego będzie?
- Cały czas z nim pisze i on jest taki słodki i uroczy w stosunku do mnie. - mówiła. - Przy nim jestem na prawdę szczęśliwa. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że na niego trafiłam.
- A ja ci powiem, że niech on się lepiej cieszy, że ciebie poznał. Jesteś wspaniałą dziewczyną, nie zapominaj, że zawsze ci to powtarzałam! - powiedziałam.
- Wiem, wiem.. Jesteś kochana i najlepszą przyjaciółką na świecie! Kocham i ciebie i naszą El. Jesteście najlepsze!
Słuchałam jej i na prawdę się cieszyłam, że słyszę takie słowa z jej ust. Mamy za sobą tyle wspaniałych wspomnień. Nigdy ich nic nie wymaże z mojej głowy. Były wtedy, kiedy tylko chciałam albo potrzebowałam. Były niezależnie od pory dnia, od tego czy była noc czy dzień, czy padał deszcz czy śnieg. Każda każdej mogła nocami wypłakiwać się. Płakałyśmy i to nie jeden raz. Najczęściej przez facetów! To sobie powierzałyśmy sekrety. Wiedziałam, że żadna nikomu ich nie wygada, dlatego je tak pokochałam. Są dla mnie jak siostry. Najlepsze!
Cieszyłam się też z tego powodu, że udało się jej poznać tego zabawnego loczka. Chciałabym go poznać, naprawdę. Lubię zawierać nowe znajomości, zawsze byłam otwarta dla ludzi.
Rozmawiałam jeszcze chwilę z Amy, mówiła, że obiecuję zapoznać mnie z Harrym. Ja jej powtarzałam, że nie musi się tak o to starać, bo to nie jest dla mnie ważne. Niech lepiej się zajmuję Zaynem. Ona zaprzeczała. Jest ona kochana. Potem zachciało jej się spać, żegnałyśmy się z 10 minut i się rozłączyłam. Ja też byłam zmęczona. Zapowiadały się ciekawe wakacje.
Następnego dnia obudziły mnie promienie słońca, które próbowały się przedostać do mojego pokoju. Poprzedniej nocy zapomniałam zasłonić rolet. No to obudziłam się około 10, chwilę leżałam jeszcze w łóżku i się zastanawiałam co będę dzisiaj robić? Postanowiłam, że zadzwonię do Eleanor. Byłam ciekawa co u niej słychać i jak z Lou. Leżąc w łóżku wybrałam jej numer, następnie przyłożyłam telefon do ucha i czekałam, aż usłyszę głos przyjaciółki. Nie odbierała. Przecież była godzina 10, więc na pewno jeszcze spała. W końcu była sobota, a do tego wakacje. Postanowiłam sobie jeszcze trochę poleżeć i pomyślałam o uroczym blondynie, który wczoraj zagościł w moim domu. Był on bardzo miły i śmieszny. Długo z nim rozmawiałam i muszę przyznać, że jest on całkiem w porządku i wcześniej myliłam się co do mojej opinii na jego temat. No tak, nie załam go a oceniałam. Tak jak i resztę chłopaków z tego zespołu. Było mi trochę głupio...
~Oczami Harrego~
Zapowiadał się piękny dzień, sobota. Pozostały nam jeszcze 2 tygodnie wolnego od tego całego, zwariowanego życia. Postanowiłem, że zostanę tutaj w kraju. Chciałem odpocząć, ale na każdym kroku były nasze fanki. Nie mogłem nawet spokojnie wyjść z domu, a już byłym otoczony przez dziewczyny. Chciały one głównie zdjęć, autografów. Rzadko odmawiam. Nie lubię być taki chamski, szczególnie dla naszych fanów. Dzięki nim dalej utrzymujemy się tak wysoko. Ale to chyba każdy wie.
Czy Zayn będzie z Amy? Według mnie pasują do siebie. Wczoraj obserwowałem ich i co chwilę się do siebie przytulali. Na pierwszy rzut oka wyglądali jak by byli razem. Zdążyłem też trochę poznać Amy. Jest ona miłą, sympatyczną i bardzo pogodną osobą. Widać, że lubi korzystać z życia. Jest ona odpowiednią osobą dla Zayna. Zauważyłem również, że dzięki niej Zayn odżył w pewnym sensie. Mam na myśli to, że wczoraj, chyba pierwszy raz od bardzo dawana był on szczęśliwy i to nie był wymuszany uśmiech. Od śmierci jego byłej dziewczyny minęło też już trochę czasu. Pewnie sam chciał już o tym zapomnieć i zacząć dalej żyć. Pomogła mu w tym właśnie Amy i oby wyszło z tego coś więcej, bo na prawdę mogą być szczęśliwi. Może wypowiem się też na temat Louisa. Eleanor, nie udało mi się jeszcze jej poznać, ale Niall nam o niej tyle opowiadał. Wydaje się być bardzo sympatyczną osobą. Czyli Liam jest z Danielle, Zayn z Amy, a Lou z El. Czyli wychodzi na to, że tylko ja z Horanem jesteśmy bez pary.
Gdy się obudziłem, byłem strasznie głodny. Postanowiłem zejść na dół do kuchni, gdzie spotkałem Liama i Nialla.
- A gdzie reszta? - Zapytałem chłopaków, rozciągając się jednocześnie.
- Zayn śpi bo wczoraj późno wrócił, a Lou to nie wiem. - powiedział Liam.
- Pewnie został u El. - zaśmiał się Niall.
- Hoho czyli coś bardziej poważnego się szykuje. - Odpowiedziałem, śmiesznie poruszając brwiami.
-Haha nie no coś ty! Moja kuzynka jest bardzo rozsądna - Powiedział blondyn również wykonując ten sam gest.
- Do czasu Niall! Do czasu... - Dokończyłem.
- No właśnie miałem wam powiedzieć, że wczoraj Paul do mnie dzwonił i pytał się o was, czy wszystko w porządku itd. Mówił również, że przed nami mnóstwo wywiadów. Dużo krajów chce, abyśmy ich odwiedzili jak wrócimy do pracy. No i oczywiście czeka nas także masa pracy nad naszą nową płytą. No ale panowie, damy rade. - Powiedział Liam.
- No jasne, że damy. - Powiedziałem. Będzie ciężko, ale będzie dobrze!
Jeszcze długo rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Razem zjedliśmy śniadanie. W pewnym momencie mój telefon dawał o sobie znać. Dobijał się do mnie nasz Louis. Bez wahania odebrałem.
- No stary, gdzie ty się podziewasz? - Zapytałem.
- Zostałem na noc u El, u mnie wszystko w porządku, żyje! - Zaśmiał się chłopak.
- No bo nikt nie wiedział gdzie ty jesteś, ale jak żyjesz to jest dobrze - Powiedziałem również się śmiejąc. - A kiedy będziesz w domu?
- Jakoś wieczorem, bo zaraz pójdziemy gdzieś z El. - odpowiedział
Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy i rozłączyłem się. Zapytałem się chłopaków jakie dzisiaj mają plany. Dowiedziałem się, że Liam spotyka się z Danielle, a Niall się nudzi.
- Dobra, ja idę się trochę ogarnąć. - Powiedział Liam.
My tylko pokiwaliśmy głowami, na znak, że się zgadzamy.
- To co dzisiaj robimy młody? - Zapytał blondyn.
- Nie mam pojęciaaa... Może wieczorem gdzieś wyskoczę, a teraz to nie wiem. - powiedziałem patrząc się w ekran telewizora.
- Chodź pojedziemy do Alice. - powiedział.
- Hoho, chyba ci się spodobała. - śmiałem się.
- Żeby było jasne, kocham tylko Nandos.
- Haha, dobra. Zbieramy się, bo i tak nie mamy co robić. - Zgodziłem się.
Już widziałem uradowaną minę Horana, na wiadomość, że pojadę z nim. Czyżby ta cała Alice mu się spodobała? Ocenię jak ją zobaczę.
Przed wyjazdem do Alice wziąłem poranny prysznic, następni założyłem świeże ubrania. Użyłem też moich ulubionych perfum. Gdy znalazłem się na dole, zobaczyłem, że Niall też jest gotowy. Nasz Horan niedawno zrobił sobie prawo jazdy, więc pozwoliłem mu, żeby dzisiaj poprowadził auto. Podróż nie zajęła nam długo. Po 30 minutach znaleźliśmy się na miejscu.
~Oczami Nialla~
Tamtego dnia nie mieliśmy z Harrym zbytnio co robić. Zaproponowałem mu, żebyśmy odwiedzili Alice, była to taka niezapowiedziana wizyta. Trochę się martwiłem, że dziewczynie może się nie spodobać nasza poranna wizyta. Dobrze że Styles dał mi dzisiaj poprowadzić. Szybko znaleźliśmy pod jej domem. Widziałem, że Harremu podobał się jej dom i ogólnie cała okolica. Podejrzewałem, że spodoba się mu Alice. Jest ona naprawdę bardzo piękna.
W końcu znaleźliśmy się przed drzwiami wejściowymi domu Alice. Na ich otworzenie nie musieliśmy długo czekać. Dziewczyna pewnie już nie spała. Jej mina po otworzeniu drzwi - bezcenna! Chyba sama na początku nie wiedziała co się dzieje.
- Niall? Co ty... Co wy tu robicie?! - była zaspana. Przy okazji widziałem, że spodobała się Stylesowi.
- Przepraszam, pewnie cię obudziliśmy. - Powiedziałem.
- Nie no coś ty. odpowiedziała.
- Alice poznaj Harrego. - Wskazałem na chłopaka.
- Alice. - uśmiechnęła się i podała mu rękę.
- Harry, miło mi cię poznać. - widziałem już ten jego uwodzicielski uśmiech, wszystkie dziewczyny na niego leciały. Potem Alice zaprosiła nas do środka.
- Przepraszam was za bałagan, ale nie spodziewałam się dzisiaj gości. Szczególnie tak rano. - Zaśmialiśmy się. - Chcecie coś do picia? Po co ja się pytam, zaraz wracam. - Dokończyła.
- No Horan, masz gust. Jest ona naprawdę piękna, nawet z rana. - Powiedział Harry, gdy dziewczyna poszła do kuchni.
- Dobra, dobra. Widzę, że ci się podoba. - poruszyłem lekko brwiami.
- No nawet. - Uśmiechnął się.
Dziewczyna wróciła do nas z napojami. Wzięła szklankę do ręki i zaczęła mówić.
- No więc, co was tak rano do mnie sprowadza? Tak wiem Niall, że tęskniłeś... - powiedziała po czym wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Patrz jak się zarumienił. - Powiedział Harry i wskazał palcem na mnie, miałem go ochotę zabić. Dziewczyna się lekko zaśmiała. Nie chciałem, aby brała ona jego słowa na poważnie. Nagle zadzwonił mój telefon. Okazało się, że był to mój brat Greg. Popatrzyłem na wyświetlacz.
- Kto dzwoni? - Zapytała Alice.
- Greg, mój brat - Powiedziałem po czym od razu odebrałem. Wyszedłem na taras.
- No siema Greg. Nareszcie się odezwałeś! Co tam u ciebie? - Strasznie długo nie rozmawiałem ze swoim bratem. Brak czasu, niestety. Cieszę się, że wtedy dał o sobie znać.
- Słuchaj Niall, dzwonię bo dzisiaj jestem w Londynie i pomyślałem, że moglibyśmy się spotkać - powiedział.
- To świetnie! Teraz mnie nie ma w domu. Gdzie mam przyjechać? - Zapytałem.
- Dzisiaj wieczorem wracam do Irlandii... - Nie dałem mu skończyć.
- Gdzie mam przyjechać? - Powtórzyłem pytanie.
Chłopak podał mi adres jakieś kawiarni, w której się aktualnie znajdował. Było to gdzieś w centrum Londynu. Wiedziałem gdzie jest i bez problemu znalazłem to miejsce.
- Dobra, czekaj tam na mnie, niedługo będę! - Powiedziałem i rozłączyłem się, po czym wróciłem do Alice i Harrego. Zobaczyłem ich razem śmiejących się, chłopak nie tracił czasu.
- Ej przepraszam cię Alice ale chyba musimy już lecieć. - Powiedziałem.
- O nie, ja się stąd nie ruszam. - Powiedział Harry.
- Dlaczego już musicie lecieć? Coś się stało? - Zapytała Alice.
- Nie, po prostu dzwonił mój brat Greg, który jest dzisiaj w Londynie i chciał się ze mną dzisiaj zobaczyć. Niestety dzisiaj wieczorem wraca do domu. - mówiłem. - Wpadniemy innym razem. - Uśmiechnąłem się.
Alice nagle posmutniała.
- To co, dzisiaj o 19 po ciebie przyjadę. - Powiedział Harry, swoją wypowiedź kierował do Alice.
- Już się nie mogę doczekać - powiedziała. Potem odprowadziła nas do wyjścia i pożegnała się z nami. - Tylko jedźcie ostrożnie. - Dokończyła i uśmiechnęła się do Harrego, on odwzajemnił uśmiech.
Byłem strasznie ciekawy tego, gdzie się dzisiaj oni wybierają. Gdy znaleźliśmy się w samochodzie (oczywiście prowadziłem ja), postanowiłem skorzystać z okazji, żeby się go o to podpytać.
- Wychodzisz gdzieś dzisiaj z Alice wieczorem?- Zapytałem.
- Emm.. Tak. - Odpowiedział, nie zdejmując wzroku z ekranu swojego telefonu. Chyba był pochłonięty rozmową z kimś.
- Z kim tak piszesz? - Zapytałem, lekko poruszając brwiami. Loczek nawet tego nie zauważył, ponieważ ani razu się na mnie nie popatrzył.
- Z Alice. Haha już za nią tęsknię. Jest naprawdę świetna! - powiedział, wkurzyłem się.
- Nawet jej nie znasz. Bo spodobała ci się i co.. przelecisz ją i potem zostawisz? Jak każdą inną? - po tych słowach, Harry popatrzył się na mnie pytająco.
- Po pierwsze ona nie jest jak każda inna. Po drugie skąd ty masz w ogóle takie dziwne pomysły? Zaproponowałem jej dzisiaj razem spędzony wieczór, bo chcę ją lepiej poznać to jest takie dziwne? Niall, wyluzuj trochę. - powiedział i wrócił do wykonania poprzedniej czynności.
Nic mu nie odpowiedziałem. Żałowałem, że zabrałem go za sobą. Kretyn ze mnie...
Odwiozłem chłopaka do domu i potem pojechałem spotkać się z Gregiem.
Jakoś ten rozdział nie za bardzo mi się podoba :/
Dodałam go wcześniej bo jutro wyjeżdżam i następny rozdział pojawi się dopiero wtedy gdy wrócę.
W tym rozdziale rozwinęłam wątek Alice, Niall'a i Harrego. Jak myślicie, z kim Alice rozwinie bardziej swoje relacje? Ja już wiem! To wszystko w następnych rozdziałach :)
+ zdjęcie nowej fryzury Zayna :)
Chciałam jeszcze napisać, że pewnie wszyscy wiecie, że wczoraj zmarł Cory Monteith (był głównie znany z amerykańskiego serialu ''Glee''). Ja w ogóle nie dalej nie wieżę, że on nie żyje. Kocham ''Glee'' i dzisiaj jak włączyłam jakiś odcinek i go oglądałam to nie mogłam uwierzyć, że jego już nie ma.
Niall napisał o tym zdarzeniu na swoim twitterze;
''RIP Cory. Nie znałem go osobiście. Spotkałem go kilka razy. Super miły człowiek! Moje myśli i modlitwy są z jego rodziną i przyjaciółmi! X''
Wiem, że może nie powinnam tutaj o tym pisać, bo to opowiadanie o 1D, ale musiałam!
Pod tym co napisałam, dodałam zdjęcie Harrego i Nialla z Corym.
♥
+ Liczę na wasze komentarze :))
xxxxx ♥


Rozdział super :D
OdpowiedzUsuńHazz nie marnuje czasu xD
Czekam na nn ;)
Zayn i nowa fryzura *.*
On zawsze wygląda Bosko :D
Mwahh <3
PS.: Zapraszam do siebie :)
http://stay-this-moment.blogspot.com
Cudowny blog <3 ROZDZIAŁ = Świetny, świetny, świetny :-D Czekam na cedeka ;*
OdpowiedzUsuńDziękuję za ten miły komentarz zostawiony na moim blogu C: *___*